Reklama

Polacy wygrali ze Szwecją. Zagramy w ćwierćfinale Mistrzostw Świata

Polacy pokonali Szwecję 24:20 (10:11) i w ćwierćfinale zagrają o wejście do strefy medalowej z Chorwacją.
Polacy wygrali ze Szwecją. Zagramy w ćwierćfinale Mistrzostw Świata

Foto: AFP

Piotr Żelazny z Dauhy

Minutę przed końcem, gdy prowadziliśmy dwiema bramkami Michael Biegler poprosił o czas. Z głośników w hali Al Sad poleciał przebój zespołu Queen – We will rock you. Bohaterami polskiego rocka w końcówce byli Sławomir Szmal i Michał Jurecki Ten pierwszy bronił jak w transie, drugi ciągnął drużynę do zwycięstwa i do ćwierćfinałów, gdzie w środę w Lusail czeka już Chorwacja.

Hala w dzielnicy Al Sad jest jedyną spośród trzech, które Katarczycy wybudowali na mistrzostwa, która nie mieści się pod miastem, ale w ścisłym centrum Dauhy. Mogąca pomieścić niemal 8 tysięcy ludzi po turnieju stanie się główną halą katarskiego komitetu olimpijskiego. O ile dotarcie do pozostałych aren mistrzostw oznacza kilkudziesięcio kilometrowe wycieczki poza miasto trwające 40 minut, albo dłużej, to na Al Sad w odpowiedniej porze można się dostać w mgnieniu oka z większości punktów miasta. Pod warunkiem, że zdąży się przed korkami. W Dausze nie ma chodników, niemal nie funkcjonuje komunikacja publiczna, a że litr paliwa kosztuje znacznie poniżej złotówki (0,86 riala; złotówka jest warta mniej więcej jednego riala) to wszyscy mieszkańcy niemal milionowej metropolii poruszają się samochodami po wyjątkowo szerokich, kilkupasmowych ulicach. Jednak w okolicach godziny 17 nawet najszersze arterie przestają być wystarczająco wydajne, korki się ciągną po horyzont, a kakofonia klaksonów (tu trąbi się z każdego powodu, a równie często i bez powodu) miesza się z hałasem silników. W godzinach powrotu Katarczyków z pracy do domów podróż z hotelu Hilton, w którym zakwaterowani są nasi zawodnicy, do Al Sad zajmuje nawet i półtorej godziny.

Polacy korek zrobili Szwedom. To w ataku mieliśmy od początku turnieju problemy, ale gdy funkcjonowała obrona – wygrywaliśmy. A przeciwko Szwecji momentami biało-czerwoni stawiali tamę. – Świetnie ustawialiśmy dziś obronę, a Sławek Szmal bronił mnóstwo strzałów. Jesteśmy naprawdę szczęśliwi – mówił Bartosz Jurecki, który w spotkaniu ze Szwecją wykorzystał wszystkie trzy rzuty karne.

Gdy w drugiej połowie odzyskaliśmy prowadzenie można było zobaczyć ile znaczy doświadczenie naszych zawodników. Michał Jurecki, który po meczu został nagrodzony zegarkiem dla najlepszego uczestnika spotkania, przedzierał się przez szwedzkie zasieki, łapał faule, zamrażał całkowicie grę, która stawała się rwana i szarpana, co było wodą na młyn Polaków. – To Szwedzi się denerwowali nie my. Wiedzieliśmy, że musimy opóźniać ten mecz, że musimy przeprowadzać akcję jak najdłużej się da – mówił młodszy z braci Jureckich. – Dlatego w samej końcówce nie oddawaliśmy rzutów póki sędzia nie podnosił rąk.

Reklama
Reklama

Polacy przed spotkaniem pocieszali się, że poważne problemy z barkiem dokuczały najlepszemu szwedzkiemu zawodnikowi Kimowi Anderssonowi. Szwedzki rozgrywający nie zagrał w ostatnim spotkaniu grupowym przeciwko Francji i chociaż wydawało się, że na spotkanie w 1/8 finału zdąży się wyleczyć, to przeciwko nam na parkiet nie wyszedł. Dokładnie tak jak Krzysztof Lijewski, który także przedwcześnie zakończył swój udział w turnieju: – Tyle ciężkiej pracy poszło na marne i najbardziej boli mnie to, że nie będę mógł pomóc kolegom. Zostaje mi tylko patrzenie z boku i trzymanie kciuków. Nie tak sobie wyobrażałem te mistrzostwa – mówił Lijewski jeszcze przed spotkaniem ze Skandynawami. W jego miejsce został zgłoszony środkowy rozgrywający Azotów Puławy – Piotr Masłowski, który z kolegami od początku przebywa na zgrupowaniu, ale nie był zgłoszony do tej pory do turnieju

