Tegoroczne skoki na Gross-Titlis-Schanze przypomniały, że wiatr odgrywa ważną rolę w tej dyscyplinie sportu, zwłaszcza jeśli wieje dość mocno w plecy uczestników zawodów, ale pisać, że podmuchy znacząco zniekształciły wyniki pierwszego konkursu PŚ w Engelbergu nie można. Po prostu po czterech tygodniach rywalizacji zaczyna się nieco zmieniać układ sił.
Na szwajcarskiej skoczni dało się zatem zauważyć rosnącą formę Norwegów, poprawę Słoweńców oraz lekką zadyszkę niektórych Niemców i Austriaków, ale przynajmniej w pierwszej serii główną postacią stał się kontroler sprzętu Christian Kathol. Nie wahając się wiele zdyskwalifikował Fina Niko Kytosaho, Niemca Raimunda Philippa i Słoweńca Lovro Kosa, zaś Daniela Tschoifeniga, zdolnego Austriaka, nawet nie dopuścił do pierwszej próby, gdy zobaczył, jak nisko jest opuszczony krok w jego kombinezonie.