Reklama

Nie mam już czasu

To­ma­sz Adamek o sobotniej walce z Ed­die Cham­ber­sem i o tym, że choć waży dużo, szybkości nie stracił
Tomasz Adamek znów chce walczyć o wielkie cele

Tomasz Adamek znów chce walczyć o wielkie cele

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

Oglądał pan walki Chambersa, naprawdę jest tak dobry za jakiego się uważa?

Tomasz Adamek:

Mówić każdy może, ja jednak patrzę na to inaczej. Wychodzę z założenia: po co tyle gadać, lepiej pokazać siłę w ringu. Samym gadaniem walk się nie wygrywa. Eddie siłaczem wprawdzie nie jest, ale boksować potrafi, choć myślę, że dam sobie z nim radę. Kiedy spotkaliśmy się na pierwszej konferencji, był zaskoczony, że jestem taki duży. Chyba sądził, że będę mniejszy.

Reklama
Reklama

Jak sobie przypomnę Adamka sprzed lat, walczącego w czasach amatorskich w wadze średniej, a później w półciężkiej, to też jestem zdziwiony. Myślałem, że przed tym pojedynkiem będzie pan ważył mniej...

102 kg to dziś moja normalna waga. Czuję się znakomicie i nie zamierzam niczego zmieniać. Najważniejsze, że nie straciłem szybkości, a biję mocniej. Tak mówią sparingpartnerzy i mój trener Roger Bloodworth. Powrót do niższej kategorii, co niektórzy sugerują, nie wchodzi więc w rachubę.

Pojedynek z Chambersem, będzie dobry?

Mam taką nadzieję, ale to w dużej mierze zależy od niego. Jak będzie chciał wojny, to ją dostanie, ale nie wierzę w taki scenariusz. Eddie to spryciarz. Oglądałem kilka jego walk, a Roger wszystkie najważniejsze. Będzie raczej czekał na moje błędy i kontratakował. To jego styl, przepuścić cios i uderzyć. Mówią, że jest bardzo szybki, on też to podkreśla, ale zobaczymy, czy będzie taki, walcząc ze mną.

Reklama
Reklama

A pan rzuci się na niego od pierwszego gongu?

Nie ma takiej potrzeby. Będę z nim walczył na dystans, mój lewy prosty powinien się okazać dla niego trudną przeszkodą. Nie będę wchodził do półdystansu. Jak się zacznie cofać, to będzie pierwszy sygnał, że przegrywa. Sądzę też, że swoje zrobią ciosy na korpus, które będę zadawał jak najczęściej, bo Chambers lubi schować się za podwójną gardą.

W wadze ciężkiej bił się pan już z olbrzymami, takimi jak Witalij Kliczko, Michael Grant czy Kevin McBride i znacznie niższym Jasonem Estradą. Z mniejszym rywalem jest łatwiej?

Trudno porównać Kliczkę czy McBride'a. To dwa różne światy. Wśród tych mniejszych też są zawodnicy stylowo różni, ale zgadzam się z opinią, że Chambers to taki trochę lepszy Estrada.

I jak będzie w życiowej formie, to łatwo nie pójdzie, choć nie spodziewam się po nim nadzwyczajnych rzeczy.

Reklama
Reklama

A po sędziach? Czasami potrafią zadziwić, chociażby w ostatniej walce Manny'ego Pacquiao z Timothym Bradleyem, gdy wypunktowali wygraną tego drugiego. Nie boi się pan podobnego werdyktu?

Nigdy się nad tym nie zastanawiam, wierzę, że jak będę lepszy, to wygram.

Najpewniejsza wygrana to nokaut. Nie będzie pan dążył do takiego rozstrzygnięcia?

Reklama
Reklama

Jak się nadarzy okazja, to ją wykorzystam, ale nigdy nie szukam nokautu na siłę. To nie ma sensu, zresztą to nie jest moja specjalność.

Czuje pan, że forma przyszła na czas?

Jak jestem szybki, to jestem w formie. A na szybkość nie narzekam.

Reklama
Reklama

Po przegranej z Witalijem Kliczką znów musi pan udowadniać swoją wartość...

O Kliczce już nie mówmy, zawaliłem sprawę, to przeszłość. A Chambers to nowa historia. W mojej karierze większość walk była na zasadzie: być albo nie być. Zawsze tak jest: jak przegrywasz, to spadasz w dół, jak wygrywasz, idziesz w górę. Ale jak pokonasz średniaka, to stoisz w miejscu. Nie mam już na to czasu, muszę wygrywać z dobrymi, takimi jak Chambers, a później z jeszcze lepszymi. To jedyna droga.

Korespondencja z Newark

Sport
Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama