Bayern Monachium do Porto przyjechał bez sześciu podstawowych graczy i Pep Guardiola miał spory problem z ustawieniem wyjściowej jedenastki. Przed spotkaniem portugalskie i niemieckie media wskazywały, że Robert Lewandowski pod nieobecność Francka Ribery'ego i Arjena Robbena będzie kluczowym zawodnikiem Bawarczyków.
Widowisko szybko przejął Ricardo Quaresma. Kariera Portugalczyka była już przez wielu przekreślana, gdy dwa lata temu podpisywał kontrakt z arabskim Al-Ahli Dubaj. Do Porto wrócił z nadzieją, że przypomni o sobie na europejskich boiskach.
Po 10 minutach spotkania na tablicy wyników widniał wynik 2:0. Trener Bawarczyków z niedowierzaniem przyglądał się sytuacji na boisku. Najpierw w 3. minucie Manuel Neuer faulował w polu karnym Jacksona Martineza i rzut karny wykorzystał Quaresma. Neuer powinien dziękować sędziemu, że za swoją interwencję nie otrzymał czerwonej kartki.
Drugi cios padł zaledwie kilka minut później, gdy błąd Dantego wykorzystał Quaresma. Portugalczyk przechwycił piłkę przed polem karnym i nie pomylił się w sytuacji sam na sam z Neuerem.
Nadzieje niemieckiego zespołu odżyły w 28. minucie, gdy kontaktował bramkę zdobył Thiago, jednak na więcej nie było dziś Bawarczyków stać.
Portugalczycy, widząc dzisiejszą dyspozycję mistrzów Niemiec, nie zamierzali w drugiej połowie utrzymywac wyniku. Przyniosło to efekt w 65. minucie. Długiej piłki Alex Sandro nie zdołał przechwycić żaden obrońca i ta dotarła pod nogi Jacksona Martineza. Napastnik Porto sprytnie wypuścił piłkę obok interweniującego Neuera i skierował piłkę do pustej bramki.
Bayern czeka w rewanżu trudne zadanie, ale Portugalczycy nie mogą być jeszcze pewni awansu do półfinału. O sile niemieckiej drużyny na własnym boisku przekonał się Szachtar Donieck, który w 1/8 finału przegrał w Monachium 0:7.
Paryż zdobyty
Rywalizacja Paris Saint-Germain z FC Barceloną określona była jako najciekawsza para 1/4 finału. Zdaniem niektórych, kibice mieli być świadkami przedwczesnego finału. Na poziomie finału zagrała tylko FC Barcelona. Piłkarze Luisa Enrique od początku kontrolowali przebieg spotkania i pewnie wygrali 3:1.
W drużynie paryżan widoczny był brak Zlatana Ibrahimovicia, Thiago Motty i Marco Verattiego. Rewelacyjnego Szweda zastąpić miał Edinson Cavani. Urugwajczyk zadania nie wypełnił. Był niedokładny, nieskuteczny, a kolejne proste straty piłki z oburzeniem przyjmowane były przez kibiców zgromadzonych na Parc des Princes.
Po drugiej stronie boiska rządziło trio Messi-Suarez-Neymar. Argentyńczyk zakończył spotkanie bez bramki, ale asystował przy pierwszym trafieniu Neymara, a jedno z jego uderzeń trafiło w słupek. Największy wpływ na dzisiejszy wynik miał Luis Suarez. Urugwajczyk zdobył dwie bramki, dwie godne finału.
Przy pierwszym trafieniu zatańczył w polu karnym z obrońcami PSG i pewnie uderzył w dolny róg bramki. Przy trafieniu na 3:0 piłka idealnie wkręciła się w narożnik bramki Sirigu.
Paryżanie zdołali w końcówce odpowiedzieć jednym trafieniem, gdy przy strzale van der Wiela niefortunnie interweniował Mathieu.
PSG za sześć dni jedzie do Barcelony. Do składu wróci Zlatan Ibrahimovic, ale nawet jego powrót może nie wystarczyć, by odrobić straty poniesione na własnym boisku.
Paris Saint Germain - FC Barcelona 1:3 (0:1).
Bramki: dla PSG - Gregory van der Wiel (82); dla Barcelony - Neymar (18), Luis Suarez (67, 79).
Sędzia: Mark Clattenburg (Anglia)
FC Porto - Bayern Monachium 3:1 (2:1).
Bramki: dla Porto - Ricardo Quaresma (3-karny, 10), Jackson Martinez (65); dla Bayernu - Thiago Alcantara (28).
Sędzia: Carlos Velasco (Hiszpania).