Garri Kasparow: To będzie początkiem końca reżimu

– Wojna niebawem się skończy. Czas działa na korzyść Ukrainy, która za chwilę będzie miała najsilniejszą armię w Europie. To obowiązek wszystkich rosyjskich patriotów, żeby jej pomóc – mówi szachowy arcymistrz Garri Kasparow.

Publikacja: 22.05.2023 19:10

Garri Kasparow jest ambasadorem turnieju Superbet Rapid&Blitz Poland 2023

Garri Kasparow jest ambasadorem turnieju Superbet Rapid&Blitz Poland 2023

Foto: Rafał Oleksiewicz

Czy reżim Władimira Putina chyli się ku upadkowi?

Wojna będzie jego końcem. Upadnie, kiedy flaga Ukrainy zawiśnie nad Sewastopolem. Takie reżimy nie są w stanie przetrwać geopolitycznych porażek, a zwłaszcza takich katastrof, jak oddanie Krymu. Każdy zwykły Rosjanin uzna to za totalną klęskę. Historia nauczyła nas, że choć tamtejsi obywatele potrafią ignorować biedę czy nawet zbrodnie popełniane przez władcę, to wojennych porażek nie akceptują. Dyktatorzy mogą robić wiele. Nie mogą sobie jednak pozwolić na okazanie słabości. Jeśli Ukraina wygra i wyzwoli Krym, reżim upadnie. To niezbędne, aby doszło w Rosji do jakichkolwiek zmian.

Czytaj więcej

Magnus Carlsen: Rosjanie? Coraz bardziej wątpię

Powrót Krymu do Ukrainy to realny scenariusz?

Ukraina udowodniła, że potrafi bardzo efektywnie wykorzystywać ograniczone zasoby, a czas działa na jej korzyść. Wciąż mówimy o starciu ilości z jakością, ale jestem pewien, że jeśli wojna potrwa jeszcze rok, to już wiosną Ukraina osiągnie przewagę w liczbie samolotów, pocisków, artylerii. Jej armia tylko rośnie w siłę i jeszcze przed końcem roku powinna być najsilniejsza w Europie.

Wojna potrwa tak długo?

Chciałbym, żeby zakończyła się wcześniej, ale to wojna. Rosjanie odebrali już lekcję. Generałowie są mądrzejsi niż przed rokiem, ale ich zdolność rozwoju pozostaje ograniczona. To wciąż armia sowiecka: XX-wieczna, o niskim morale, kiepsko wyposażona. Ukraińcy tymczasem robią postępy. Wojna jest także kwestią wytrwałości, a oni nie rezygnują z poświęcenia. 90 proc. obywateli jest gotowych walczyć do końca, do wyzwolenia kraju. Ponoszone straty bolą, giną w polu najlepsi, ale nie widzę, żeby osłabiało to morale. Chcą walczyć. Ważne jest także, że ze wsparcia nie rezygnuje Zachód. Pojawiają się pewne przeszkody, ale dostawy uzbrojenia nie ustają. Ukraina może wygrać w przyszłym roku, choć mam nadzieję, że zdoła wcześniej.

Czy przeciętni Rosjanie są świadomi tego, co dzieje się na froncie?

Propaganda działa bardzo dobrze i utrzymuje obywateli w stanie „zombie”. Obraz, jaki dostają, jest przekonujący. „Rosja nie walczy z Ukrainą, przeciwnikiem jest NATO, a na froncie trwa pas. Potrzeba więc więcej zasobów i na pewno w końcu wygramy, bo przeciwnicy się zmęczą” – taki obraz widzi w telewizji większość Rosjan. Nie dostrzegają jeszcze zwiastunów nadchodzącej katastrofy, ale to także się zmienia, co widać w mediach społecznościowych. Pierwsze sygnały paniki nadciągają z Krymu. Ludzie się dziwią: „Co się dzieje? Dlaczego ktoś do nas strzela?”.

Niepokój w Rosji rośnie?

Żar wojny widać na razie bliżej granicy, ale klimat się zmienia. Worków z ciałami nie da się ukryć. Putin skupia się na tym, aby w Moskwie i Sankt Petersburgu panował spokój na zasadzie: „Rosja jest wielka, a wojna daleko, więc do nas nie dotrze”.

Rok temu mówił pan, że Zachód mógłby zrobić dla Ukrainy więcej. To się zmieniło?

Polska robi, co może, a nawet więcej. Podobnie państwa bałtyckie, zaawansowaną broń dostarczają Brytyjczycy. Stopień zaangażowania wśród państw uważanych za globalną Północ się różni. Rok temu byłem krytyczny wobec USA i to się nie zmienia. Wysyłają uzbrojenie, ale działają wolno. Podejrzewam, że jest to związane z kalendarzem politycznym i administracja Joe Bidena wolałaby zwycięstwo Ukrainy w przyszłym roku, bliżej wyborów. Zmieniła się sytuacja w Niemczech, które zerwały z pacyfizmem pielęgnowanym od zakończenia drugiej wojny światowej. Dwa lata temu nie postawiłbym nawet centa, że zobaczę ich czołgi walczące z Rosjanami w Ukrainie. Zmieniła się też Francja, Emmanuel Macron jeszcze niedawno chciał przecież negocjować z Putinem. Unia Europejska i NATO są zjednoczone, choć ceną była ukraińska krew.

Czego nauczyła nas ta wojna?

Jest efektem 20 lat pokoju, kiedy zachodnie elity przestały dostrzegać zagrożenie. Europa była przekonana, że już nigdy nie doświadczy wielkiej wojny. Dziś nikt już nie wierzy, że więzi handlowe i otwartość zliberalizują dyktatury. Wiele krajów zmieniło podejście do Chin. Idea, że możemy pokojowo współistnieć w zglobalizowanym świecie z krajami niedemokratycznymi, nie ma szans. Kiepski aktor zawsze na scenie przeszkadza, bo żywi się konfliktem. Putin zmienił globalny balans. Zwycięstwo Ukrainy będzie miało olbrzymi wpływ na cały świat: od Korei Północnej po Wenezuelę, od Białorusi do Zimbabwe. Wszyscy poczują, że wieje wiatr wolności.

Pisze pan o Putinie od 20 lat. Czy w tym czasie się zmienił?

On się nie zmienił, zmieniły się okoliczności. Dyktatorzy zawsze kłamią o tym, czego dokonali, ale często precyzyjnie zapowiadają, co zrobią. Adolf Hitler napisał przecież „Mein Kampf” w 1925 roku. Nie trzymał swoich planów w sekrecie. Podobnie było z Putinem, który od dawna powtarzał, że chce odbudować imperium sowieckie. Zawsze marzył o zemście za zimną wojnę, brakowało mu jedynie zasobów. Jednym z jego pierwszych ruchów po objęciu prezydentury było przywrócenie sowieckiego hymnu. Później robił kolejne kroki: niszczył wolność słowa, przejmował majątki. Oznajmił, że upadek Związku Radzieckiego był jedną z największych katastrof XX wieku. Chciał, aby NATO wróciło do pozycji sprzed 1997 roku. Kiedy wybuchł konflikt w Gruzji, spojrzałem na mapę i napisałem, że Ukraina będzie następna.

Pomylił się w kalkulacjach, ta napaść była błędem?

Na pewno tak jej nie postrzega, bo wykonał ruch na podstawie wieloletnich doświadczeń. Oczekiwał, że Kijów upadnie w ciągu czterech dni, ale nie tylko on – Pentagon także. Błędem było, że nie docenił siły woli wolnych ludzi, choć miał rację w przekonaniu, że Zachód jest słaby. Dopiero Ukraina ożywiła jego ducha. Dziś rzeczywistość przypomina trochę świat z książek Tolkiena, prowadzimy wojnę z Mordorem. Putin przez lata siał propagandę, odmawiając Ukrainie prawa istnienia. To ironia, że wojną w zasadzie doprowadził do narodzin narodu ukraińskiego.

Prawdopodobnie doprowadzi także do zjednoczenia kraju z Europą...

Ukraińska flaga w Sewastopolu będzie początkiem końca faszystowskiego reżimu Władimira Putina

Ukraina w praktyce już teraz jest członkiem NATO, bo sojusz północnoatlantycki powstał właśnie po to, aby ocalić Europę przed rosyjską agresją. Wojna, do której przez tyle lat przygotowywał się cały Zachód, dzieje się na naszych oczach.

Jak dużą rolę w propagandzie Putina odgrywa sport?

