Lakers to aktualni mistrzowie i drużyna z najlepszym bilansem w tegorocznych rozgrywkach (23 zwycięstwa – 4 porażki). Cavaliers zaliczani są do głównych pretendentów do tytułu, po 28 meczach sezonu mieli piąty bilans w lidze (20 – 8).
Główną atrakcją piątkowego meczu w Staples Center w Los Angeles będzie pojedynek gwiazdorów obydwu zespołów, Kobego Bryanta z Lakers i LeBrona Jamesa (Cavaliers). Pierwszy jest wiceliderem klasyfikacji strzelców, za Carmelo Anthonym z Denver Nuggets, ale LeBron czai się tuż za nim, ustępując mu tylko dziesiętnymi punktu.
Na boisku nie będą jednak rywalizować bezpośrednio. Jamesa będzie pilnował Ron Artest, jeden z najlepszych obrońców ligi, który latem przeszedł do Lakers z Houston Rockets, wymieniony za Trevora Arizę. Zdobywa on średnio 12,3 pkt przy 42-procentowej skuteczności z gry, daleko mu w tym względzie do Bryanta, ale jest najlepszy w zespole, jeśli chodzi o wskaźnik +/-, obrazujący, jaki wynik uzyskuje drużyna, gdy dany zawodnik przebywa na parkiecie. Pozyskanie Artesta, skądinąd zawodnika porywczego i konfliktowego, wpłynęło też na jakość gry defensywnej. Lakers są teraz najlepiej broniącym zespołem w NBA. Wygrali 16 z 17 ostatnich spotkań. W piątkowy wieczór też będą faworytem.
Pod koszami ciekawy pojedynek stoczą szczupły Hiszpan Pau Gasol z potężnym Shaquille’em O’Nealem, który w tym roku wzmocnił ekipę z Cleveland. Przyjście Shaqa odmieniło drużynę, która dopiero uczy się nowego stylu gry z olbrzymem pod koszem. Nie są to już ci Cavaliers, którzy w poprzednim sezonie zasadniczym wygrali najwięcej spotkań – 66 z 82. Trener Mike Brown twierdzi, że największe pożytki z pozyskania O’Neala jego drużyna będzie miała w play-off.
Teraz Cavaliers też potrafią zadziwić. Trzy dni przed świętami, jako jedyny zespół pokonali na wyjeździe Phoenix Suns. Do tego dnia drużyna z Arizony nie przegrała na własnym parkiecie 19 kolejnych spotkań, licząc od 12 marca i porażki z... Cleveland.