Reklama

Nie jestem już chłopcem w krótkich spodenkach

Rozmowa z Krzysztofem Włodarczykiem, mistrzem świata przed dzisiejszą walką z reprezentującym Rosję Rachimem Czakijewem
Nie jestem już chłopcem w krótkich spodenkach

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Rz: Co widział pan w oczach Czakijewa podczas oficjalnego ważenia?

Krzysztof Włodarczyk:

Ma tak gęste i krzaczaste brwi, że widać niewiele, ale wyczułem, że jest zdenerwowany.

Nie wiem, czy tak będzie również, gdy wejdzie do ringu, zobaczymy. To jego pierwsza walka w Rosji, bardzo by chciał ją wygrać, pokazać, że mistrz olimpijski potrafi pokonać zawodowego mistrza świata. Taka presja może mu ciążyć, ale może go też uskrzydlić. Tego nigdy przed pierwszym gongiem nie wiesz.

A co Czakijew mógł zobaczyć w pana oczach?

Reklama
Reklama

On już mówił o tym po konferencji prasowej w Warszawie. Przyznał, że widział pewność zwycięstwa. I tak właśnie jest.

Innego rozwiązania jak wygrana sobie nie wyobrażam, choć przecież wiem, że na tej walce w Moskwie świat się nie kończy. W kontrakcie jest zapis o rewanżu, ale nawet o tym nie myślę.

Rosyjskim mediom Czakijew mówi od kilku dni, że walka będzie okrutna, krwawa, że zrobi wszystko, by pana znokautować. Jakby pan porównał go z poprzednimi rywalami, trzeba się go bać?

Na pewno trzeba bardzo uważać od początku, bo szczególnie w pierwszej fazie pojedynku będzie niebezpieczny. Jest silny, mocno stoi na nogach, bije potężnie z obu rąk. Jest wprawdzie leworęczny, ale jego prawy sierpowy też robi wrażenie. Ale żeby się od razu bać?

Ja też potrafię postawić swoje warunki. Uderzam równie mocno jak on z obu rąk, mam lepszy lewy prosty i szczelniejszą obronę. Nie będzie mu łatwo mnie trafić. Francisco Palacios, z którym dwukrotnie wygrałem, też ma czym uderzyć, a nic mi nie zrobił. Wierzę, że nie uda się to również Czakijewowi.

On mówi, że wasza walka  będzie jak wojna i szachy. Twarda, bezkompromisowa, ale też pełna wyrachowania. Zgadza się pan z tą opinią?

Reklama
Reklama

Nigdy nie wiadomo, jak to będzie wyglądało. Życie pisze w ringu swoje scenariusze.

Jedno jest pewne: nie rzucę się na niego od pierwszego gongu. Mam swój rytm i będę się go trzymał. Poczekam na właściwy moment, on zadając sierpowe, stoi wyprostowany, myślę, że da mi szansę, by skontrować.

Ale nie będę też cały czas schowany za gardą. Postaram się zakłócić mu spokój ducha lewym prostym.

Postaram się zakłócić mu spokój ducha lewym prostym. Ale nie będę cały czas schowany za gardą

Będę agresywny, nie zapomnę o zadawaniu ciosów, nie powtórzy się sytuacja z rewanżu ze Steve'em Cunninghamem w Katowicach, gdzie nie wiedziałem, po co znalazłem się w ringu. Teraz naprawdę wiem, czego chcę.

Czyli dojrzał pan?

Reklama
Reklama

Można tak powiedzieć, wreszcie jestem mężczyzną, nie chłopcem w krótkich spodenkach. Postaram się to udowodnić w Moskwie, choć zdaję sobie sprawę, z kim walczę.

Szanuję Czakijewa za jego dokonania i za to, jakim jest człowiekiem. To nie jest przypadkowy rywal, mistrzem olimpijskim nie zostaje się przypadkiem. Ale w ringu będzie bez przebaczenia.

Sport
Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama