PŚ w Lillehammer. Trwa zwycięska opowieść Stefana Krafta

Na razie Austriak nie przegrywa. Po podwójnym sukcesie w Ruce, Kraft wygrał też drugi konkurs w Lillehammer. Dobra, albo choćby średnia forma Polaków nadal pilnie poszukiwana.

Publikacja: 03.12.2023 20:06

W niedzielę Stefan Kraft (na zdjęciu) ponownie był najlepszy w obu seriach, choć tym razem wcale nie

W niedzielę Stefan Kraft (na zdjęciu) ponownie był najlepszy w obu seriach, choć tym razem wcale nie lądował najdalej.

Foto: EPA/Geir Olsen

To niemała przyjemność oglądać skoki Krafta tej zimy. Niemal za każdym razem odlatuje z progu z nadzwyczajną lekkością, z wiatrem radzi sobie doskonale, ląduje za zieloną linią wyznaczającą zgrubnie granicę sukcesu wystarczająco daleko, by wiadomo było, że na pewno wygrał. W niedzielę ponownie był najlepszy w obu seriach, choć tym razem wcale nie lądował najdalej – sędziowie jednak dobrze wiedzą, że należy Austriakowi obniżyć belkę startową, by nie kusić losu. 

Na dużej skoczni Lysgaardsbakken w zasadzie mieliśmy zatem powtórkę z sobotniego konkursu na skoczni normalnej. Powoli wyłania się kilkunastu skoczków, którzy na początku zimy ze skokami są mocni – poza piątką Niemców i piątką Austriaków liczy się jeszcze Ryoyu Kobayashi i trzech Słoweńców, może też jeden Norweg – ta ekipa też może mówić, że formy jeszcze nie znalazła. W niedzielnym konkursie znów obok Krafta stanął Andreas Wellinger i jest zasłużonym wiceliderem PŚ, trzeci był Jan Hoerl. 

O Polakach da się powiedzieć tylko tyle, że szukają sposobu na rozwiązanie swych problemów, głównie z techniką skoków i na razie nie znajdują. Są w dołku. Średnio skaczą o kiilkanaście metrów bliżej od najlepszych. Na Lysgaardsbakken oznaczało to polskie próby w granicach 116-127,5 m, a miejsce w pierwszej dziesiątce kwalifikacji lub konkursu dawały skoki znacznie powyżej 130 metrów. Liderzy wiadomo: skakali 140 m i więcej. 

PŚ mężczyzn w Lillehammer.
Konkurs na dużej skoczni

1. S. Kraft (Austria) 318,2 pkt (134 i 141,5 m);
2. A. Wellinger (Niemcy) 312,3 (135 i 143);
3. J. Hoerl (Austria) 311,3 (139 i 137,5);
4. K. Geiger (Niemcy) 308,7 (136,5 i 139);
5. R. Kobayashi (Japonia) 299,9 (133 i 143);
6. M. Lindvik (Norwegia) 298,1 (129 i 138,5);
7. P. Paschke (Niemcy) 295,7 (139 i 140);
8. M. Fettner 295,3 (131 i 137,5);
9. M. Hayboeck (obaj Austria) 294,3 (130,5 i 139,5);
10. P. Prevc (Słowenia) 287,8 (125,5 i 140);

22. D. Kubacki 256,9 (120,5 i 128);
25. P. Żyła 254,6 (120,5 i 126);
33. A. Zniszczoł 113,0 (116,5);
37. K. Stoch (wszyscy Polska) 111,3 (118).
P. Wąsek nie wystartował.

Kamil Stoch po jedynym niedzielnym skoku na odległość 118 m rzekł: – Nie wiem co mam powiedzieć. Na razie nie doszukuję się w mych skokach niczego pozytywnego. Chodzi mi przede wszystkim o to, by znaleźć aktywną, naturalną pozycję, w której będę mógł oddać dobry skok. Na razie żaden pomysł nie działa. Nie chcę powiedzieć za dużo. Nie liczyłem, że w Ruce i Lillehammer będzie łatwo, ale też nie spodziewałem się, że będzie aż tak kiepsko. 

– Wciąż wierzę w naszą drużynę, wciąż będziemy szukać nowego planu na dobre skakanie, będziemy o tym dyskutować. Naszym największym problemem jest niestabilność techniki wszystkich skoczków. Mamy plan awaryjny, myślę, że dziennikarze będą nim zaskoczeni – rzekł trener Thomas Thurnbichler do kamer Eurosportu. 

W niedzielę polską drużynę dotknął też inny pech. Paweł Wąsek nie wystartował w konkursie z tej banalnej przyczyny, że ktoś z obsługi zabrał zostawiony na minutę przed toaletą plecak z butami polskiego skoczka i wysłał go na dół skoczni uznając, że na górze nie będzie już potrzebny. Zanim sprawę wyjaśniono minęła kolejność skoku Polaka, gdy po interwencji buty wróciły na górę, jury nie dopuściło do skoku Wąska poza kolejnością. Argument, że winy skoczka w tej sprawie nie było, na sędziów nie podziałał. 

Klasyfikacje

Puchar Świata:
1. Kraft 400 pkt;
2. Wellinger 270;
3. Paschke 206;
4. Hoerl 202;
5. D. Tschofenig (Austria) 161;

24. Kubacki 27;
25. Żyła 23;
33. Wąsek 8;
40. Stoch 3.

Puchar Narodów:
1. Austria 981;
2. Niemcy 913;
3. Słowenia 319;
4. Norwegia 234;
5. Japonia 142;

8. Polska 61.

W następny weekend Puchar Świata w skokach pojawi się w Klingenthal. Na Vogtland Arenie i tamtejszej dużej skoczni (Schwarzbergschanze, HS140) zaplanowano znów dwa konkursy indywidualne. Stefan Kraft będzie walczył o 35. i kolejne zwycięstwo w zawodach PŚ, a Polacy będą szukać zgubionej formy (są domysły, że w nieco zmienionym składzie) w sobotę i niedzielę, 9 i 10 grudnia. Oba konkursy zaczną się o 16.

To niemała przyjemność oglądać skoki Krafta tej zimy. Niemal za każdym razem odlatuje z progu z nadzwyczajną lekkością, z wiatrem radzi sobie doskonale, ląduje za zieloną linią wyznaczającą zgrubnie granicę sukcesu wystarczająco daleko, by wiadomo było, że na pewno wygrał. W niedzielę ponownie był najlepszy w obu seriach, choć tym razem wcale nie lądował najdalej – sędziowie jednak dobrze wiedzą, że należy Austriakowi obniżyć belkę startową, by nie kusić losu. 

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Skoki narciarskie
Skoki w Lahti. Lovro Kos najlepszy, Olek Zniszczoł trzyma poziom
Skoki narciarskie
Puchar Świata w skokach narciarskich. Polacy wracają do Lahti, które pachnie historią
Skoki narciarskie
Skoki narciarskie. PŚ w Oberstdorfie. Stefan Kraft odleciał nawet Słoweńcom
Skoki narciarskie
PŚ w Oberstdorfie. Słoweńscy lotnicy wciąż najlepsi
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2024 - trendy i wyzwania
Skoki narciarskie
PŚ w Oberstdorfie. Słoweńcy mają Super-Team, Polacy zajęli piąte miejsce
Skoki narciarskie
PŚ w Sapporo. Pięć lat czekania i sukces Domena Prevca