Carlsen przyjechał do Warszawy już jako były mistrz świata, zawody rozgrywane w muzeum POLIN to dla niego pierwszy turniej po abdykacji. - Ostatnio nie zajmowałem się zbytnio szachami. Trudno powiedzieć, na jakim jestem poziomie - przyznawał w rozmowie z "Rz".
Losowanie już pierwszego dnia skazało go na partie z Polakami: Norweg najpierw przegrał z Wojtaszkiem, a później zremisował z Dudą. - Zastanawiam się, czy bardziej ucieszyła mnie wygrana z Magnusem, czy może raczej fakt, że doszło do tego w Warszawie, gdzie otrzymałem wspaniałe wsparcie kibiców. To było coś niesamowitego - nie kryje Wojtaszek.
Czytaj więcej
- Szachy szybkie i błyskawiczne to przyszłość, bo jeśli coraz trudniej strzelić gola, to można zm...
Sam Carlsen przyznaje, że próbował pierwszego dnia turnieju nieszablonowych zachowań. - Zagrałem w dwóch partiach trochę ostrzej niż zazwyczaj i być może wrócę do innego stylu gry, ale czasem warto testować nowe rozwiązania - mówi Norweg.
Jednym z trzech liderów turnieju był po pierwszym dniu Duda, który wygrał dwie partie. - Cieszę się, ale teraz czeka mnie pojedynek z Wojtaszkiem. Drugi i trzeci dzień będą zapewne trochę trudniejsze, bo może się pojawić presja wyniku, ale jestem dobrej myśli - mówił Polak, który w szachach szybkich (rapid) jest czwartym zawodnikiem rankingu FIDE.