Mecz był krótki, trwał godzinę i kwadrans. 18-letnia Yung-Jan Chan w pół godziny wygrała pierwszego seta, opór Radwańskiej (407. WTA) sprowadził się do wyrównania od stanu 0:2. W drugim secie Polka prowadziła 3:1 i na tym skończyła się jej przewaga. Gdy straciła skuteczność pierwszego serwisu, koniec nastąpił szybko. Trochę szkoda, bo ponownie trafić w ćwierćfinale turnieju WTA, w którym grały Venus Williams i Jelena Janković, na rywalkę z końca pierwszej setki rankingu nie będzie łatwo.

Chociaż sukcesy młodszej z sióstr Radwańskich skończyły się na grze o półfinał, to zyski są. – Ula wróciła na miejsce w rankingu, które miała na wiosnę, to był podstawowy cel wyjazdu. Teraz możemy spokojniej myśleć o układaniu kalendarza startów na przyszły rok – mówił „Rz” Robert Radwański.

Urszula była w marcu na 283. miejscu, spadła jesienią na początek piątej setki. Gdyby jej obecne 83 punkty przymierzyć do klasyfikacji z mijającego tygodnia, to zajmowałaby 288. miejsce i była czwartą rakietą w Polsce. Mimo awansu młodsza z córek trenera Radwańskiego wciąż musi liczyć na dzikie karty do turniejów WTA i grać w mniejszych imprezach ITF. Na szczęście wciąż ma sporo czasu – 7 grudnia skończy 17 lat.

Agnieszka Radwańska gra od dziś w eliminacjach w Zurychu (gwiazdorska obsada z Justine Henin w roli głównej, pula nagród 1,34 mln). Polka jest w nich rozstawiona z nr. 1, pierwszą przeciwniczką została Argentynka Maria Emilia Salerni (91. WTA). Potem czeka lepsza z pary Maria Elena Camerin (Włochy, 95.) i Greta Arn (Niemcy, 106.), a w decydującej rundzie przeciwniczką wedle rankingu może być Meilen Tu (USA, 45.).

Powino być dobrze, a na pewno lepiej niż w zeszłym roku, gdy Agnieszka przegrała już w pierwszej rundzie eliminacji z Austriaczką Tamirą Paszek.