Reklama

Zaksa bez pucharu

Zaksa Kędzierzyn-Koźle w rewanżowym meczu finałowym Pucharu CEV przegrała u siebie z Sisleyem Treviso 1:3, a w złotym secie 11:15

 

Wydawało się, że siatkarze z Kędzierzyna są w stanie raz jeszcze pokonać Sisley, jedną z najbardziej utytułowanych drużyn. Wygrana w pierwszej partii (25:19) umacniała tę wiarę, ale Włosi nie wyglądali na załamanych. To wciąż silny międzynarodowy zespół mający w składzie wielkie siatkarskie nazwiska (Fei, Mastrangelo, Papi).

Kolejne cztery sety należały już do nich. Tym razem Paweł Zagumny nie miał  komfortu rozegrania jak w środę, gdy w Treviso Zaksa pokonała Sisley 3:2. Goście zagrywali mocniej, odrzucając Polaków od siatki, i to był klucz do zwycięstwa. Polscy skrzydłowi nie byli się w stanie przebić przez blok, to rywale częściej wykorzystywali środkowych. Znakomity mecz rozegrał as dziewięciokrotnych mistrzów Włoch Alessandro Fei, który w największym stopniu  sprawił, że zamiast w niebie Zaksa znalazła się w piekle, jak to  określił jeden z włoskich dziennikarzy.

Andrea Anastasi, włoski trener reprezentacji Polski, który oglądał oba mecze, krótko ocenił to, co się zdarzyło w rewanżu: – Sisley był w drugim spotkaniu zdecydowanie lepszą drużyną i wygrał zasłużenie.

 

Reklama
Reklama

• Zaksa Kędzierzyn-Koźle – Sisley Treviso 1:3 (25:19,21:25,20:25,18:25).

Złoty set 11:15. Puchar dla Sisleya.

Siatkówka
Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Siatkówka
Startuje PlusLiga siatkarzy. Nowi bohaterowie się przydadzą
Siatkówka
Jakub Kochanowski dla „Rzeczpospolitej". „Nie ma czasu na refleksje i odpoczynek"
Siatkówka
Tomasz Fornal dla „Rzeczpospolitej". „Mieliśmy swoje problemy, których nie udało się przezwyciężyć"
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama