Czwarty finał, czwarty tytuł

Agnieszka Radwańska wygrała z Rosjanką Nadią Pietrową 6:4, 6:7 (11-13), 6:4 w finale w Eastbourne i awansowała na jedenaste miejsce w rankingu WTA

Publikacja: 23.06.2008 05:52

Trudno wierzyć w prawo tak krótkiej serii, ale na razie każdy finał dziewczyny z Krakowa kończy się w podobny sposób – puchar i czek za zwycięstwo idą w jej ręce. Zaczęła rok temu w Sztokholmie, w tym sezonie podobnie było w Pattai, Stambule i Eastbourne.

W sobotę Agnieszka wygrała pierwszy raz na trawie, był to pierwszy turniej z pulą 600 tys. dolarów i chyba pierwszy raz publiczność, w większości wiekowi pensjonariusze miejscowych ośrodków wypoczynkowych, raczej wspierała jej rywalkę.

Może na wyobraźnię widzów podziałała interwencja lekarza przed spotkaniem (Pietrowa zgłosiła naciągnięcie łydki), może to, że wyżej rozstawiona była Polka. Agnieszka Radwańska dała sobie radę ze wszystkim, chociaż potrzebowała trzech długich setów, by móc świętować sukces. Jej opowieść o wygranym finale zaczęła się od gema w trzecim secie, gdy na tablicy wyników było 4:4. – Ona popełniła dwa bardzo proste błędy i to ją kosztowało drogo, gema i cały mecz – mówiła.

Nie skarżyła się na przedramię, które wciąż chroni opatrunek, nie mówiła, że łapały ją kurcze. Nie złamał jej woli długi tie-break. – Dawno takiego nie grałam. Obie miałyśmy szanse, ale przecież to taki totolotek, jedna przewaga na trawie nic nie znaczy – podsumowała.

Robert Piotr Radwański, ojciec i trener, cieszył się przede wszystkim z tego, że w każdym z kolejnych trudnych spotkań jego córka grała coraz lepiej.

Z Eastbourne cała rodzina Radwańskich tego samego wieczoru pojechała do Londynu, a w niedzielę Agnieszka i Urszula już trenowały na trawie Wimbledonu, los chciał, że obok Rafaela Nadala.

Polka jest trzecią tenisistką, która wygrała w tym roku trzy turnieje. Jej awans do pierwszej dziesiątki rankingu WTA zależy właściwie już tylko od tego, czy Francuzka Marion Bartoli, ubiegłoroczna finalistka Wimbledonu, obroni zdobyte punkty.

W bezpośredniej rywalizacji w Eastbourne lepsza była Agnieszka Radwańska.

Oficjalna strona cyklu WTA

www.sonyericssonwtatour.com

Trudno wierzyć w prawo tak krótkiej serii, ale na razie każdy finał dziewczyny z Krakowa kończy się w podobny sposób – puchar i czek za zwycięstwo idą w jej ręce. Zaczęła rok temu w Sztokholmie, w tym sezonie podobnie było w Pattai, Stambule i Eastbourne.

W sobotę Agnieszka wygrała pierwszy raz na trawie, był to pierwszy turniej z pulą 600 tys. dolarów i chyba pierwszy raz publiczność, w większości wiekowi pensjonariusze miejscowych ośrodków wypoczynkowych, raczej wspierała jej rywalkę.

Tenis
Hubert Hurkacz nie zagra w domu. Wycofał się z turnieju w Monte Carlo
Tenis
Iga Świątek potrzebuje więcej balansu i treningów. Nie zagra w Radomiu
Tenis
Długi cień Jannika Sinnera. Trwa bezkrólewie w męskim tourze
Tenis
Jasmine Paolini zmienia trenera. Razem wspięli się na szczyt
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Tenis
Jakub Mensik wygrywa w Miami. Nowe pokolenie w natarciu