Reklama

Piłkarze zjedli śniadanie

Do Arłamowa – niczym gwiazda rocka – dotarł ten najbardziej wyczekiwany: Robert Lewandowski.
Piłkarze zjedli śniadanie

Foto: PAP, Darek Delmanowicz

Korespondencja z Arłamowa

– Robert, smacznego – ktoś krzyknął, a tłum gapiów z wycelowanymi piętro wyżej telefonami komórkowymi wybuchnął śmiechem.

W hallu hotelu w Arłamowie tłoczyło się kilkaset osób. Przed chwilą większość z nich biegła za meleksem, którym Robert Lewandowski, docierający na zgrupowanie z Maciejem Rybusem i Łukaszem Piszczkiem, został dowieziony z lądowiska dla helikopterów. Gdy Lewandowski, nie zatrzymując się nawet na chwilę, szczelnie otoczony ochroniarzami, zniknął w windzie, kibice zauważyli pozostałych piłkarzy jedzących piętro wyżej obiad.

– Wojtek, zrzuć coś do jedzenia, kolega bez śniadania przyjechał – krzyknął jeden z nich, gdy dostrzegł sięgającego po kurczaka Wojciecha Szczęsnego.

W czwartek rozpoczął się długi weekend, hotel więc przeżywał prawdziwe oblężenie, a na wąskiej bieszczadzkiej drodze dojazdowej utworzył się korek jak w centrum wielkiego miasta w godzinach szczytu. Sławomir Peszko, który umówił się ze znajomymi w restauracji, nie mógł spokojnie z nimi porozmawiać, gdyż gdy tylko kibice dowiedzieli się pocztą pantoflową, że skrzydłowy Lechii siedzi w kawiarni, natychmiast tam pobiegli. Gdy Lewandowski wyszedł na balkon, natychmiast zgromadził się pod nim tłum ludzi, którzy rzucali mu różne przedmioty, by złożył na nich podpis.

Reklama
Reklama

Piłkarze w Arłamowie mają do swojej dyspozycji całe piętro hotelu, oczywiście pilnie strzeżone przez ochronę i oczywiście kibice nie mogli tam się dostać. Gdy więc znużeni poszukiwaniami zawodników dostrzegli na podjeździe dziennikarza TVP Jacka Kurowskiego, ustawili się po zdjęcia i autografy w kolejce do niego.

– Kto to? – pytała nastolatka w jeansach swojego towarzysza.

– Nie wiem, ale weź mi zrób zdjęcie – odpowiedział, podając jej telefon i ustawiając się w ogonku chętnych na autograf dziennikarza.

Wszyscy trenerzy reprezentacji Polski w ostatnich latach wywozili piłkarzy tuż przed turniejem na zagraniczne zgrupowania. Tak by zawodnicy uniknęli podobnych scen, jakie miały miejsce w Bieszczadach. Chociaż też żaden z poprzednich selekcjonerów z aż takim zainteresowaniem kibiców oraz mediów nie mógł się liczyć. Oczywiście występy kadry w wielkim turnieju zawsze powodowały zwiększenie zamieszania wokół drużyny. Słynny żółty pasek w TVN 24 z napisem „piłkarze zjedli śniadanie" i transmisja spod hotelu w Warszawie w przededniu rozpoczęcia Euro 2012 były do tej pory najlepszą tego ilustracją. Od wczoraj jednak punktem odniesienia będzie już najazd kibiców na Arłamów.

Reprezentacja Adama Nawałki, jeśli chodzi o popularność, przebija wszystkie pozostałe drużyny razem wzięte. W dużej mierze oczywiście dlatego, że Lewandowski stał się w ostatnich latach piłkarzem bezdyskusyjnie ze światowego topu.

Piłkarze nie wyglądają, jakby przesadna ciekawość kibiców ich rozpraszała. – Normalna sprawa, ludzie chcą nas zobaczyć. Jakbym nie grał w reprezentacji, sam bym przyjechał popatrzeć – mówił Bartosz Kapustka, najmłodszy piłkarz Nawałki.

Reklama
Reklama

Organizacja zgrupowania w Polsce była autorskim pomysłem prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. On – kto wie, być może bazując na własnych doświadczeniach – właśnie dokładnie tego chciał. By piłkarze zobaczyli na własne oczy i na własnej skórze odczuli, jak wiele znaczą dla kibiców. Jak wielkie nadzieje ludzie w nich pokładają. By odczuli presję i by odpowiednio ich zmotywowała do walki na Euro 2016. Kibicowania przy obiedzie jednak z całą pewnością nawet Boniek nie przewidział.

Kolejne korespondencje z Arłamowa na www.rp.pl oraz w poniedziałkowym wydaniu "Rzeczpospolitej"

Sport
Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama