Będzie to oczywiście możliwe tylko pod warunkiem, że Polki wygrają wszystkie pozostałe mecze – z Włochami, Japonią, Serbią, Dominikaną, Koreą i Tajlandią. Ale warto pamiętać, że cztery lata temu Amerykanki też miały na koncie trzy porażki i stanęły na podium. Milena Rosner, kapitan naszego zespołu, twierdzi, że jej koleżanki wiedzą, o co grają.
– Mamy świadomość, na co nas stać. W meczach z USA i Kubą od zwycięstwa dzielił nas przecież tylko kroczek. Nie użalamy się nad sobą, nie zwieszamy głów. Chcemy wygrywać ważne mecze – mówiła przed spotkaniem z Włoszkami.
Rosner od tego sezonu gra we włoskiej Serie A, w Foppapedretti Bergamo. W tej drużynie występują reprezentantki Włoch – Eleonora Lo Bianco, Francesca Piccinini i Jenny Barazza. – Bardzo miłe dziewczyny. Nie mają w sobie nic z gwiazdorstwa, a przecież Piccinini to najpopularniejsza włoska siatkarka, czasami pojawia się na wybiegu dla modelek.Złote medalistki tegorocznych mistrzostw Europy odebrały po tym turnieju najwięcej indywidualnych nagród. Paola Cardullo została uznana za najlepszą libero, a Kubanka (z włoskim paszportem) Taismary Arguelo MVP turnieju. Z Polek tylko Małgorzata Glinka (najlepsza atakująca) była w tym gronie.
Ale kiedy przychodzi do meczów Polska – Włochy, to nasze siatkarki radzą sobie znakomicie. Wygrały z Włoszkami finał mistrzostw Europy w Zagrzebiu dwa lata temu, pokonały je dwukrotnie podczas tegorocznego cyklu Grand Prix. – Ten zespół nam leży. Potrafimy z nimi grać – twierdzi Rosner.Kiedy pięć lat temu Włoszki zdobyły mistrzostwo świata, ich trenerem był Marco Bonitta. To on zaprowadził je na szczyt, by przed kolejnymi mistrzostwami zrezygnować z prowadzenia reprezentacji po konflikcie z zawodniczkami.
Włoski trener Polek nie ukrywa, że mecze z rodaczkami są dla niego szczególnie istotne, ale nie chce, by były czymś specjalnym dla polskiej drużyny.