Oczekiwane z zainteresowaniem skoki w Ruce nie zmieniły wiele w kwestii oceny formy polskich skoczków. W piątek większość z nich skakała przeciętnie, kwalifikacje do sobotniego konkursu przeszła jednak szóstka, odpadł jedynie Stefan Hula.
Najlepszym z drużyny Michała Doleżala pozostał Kamil Stoch, który w seriach treningowych potrafił dorównać najlepszym, dwa razy zajmował miejsca w pierwszej dziesiątce skacząc sporo ponad 130 m – co na Rukatunturi zwykle oznacza dobre próby. Granicą skoków doskonałych jest jednak 140 m i więcej – tyle skoczyli podczas treningów Daniel Huber i Robert Johansson.
Czytaj więcej
Czas na zawody Pucharu Świata na skoczni Rukatunturi nieopodal Kuusamo. Polacy mają okazję do pok...
W kwalifikacjach Ryoyu Kobayashi osiągnął nawet 147 m, tylko pół metra mniej od rekordu obiektu i jeśli ktoś wątpił, że Japończyka speszy wpadka z kombinezonem w Niżnym Tagile, to się grubo mylił. Stoch uzyskał 125,5 m – starczyło na 24. pozycję wśród 76 skoczków, najlepszą z Polaków. Tyle dobrego, że lider polskiej ekipy doskonale wiedział, że spóźnił skok i mając w pamięci dwa niezłe skoki próbne, zachował dobry humor i nie robił z wyniku serii kwalifkacyjnej problemu.
Z pozostałymi jest nieco gorzej. Trener Doleżal mówił przed kamerą Eurosportu o braku luzu i konieczności dalszej wytężonej pracy. Miejsca w czwartej i piątej dziesiątce kwalifikacji w pełni uzasadniają te słowa. Rywale są lepsi, a ci, którzy pokazali się dobrze już za Uralem, w większości potwierdzili formę.