Sport jest dla dyktatorów kluczowy, bo mogą dzięki niemu promować swoją agendę, a sukcesy zachęcają ich do kolejnych kroków. Igrzyska w 1936 roku były olbrzymim sukcesem Hitlera. Dziewiętnaście miesięcy później anektował Austrię, tak samo jak dwadzieścia dni po igrzyskach w Soczi Putin zajął Krym. Szachy w czasach Związku Sowieckiego były elementem budowania narodowego prestiżu. Wielu uważało, że demonstrujemy w ten sposób intelektualną wyższość komunizmu nad dekadenckim Zachodem. Dziś Rosjanie robią wszystko, aby obronić swoją pozycję w organizacjach sportowych. Putin angażował się w to osobiście. Efekty są mieszane.

Czytaj więcej

Rosjanie świętują medale i powrót do sportu. Obawy się potwierdziły

Świat sportu prawdopodobnie nigdy nie był podzielony tak jak obecnie…

To jasny dowód głęboko zakorzenionej rosyjskiej korupcji, zwłaszcza w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, który zawsze dobrze dogadywał się z dyktatorami. Faktycznie nie mamy dziś w świecie sportu jednomyślności. Spójrzmy choćby na szachy, gdzie federacją wciąż rządzi Rosjanin Arkadij Dworkowicz. Jego pozycja to dla mnie duży znak zapytania.

Czy Rosjanie powinni brać udział w międzynarodowych zawodach jako sportowcy neutralni?

Moje stanowisko jest jasne. Żaden Rosjanin, niezależnie od flagi, nie powinien zostać dopuszczony do startu, chyba że potępi reżim Putina. To powinna być uniwersalna reguła. Odpowiednie oświadczenie zajmie pięć sekund, wystarczy: „Wojna to zbrodnia, reżim jest nielegalny, a Krym – ukraiński”. Test jest prosty. Podpisz i startuj, chyba że zależy ci na wsparciu od rosyjskiego rządu.

Jak możemy w tym świecie oceniać Jana Niepomniaszczija, który grał niedawno w meczu o mistrzostwo świata i choć nie odciął się od reżimu, to podpisał deklarację antywojenną?

To zawsze coś, ale uważam, że musimy wymagać więcej. Trudno jednak skupiać się na samym Niepomniaszcziju, skoro mówimy o organizacji, gdzie rządzi Rosjanin. Obowiązkiem tych, którzy chcą zerwać wszelkie związki Rosji z resztą świata, jest przyjrzenie się takim organizacjom.

Czytaj więcej

Ding Liren, mistrz w czasach bezkrólewia

Co dalej?

Musimy pogodzić się z tym, że w oczach wielu ludzi wolnego świata nie istnieje już dziś Rosja Puszkina i Dostojewskiego, jest tylko Rosja Putina. Gdy jakikolwiek Ukrainiec chce krytykować kulturę, żołnierzy czy nawet nawoływać: „Zabijajmy Rosjan”, to nie mamy prawa ich krytykować. Teraz i jeszcze przez wiele lat. Jeśli chcemy, by w Rosji doszło do zmian, Ukraina musi wygrać wojnę. Uważam, że obowiązkiem wszystkich rosyjskich patriotów jest pomoc w odniesieniu zwycięstwa. Ukraińska flaga w Sewastopolu będzie początkiem końca faszystowskiego reżimu Władimira Putina.

Czy reżim Władimira Putina chyli się ku upadkowi?

Wojna będzie jego końcem. Upadnie, kiedy flaga Ukrainy zawiśnie nad Sewastopolem. Takie reżimy nie są w stanie przetrwać geopolitycznych porażek, a zwłaszcza takich katastrof, jak oddanie Krymu. Każdy zwykły Rosjanin uzna to za totalną klęskę. Historia nauczyła nas, że choć tamtejsi obywatele potrafią ignorować biedę czy nawet zbrodnie popełniane przez władcę, to wojennych porażek nie akceptują. Dyktatorzy mogą robić wiele. Nie mogą sobie jednak pozwolić na okazanie słabości. Jeśli Ukraina wygra i wyzwoli Krym, reżim upadnie. To niezbędne, aby doszło w Rosji do jakichkolwiek zmian.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Inne sporty
Magnus Carlsen: Rosjanie? Coraz bardziej wątpię
Inne sporty
"Coś niesamowitego!". Magnus Carlsen przegrał z polskim szachistą
Inne sporty
Rosjanie świętują medale i powrót do sportu. Obawy się potwierdziły
kajakarstwo
Polacy już błyszczą w Lublanie. Klaudia Zwolińska wicemistrzynią Europy
Inne sporty
Startują mistrzostwa Europy. Polacy liczą na medale