Aby wziąć udział w akcji, trzeba złożyć zamówienie ze specjalnym wydaniem książki na LaBotiga.pl, a następnie wypełnić formularz na stronie: https://bit.ly/rp-legia

Co dostajesz, biorąc udział w akcji?

Kupując limitowane wydanie książki z serii SQN Originals w cenie 99 zł:

- Twoje imię, nazwisko i miejscowość znajdą się na okładce lub w środku książki (decyduje kolejność zgłoszeń) po wypełnieniu formularza na stronie https://bit.ly/tvpsport-legia-zapisy

- otrzymasz limitowane wydanie książki z brzegami kartek w legijnych barwach

- 10 zł z każdego sprzedanego egzemplarza Wydawnictwo SQN przekaże na Akademię Legii Warszawa

Zasady przydzielania miejsc

O umiejscowieniu danych kibiców decyduje kolejność zgłoszeń. Im szybciej zamówisz książkę i wypełnisz formularz, tym większe szanse, że Twoje nazwisko trafi na najbardziej eksponowane miejsce:

1. Front (I okładka) – dla najszybszych!

2. Tył (IV okładka)

3. Wewnętrzna strona okładki (wyklejka) z przodu

4. Wewnętrzna strona okładki (wyklejka) z tyłu

5. Ostatnie strony książki

Informację o tym, gdzie znalazły się Twoje imię, nazwisko i miejscowość, otrzymasz na adres e-mail podany w formularzu do 23 września 2026 roku. W tym terminie na stronie pojawi się wizualizacja danych wszystkich uczestników akcji.

O książce:

Legia jest najbardziej utytułowanym i najbardziej znanym klubem w Polsce. Najbardziej lubianym przez dużą część Warszawiaków i najbardziej znienawidzonym przez innych. Kojarzonym z wojskiem, które zabierało najlepszych polskich sportowców, ale i zawodnikami, którzy bez możliwości klubu nie staliby się legendami.

Przez ponad sto lat pod tym samym adresem – Łazienkowska 3 – trwa warszawski spektakl sportowych emocji, w którym piłkarze czasem tworzą wielkie improwizacje, a czasami kiksują, zapominają tekstu, potrzebują suflera i reżysera. To miejsce chwały boiskowych artystów, takich jak Lucjan Brychczy czy Kazimierz Deyna, na których mecze chodziło się jak na występy wybitnych aktorów. Ale i klub potrzebnych w każdym teatrze halabardników.

Z okazji 110-lecia klubu Stefan Szczepłek postanowił przybliżyć kibicom najważniejsze postaci i wydarzenia w historii Legii Warszawa. Od marszałka Piłsudskiego przez komunistyczną ciemność po nowy świat na nowoczesnym stadionie. To historia Legii bez upiększeń. Klubu kochanego i znienawidzonego. Zapisującego się nieprzerwanie od ponad wieku w historii wielkiego sportu i historii Polski.

To książka o wielkim klubie.

Wydanie książki „Legia Warszawa. 110 lat emocji” bez nazwisk na okładce i w środku oraz bez barwionych brzegów trafi do księgarni w całej Polsce w październiku.

Fragment książki:

W swoim pierwszym meczu ligowym Legia nie miała trenera. Zawodnicy sami ustalali skład i taktykę. Być może okoliczność ta wpłynęła na wynik. Tym bardziej że Warszawianka miała szkoleniowca, którego powinno się pamiętać. Był nim Richard „Dombi” Kohn, austriacki Żyd o niezwykłych dokonaniach.

Grał w reprezentacji Austrii, Warszawianka sprowadziła go jako trenera FC Barcelony, ale nie zagrzał miejsca nad Wisłą, bo czekał na niego wielki świat futbolu. Z Bayernem Monachium wywalczył tytuł mistrza Niemiec (pierwszy w historii tego klubu), z Feyenoordem dwukrotnie wygrywał mistrzostwa Holandii. Trenerzy z takim CV nigdy w Polsce nie pracowali.

Kilka tygodni później i na Łazienkowskiej pojawił się nie byle jaki fachowiec – Austriak Karl Fischer, wsławiony prowadzeniem Pogoni Lwów, z którą wywalczył trzy tytuły mistrza Polski. W Warszawie nie wytrzymał długo, zaledwie cztery miesiące, bo też miał atrakcyjniejsze propozycje. Ale był to pierwszy trener w historii Legii. Mówiono zresztą, że lepiej zna się na tenisie (był trenerem również tej dyscypliny, i to w Legii) – tylko jak wobec tego wywalczył tytuły mistrzowskie z Pogonią?

