To był czarny wieczór dla polskiej piłki, bo zanim na boisko w Zenicy wyszła kadra Jana Urbana, trudnej do wytłumaczenia porażki z Włochami doznała młodzieżówka Jerzego Brzęczka (2:6) i nadal nie jest pewna bezpośredniego awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Dla ich starszych kolegów wyprawa do Bośni była jak podróż w czasie – na stadion, na jakim nasza drużyna odzwyczaiła się grać, wciśnięty między blokami, zadaszony tylko w części i z murawą pokrytą dziurami, na co zwracał uwagę Urban.

Bośnia – Polska. Żukowski zastąpił Lewandowskiego

Na trybuny w Zenicy może wejść ledwie kilkanaście tysięcy kibiców, ale to jedno z najmniej gościnnych miejsc w Europie, o czym w barażach o mundial zdołali się przekonać Włosi, ponosząc tu porażkę po rzutach karnych.

Czytaj więcej

Wróciła wiara w reprezentację. Ale w poniedziałek trzeba zdobyć punkty w Bośni

W takich okolicznościach musieliśmy zagrać bez pauzującego za kartki Roberta Lewandowskiego, który dopiero co wbił w Warszawie hat-tricka Rumunii (6:0). Koszulkę z numerem 9 przejął po kapitanie Mateusz Żukowski i była to jedyna zmiana w naszej reprezentacji.

Bośniacy, którzy parę dni temu pożegnali swojego lidera Edina Dzeko, nie mogli też liczyć na rewelacyjnego nastolatka z Juventusu, skrzydłowego Kerima Alajbegovicia.

Kiedy kolejne mecze Polaków w Lidze Narodów?

To był mecz, który wymagał niezwykłej cierpliwości. Już pierwsze spotkanie na PGE Narodowym pokazało, że zdecydować może jedna sytuacja.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Takie mecze to ja lubię

Tuż przed przerwą pierwszego gola w kadrze strzelić mógł Wiktor Nowak. Największy wygrany tego zgrupowania przymierzył z dystansu, lecz świetną paradą popisał się Martin Zlomislić. Chwilę później Nowak podał do Karola Świderskiego, ale ten przegrał pojedynek z bramkarzem przeciwników, a dobitkę Sebastiana Szymańskiego wybił sprzed linii bramkowej jeden z obrońców.

Chwila nieuwagi po przerwie mogła jednak kosztować Polaków stratę gola, na szczęście w tej akcji odgwizdano spalonego. Los uśmiechnął się też do naszej drużyny kwadrans przed końcem, gdy groził jej rzut karny, ale i w tej sytuacji uratował ją spalony. Limit szczęścia został wyczerpany w samej końcówce, gdy Jan Bednarek przewrócił na ziemię Jovo Lukicia, a Ivan Basić pokonał z jedenastu metrów Marcina Bułkę

Zawodnikom Urbana trudno było odmówić determinacji i woli walki. Próbowali konstruować akcje i stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry, do których było tak wiele zastrzeżeń. Z każdą minutą jednak gaśli, a ten jeden błąd Bednarka zaprzepaścił wszystkie wysiłki. 

Po wygranej z Rumunią trener Urban dziękował zawodnikom, że zagwarantowali mu dwa dni spokoju. Po porażce z Bośnią spokoju znów mieć nie będzie. Zamiast o powrót na salony Ligi Narodów, będziemy się bić o utrzymanie w Dywizji B. Pytanie, czy nadal z Urbanem na ławce.

Dwa ostatnie mecze Ligi Narodów zaplanowano dopiero w przyszłym miesiącu: 14 listopada z Rumunią na wyjeździe i trzy dni później ze Szwecją we Wrocławiu.