Po pierwszej serii spotkań zanosiło się na turniej, w którym faworyci mogą mieć problemy z pokonywaniem słabeuszy. Punkty stracili już Hiszpanie, Brazylijczycy, Belgowie i Portugalczycy. Stracili też Szwajcarzy, którzy zrobili to na własne życzenie, grając ze słabym Katarem. W tamtym meczu piłkarze Murata Yakina zgrzeszyli minimalizmem, bo byli przekonani, że wystarczy im jeden gol i przeciwnicy nic im nie zrobią.
Stracili bramkę w końcówce, a przez to dwa punkty, co w tak wyrównanej grupie mogło się okazać bardzo ważne, zwłaszcza że teoretycznie najłatwiejszy rywal już za nimi. Nic dziwnego, że kapitan Granit Xhaka po meczu gorzko stwierdził, że wszyscy biegali bez ładu i składu, i nie trzeba za wszelką cenę chcieć zostać bohaterem. Wystarczy robić to, o co poprosi trener. Te słowa miały zdenerwować niektórych jego kolegów, tak przynajmniej twierdzi niemiecki „Bild”.
Rezerwowi bohaterami Szwajcarii
Mecz z Bośnią i Hercegowiną na pewno poprawi nastroje w drużynie, choć długo na to się nie zanosiło. Wynik się zgadza, Szwajcaria wreszcie wygrała, ale drużyna przez 70 minut nie potrafiła się rozpędzić i nie wyglądała jak zespół, który przyjechał do Ameryki Północnej, żeby zajść gdzieś dalej.
Co z tego, że piłkarze w czerwonych strojach wymieniali podania ze szwajcarską precyzją i budowali kolejne akcje, skoro robili to w tempie jednostajnie opóźnionym. Piłka wędrowała z lewej na prawą stronę i z powrotem, a rzadkie strzały były na ogół niecelne. Na Bośniakach nie robiło to wrażenia, bo drużyna Siergieja Barbareza potrafi grać blisko swojego pola karnego, a wysocy stoperzy wybijali każde dośrodkowanie.
W drugiej połowie kamery pokazały Murata Yakina, siedzącego z zafrasowaną miną na ławce rezerwowych. Selekcjoner Szwajcarów chwilę wcześniej wpuścił na boisko Djibrila Sowa, Rubena Vargasa i Johana Manzambiego i wyglądał jak ktoś, komu zostało już tylko ściskanie kciuków, bo jeśli te zmiany nic nie dadzą, to już nic nie pomoże.
Czytaj więcej
Kosmiczny występ Leo Messiego i koszmarny Cristiano Ronaldo na początku mistrzostw świata 2026. Jeśli Robert Lewandowski przy wyborze nowego klubu...
Kilka minut później mógł odetchnąć, bo nowi piłkarze odmienili losy meczu. Manzambi huknął z powietrza, z dziesięciu metrów i zdobył pierwszą bramkę. Za chwilę wypuścił w bój Breela Embolo, a Tarik Muharemović za faul tuż przed polem karnym dostał czerwoną kartkę. W tym momencie stało się niemal pewne, że Szwajcaria zdobędzie trzy punkty. Dominację Szwajcarów potwierdził Vargas, strzelając drugiego gola dla Szwajcarów, a podłamanych Bośniaków pogrążył Manzambi.
Edin Dżeko przeszedł do historii
Na moment humory kibicom Bośni poprawił Ermin Mahmić, zdobywając honorową bramkę, ale za chwilę po kolejnym błędzie w obronie Amar Memić trafił rywala w nogi, sędzia podyktował rzut karny, a wynik ustalił Xhaka. Na szczęście dla Bośniaków była to ostatnia akcja meczu, bo ich obrona grała coraz słabiej.
Czytaj więcej
Polska nie gra w mistrzostwach świata, ale to nie znaczy, że nie ma tam piłkarzy znanych z ekstraklasowych boisk. O niektórych już zdążyło zrobić s...
W tym momencie nie było już na boisku kapitana reprezentacji Edina Dżeko, który stał się czwartym zawodnikiem z pola, który zagrał w mistrzostwach świata. Bośniacy w dalszym ciągu mają szansę na awans do kolejnej rundy. Przed nimi mecz ze słabą reprezentacją Kataru, tylko muszą być uważniejsi w obronie i odważniejsi w ataku.