Historia trenerów w okresie przedwojennym to ciekawy przykład, w jaki sposób traktowano w tamtych latach to stanowisko. Dwie ówczesne potęgi, Cracovia i Ruch, ściągały niemal wyłącznie fachowców z zagranicy. Ale zdarzało się, że tytuły mistrzowskie zdobywały drużyny (Wisła i Ruch), które trenerów w ogóle nie miały. Czasami zatrudnianie ich uważano za zbędny wydatek.

Na Łazienkowskiej wybierano warianty pośrednie. Po Fischerze przyszedł eksreprezentant Węgier Elemér Kovács. Pracował przez dwa lata (1928–1929), miał jednak chwile zwątpienia, kiedy Legia przestała mu płacić. Ostatecznie opuścił drużynę przed jej ostatnim meczem w 1929 roku. W pierwszym sezonie pracy zostawił klub na trzecim miejscu w tabeli (najlepszym w dotychczasowej historii rozgrywek), a w drugim – na czwartym.

Po nim przyszedł Józef Kałuża, legendarny zawodnik Cracovii, wybitna postać tego klubu i polskiej piłki. Pracował w Warszawie przez pierwszą połowę 1930 roku. Formalnie jednak nie był trenerem, tylko kimś w rodzaju kierownika technicznego. Nie prowadził zajęć z drużyną, ale ustalał skład na mecze. A zdarzyło się też, że kiedy Legia odbywała tournée po Niemczech, 34-letni Kałuża włożył jeszcze jej koszulkę. A wtedy był to zaawansowany wiek dla piłkarza.

Przez kolejne dwa sezony (1931–1932) nie było w Legii ani takiego stanowiska, jakie zajmował Kałuża, ani trenera. Mimo to drużyna kończyła rozgrywki na miejscach trzecim (1931) i piątym (1932).

Sytuacja nieco się zmieniła w 1933 roku. Stanisław Mielech, pracujący już jako dziennikarz „Kuriera Porannego” i „Gazety Polskiej”, na prośbę klubu przez wiosenno-letnie miesiące prowadził treningi społecznie. Zresztą bez większego efektu, bo w klubie źle się działo pod względem organizacyjnym, co mogło wpływać na postawę piłkarzy.

Po generale Góreckim prezesem Legii został generał Stanisław Rouppert, a kiedy w 1932 roku zrezygnował, wybrani zostali dwaj kolejni szefowie klubu: doktor Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski (jedyny cywil w gronie przedwojennych prezesów Legii) oraz pułkownik Tadeusz Grabowski. Nakoniecznikow-Klukowski był lekarzem, urzędnikiem państwowym, między innymi wojewodą stanisławowskim i warszawskim, ale jako prezes Legii nie dał się zapamiętać z żadnego powodu.

W wyniku zmian w wojsku, które znacznie oszczędniej zaczęło finansować kluby wojskowe, Legia znalazła się w trudnej sytuacji organizacyjnej i materialnej. W efekcie w 1933 roku jej stadion został przejęty przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Legia nadal korzystała z obiektu, jednak częściej niż do tej pory musiała dzielić się nim z innymi klubami.

Jeszcze po Mielechu zatrudniła trenera z dorobkiem – Gustava Wiesera, 27-krotnego reprezentanta Austrii, który wcześniej prowadził między innymi Schalke 04. Wytrzymał w Warszawie rok (1933/34) i wyjechał do Chorzowa. W stolicy nie osiągnął sukcesów, a tymczasem Ruch dwukrotnie doprowadził do tytułu mistrza Polski.

W roku 1935 Legia znowu grała bez trenera i zajęła najgorsze z dotychczasowym miejsce w lidze – dziewiąte. Zatrudniła więc Polaka, Karola Hankego. Wybór wydawał się dobry, bo Hanke grał w ŁKS-ie, zdobywał mistrzostwo Polski w barwach Pogoni Lwów i powoływano go do reprezentacji. W dodatku był absolwentem zorganizowanego pierwszy raz przez PZPN kursu dla instruktorów. W połączeniu ze studiami medycznymi i praktyką lekarską dawał gwarancje wysokiego poziomu sportowego i intelektualnego.

Partnerami medialnymi są „Rzeczpospolita” i rp.pl