Mecz legii z Trabzonsporem bez kibiców

Dziś bez publiczności mecz o pierwsze miejsce w grupie Ligi Europejskiej, ale jest nadzieja na skrócenie kary nałożonej przez UEFA.

Publikacja: 11.12.2014 01:57

Mecz legii z Trabzonsporem bez kibiców

Foto: Fotorzepa/Piotr Nowak

Legia o pierwsze miejsce w grupie Ligi Europejskiej zagra z Trabzonsporem bardzo poważnie osłabiona. Nie tylko radzić będzie musiała sobie bez filaru defensywy – Jakuba Rzeźniczaka (a być może także bez Miroslava Radovica) – ale przede wszystkim bez wsparcia kibiców.

Po rasistowskich okrzykach w meczu z Lokeren w poprzedniej kolejce, UEFA nałożyła na Legię surową karę. Grzywnę w wysokości 105 tysięcy euro, zakaz wyjazdowy dla kibiców stołecznego klubu, a przede wszystkim nakaz rozegrania dwóch najbliższych spotkań w europejskich pucharach przy pustych trybunach. Dariusz Mioduski, jeden ze współwłaścicieli mistrza Polski, mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" tuż po ogłoszeniu wyroku: – Zamiast święta futbolu przy Łazienkowskiej, będziemy mieli wyjątkowo smutny wieczór.

Brak kibiców na trybunach to dla Legii także ogromne straty finansowe. We wspomnianej rozmowie Mioduski oceniał, że rozegranie dwóch tak atrakcyjnych spotkań przy zamkniętym stadionie to strata nawet około miliona euro. Oczywiście współwłaściciel klubu zakładał, że na trybunach w obu przypadkach pojawiłby się komplet widzów. Założenie o tyle uprawnione, że biletów na spotkanie z Trabzonsporem brakowało już na kilka dni przed nałożeniem kary przez UEFA.

W poniedziałek Legia złoży odwołanie i będzie walczyć o to, by drugie ze spotkań (mecz w 1/16 finału LE w lutym przyszłego roku) widzowie mogli zobaczyć i by kara została przynajmniej zawieszona. Legia ma złożyć UEFA obietnicę, że pociągnie do odpowiedzialności osoby, które w Lokeren dopuściły się rasistowskich wykroczeń.

W europejskiej centrali, jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć „Rz", ten precedensowy pomysł zyskał duży poklask. Prezes i współwłaściciel Legii Bogusław Leśnodorski nie chce komentować sprawy, by „nie rozbudzać nadziei", ale wygląda na to, że Legia wcale nie stoi na straconej pozycji.

A rywal w fazie pucharowej może być naprawdę atrakcyjny. Finansowo i sportowo. Wszystko zależeć będzie jednak od wyniku z Trabzonsporem. Jeśli Legia wygra albo zremisuje, zajmie pierwsze miejsce w grupie L i w piątkowym losowaniu będzie rozstawiona.

Spotkanie z Turkami jest więc meczem sezonu. Wszystko przez porażkę w Lokeren. Legioniści już w Belgii mogli zapewnić sobie zwycięstwo w grupie i dzisiejszy mecz byłby niewiele ważniejszy od sparingu. Ale przegrali 0:1.

Henning Berg ma problemy z zestawieniem linii defensywy. W Belgii trzecią żółtą kartkę dostał Jakub Rzeźniczak – od początku sezonu podstawowy stoper Legii. Kontuzjowany jest drugi z „żelaznej pary" – Dossa Junior, więc Berg będzie musiał przeciwko Turkom wystawić środkowych obrońców drugiego wyboru.

Obok Inakiego Astiza, od dłuższego czasu zastępującego Juniora, zagra prawdopodobnie Igor Lewczuk, który latem tego roku przyszedł do stołecznego zespołu z Zawiszy Bydgoszcz. Już głośno się mówi o tym, że zimą powędruje tam z powrotem (w duecie z Arkadiuszem Piechem). Lewczuk nie był w stanie wywalczyć sobie miejsca w składzie – ani na środku obrony, ani na prawej stronie, gdzie przez większość kariery występował.

O tym, że to właśnie dwukrotny reprezentant Polski szykowany jest do zajęcia miejsca w składzie na Trabzonspor, świadczy ostatni mecz ligowy z Górnikiem Zabrze. W 69. minucie Berg, przy stanie 3:0, wprowadził Lewczuka w miejsce Rzeźniczka. Były piłkarz Zawiszy nawet przez te 20 minut nie zachwycił i popełnił kilka błędów.

Berg mógłby też – łatając dziury w obronie – poświęcić jednego z defensywnych pomocników, Ivicę Vrdoljaka lub Tomasza Jodłowca. Obaj występowali już na pozycji stopera, ale trener zapewne nie zechce rozbijać dobrze funkcjonującej formacji.

W pierwszym meczu Legia po golu Michała Kucharczyka wygrała z Trabzonsporem 1:0, chociaż to gospodarze dominowali. Od tamtej pory w tureckim zespole wiele się zmieniło. Bośniacki trener Vahid Halilhodzić został zwolniony, a w jego miejsce zatrudniono byłego selekcjonera reprezentacji Turcji Ersuna Yanala. Trabzonspor zaczął się piąć w górę tabeli (wygrana w Stambule z Galatasaray 3:0) i dopiero w ostatniej kolejce przegrał na wyjeździe z liderem tabeli Besiktasem 0:3.

U większości bukmacherów faworytem meczu jest Legia.

Transmisja od 21 w Canal+ Sport i TVN Turbo.

Legia o pierwsze miejsce w grupie Ligi Europejskiej zagra z Trabzonsporem bardzo poważnie osłabiona. Nie tylko radzić będzie musiała sobie bez filaru defensywy – Jakuba Rzeźniczaka (a być może także bez Miroslava Radovica) – ale przede wszystkim bez wsparcia kibiców.

Po rasistowskich okrzykach w meczu z Lokeren w poprzedniej kolejce, UEFA nałożyła na Legię surową karę. Grzywnę w wysokości 105 tysięcy euro, zakaz wyjazdowy dla kibiców stołecznego klubu, a przede wszystkim nakaz rozegrania dwóch najbliższych spotkań w europejskich pucharach przy pustych trybunach. Dariusz Mioduski, jeden ze współwłaścicieli mistrza Polski, mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" tuż po ogłoszeniu wyroku: – Zamiast święta futbolu przy Łazienkowskiej, będziemy mieli wyjątkowo smutny wieczór.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Wywiesił na stadionie baner "Strefa wolna od LGBT". Polonia Warszawa nałożyła zakaz klubowy
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0
Piłka nożna
Polskie drużyny w walce o europejskie puchary. Wszyscy chcą się dostać na salony
Piłka nożna
Mieli grać w europejskich pucharach, wkrótce mogą przestać istnieć. Ukraiński klub na skraju upadku
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Kim jest Leny Yoro - nastolatek, za którego Manchester United zapłacił fortunę?