- Rozmowa z Dublina
Wraca pan na swoje miejsce?
Artur Boruc:
To się okaże. Zobaczymy czy zabawię w kadrze na dłużej. Mam nadzieję, że tak będzie. Zamierzam na to pracować.
Artur Boruc
- Rozmowa z Dublina
Wraca pan na swoje miejsce?
Artur Boruc:
To się okaże. Zobaczymy czy zabawię w kadrze na dłużej. Mam nadzieję, że tak będzie. Zamierzam na to pracować.
Spodziewał się pan powołania do reprezentacji po dobrych meczach w Southampton?
Ten sezon jest naprawdę przewrotny. Mam nadzieję, że teraz już wszystko będzie szło w dobrym kierunku. Mam wrażenie, że z każdym meczem w Southampton gram coraz lepiej. Wróciłem do bramki po kilku miesiącach bez gry, mam 32 lata, na brak doświadczenia nie mogę narzekać, ale brakowało mi regularnych meczów. Zawsze marzyłem o Premiership, trafiłem tam dość późno, moje losy inaczej się potoczyły, ale na Wyspach bramkarz im starszy, tym lepszy. Czyli trochę czasu mi jeszcze zostało.
Trener Waldemar Fornalik rozmawiał z panem osobiście?
Nie, dzwonił trener bramkarzy Andrzej Dawidziuk. Z trenerem Fornalikiem pierwszy raz porozmawiam w poniedziałek wieczorem. Nie wiem, jak to będzie wyglądało. Jutro będę mądrzejszy.
Zmienił się pan przez te dwa lata nieobecności w kadrze?
Na pewno jestem starszy i powiedzmy, że mądrzejszy. Bardzo się cieszę, że tu jestem. Brakowało mi tego.
To powołanie to wyciągnięcie ręki do kogoś po przejściach?
Mam nadzieję, że zapracowałem sobie na nie na boisku. Cieszę się, że u nowego selekcjonera dostaję szansę i mam białą kartę.
Jest pan w stanie zaakceptować rolę rezerwowego?
Spokorniałem przez kilka ostatnich miesięcy. Pogodzę się z każdą decyzją trenera, ale na pewno nie usiądę spokojnie na pośladkach i nie będę biernie czekał. Zamierzam tak mocno pracować, żeby dać trenerowi powód, by postawił właśnie na mnie.
Pozna pan wszystkich kadrowiczów w hotelu?
To reprezentacja Polski, nikt nie musi się przedstawiać.
Czuje pan dreszczyk emocji?
Czuję dreszczy, bo wiatr wieje tutaj strasznie.
Skończył się pan w kadrze w Belfaście, może wrócić do gry w Dublinie. Tutaj jest dużo kibiców Celticu Glasgow.
Rzeczywiście. To chyba przyjemniejsza Irlandia dla nas wszystkich.
Nikt nie obawia się o pana grę, wszyscy boją się o pana zachowanie poza boiskiem. Słusznie?
Nudzi mnie to. Zobaczymy jak będzie.
Był pan „Holly Goalie" w Celticu, teraz jest „Świętym" w Southampton. Pasuje panu ta świętość?
Amen.
25 lat po zwycięstwie Adama Małysza w Turnieju Czterech Skoczni rozpoczęły się zdjęcia do filmu fabularnego „Ada...
Aleksandra Mirosław zaskoczyła wszystkich kibiców. Mistrzyni olimpijska z Paryża i rekordzistka świata we wspina...
Do rozpoczęcia zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo został tydzień. W piątek ślubowan...
Wszystkie badania marketingowe pokazują, że nic nie działa tak dobrze na wybory czytelników jak polecenie znajom...