Mecz ze Szwecją nie był porywającym i szybkim widowiskiem. Obie drużyny skupiły się na tym elemencie, w którym są najlepsze – czyli na obronie. Zresztą Szwedzi do spotkania z nami przystępowali jako statystycznie najlepsza defensywa turnieju. Po raz kolejny potwierdziło się, że gdy swój dzień ma któryś z bramkarzy – tym razem ponownie Szmal – Polacy są w stanie nawiązać wyrównaną walkę z każdym. Szmal odbijał piłkę dwunastokrotnie – a dwa razy interweniował skutecznie także po gwizdku. Gdy w drugiej połowie Szwedzi zbliżyli się na jedną bramkę, bramkarz Vive Kielce po raz kolejny w tym turnieju, w stylu Manuela Neuera z piłkarskiej reprezentacji Niemiec, przerwał kontrę Skandynawów niemal na linii środkowej.

Na ławce najbardziej mecz przeżywał Karol Bielecki. Lewy rozgrywający polskiej ekipy co chwila podnosił się z krzesełka, pokazywał kolegom, by byli bardziej aktywni, więcej się ruszali. Gdy w pewnym momencie Michał Jurecki podszedł do pojemnika z klejem, to właśnie Bielecki, a nie selekcjoner podbiegł do niego i przekazywał uwagi. W końcu niemiecki selekcjoner postanowił wykorzystać nad aktywność zawodnika Vive Kielce i wpuścił go na parkiet, a Bielecki zaczął robić, to co umie najlepiej – bombardować bramkę rywala potężnymi rzutami z dystansu. Trzykrotnie celnie, a w czwartej akcji, gdy wszyscy spodziewali się kolejnej petardy, podał piłkę na skrzydło do Michała Daszka i wyszliśmy na prowadzenie 8:5. - To pobudzenie widać było już w szatni – opowiadał po meczu Michał Jurecki. – Musieliśmy jednak czekać na pierwszy gwizdek sędziego by dać ujście tym emocjom. Dziś byliśmy prawdziwą drużyną.

Po raz pierwszy w tym turnieju – nie licząc oczywiście spotkania z amatorami z Arabii Saudyjskiej – nasza reprezentacja zyskała trzy bramki przewagi nad rywalem. W pierwszej połowie zamiast jednak odjechać rywalom wróciły stare demony. Straty – kontry Szwedów, podwójne osłabienie i to Skandynawowie rzucili sześć bramek, podczas gdy my tylko dwie i na przerwę schodziliśmy przegrywając 10:11. W drugiej połowie doświadczeni zawodnicy jednak już nie powtórzyli tego błędu. Trzy minuty przed końcem po bombie Michała Jureckiego odzyskaliśmy trzy gole przewagi i już wtedy było pewne, że Polacy nie będą się żegnać z Katarem.

Pozostałe mecze 1/8 finału:

Katar – Austria 29:27

Reklama
Reklama

Słowenia – Macedonia 30:28

Hiszpania – Tunezja 28:20

Chorwacja – Brazylia 26:25

Niemcy – Egipt 23:16

Pary ćwierćfinałowe:

Polska – Chorwacja

Reklama
Reklama

Katar – Niemcy

Islandia/Dania – Hiszpania

Słowenia – Francja/Argentyna

Polska - Szwecja 24:20 (10:11)

Polska: Sławomir Szmal – Bartosz Jurecki 5, Michał Jurecki 5, Michał Daszek 4, Adam Wiśniewski 3, Karol Bielecki 3, Mariusz Jurkiewicz 2, Andrzej Rojewski 1, Kamil Syprzak 1, Przemysław Krajewski, Piotr Grabarczyk, Michał Szyba, Piotr Chrapkowski.

Reklama
Reklama

Szwecja: Mattias Andersson, Johan Sjoestrand – Fredrik Petersen 5, Jonas Kallman 4, Markus Olsson 3, Victor Oestlund 2, Niclas Ekberg 2, Andreas Nilsson 2, Lukas Karlsson 1, Mattias Zachrisson 1, Magnus Persson, Tobias Karlsson, Patrik Fahlgren, Jesper Nielsen.

Piłka ręczna
Euro 2026 w piłce ręcznej: Klęska. Polaków czeka mnóstwo pracy
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Piłka ręczna
ME piłkarzy ręcznych: ambicji aż za dużo, zimnej krwi za mało
Piłka ręczna
Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Piłka ręczna
Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama