Do próby Kamila Stocha mogliśmy patrzeć na kwalifikacje w miarę spokojnie. Skacząca wcześniej polska piątka nadal nie przekroczyła dolnego stopnia stanów średnich, ale wszyscy zakwalifikowali się do dzisiejszego konkursu głównego, co nie było normą.
Stoch skoczył po prostu źle, nie pomógł wiatr, tym razem wiejący mu grzecznie i w miarę mocno pod narty, nie pomogły poprawki pozycji najazdowej ani żadne inne podpowiedzi szkoleniowe.
Na Bergisel 114 m to było dużo za mało, by awansować. Liderzy serii kwalifikacyjnej przekraczali z uśmiechem 125 m, a można tam czasem pofrunąć znacznie dalej (Markus Eisenbichler skoczył podczas treningu 139 m – lepiej od rekordu skoczni). Polskiemu mistrzowi zostało smutne 59. miejsce na 78. uczestników.
Kamil Stoch nie ominął dziennikarzy. W jego słowach przed kamerami był znów ogromny zawód, nadal pomieszany z niewiedzą o przyczynach tak złych wyników. Trzykrotny zdobywca Złotego Orła miał rozpisany z trenerami start na Bergisel, próbował zmieniać detale techniki, ale im bardziej się starał, tym gorzej to wychodziło.
Czytaj więcej
Dyrektor ds. skoków w Polskim Związku Narciarskim Adam Małysz o naszych problemach w Turnieju Czt...