Kiedy kapitanowie reprezentacji Anglii i Chorwacji, Harry Kane i Luka Modrić, przybijali sobie przed meczem piątki, pewnie nie spodziewali się, że kilkanaście minut później obaj wystąpią w rolach głównych, ale tylko jeden z nich będzie miał powody do radości.

Rozgrywający swój ostatni mundial Modrić, próbując wybić piłkę z pola karnego, zrobił to tak niefortunnie, że kopnął Noniego Madueke, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Kane, ale jego strzał obronił Dominik Livaković. Anglicy protestowali, bo Chorwat wyszedł przed linię bramkową. Arbiter nakazał więc powtórkę i Kane już się nie pomylił.

Mundial. Harry Kane dogonił Gary'ego Linekera

Napastnik Bayernu Monachium ma za sobą znakomity sezon. Uzbierał 61 goli we wszystkich rozgrywkach, pobił rekord Roberta Lewandowskiego (ten Bundesligi wciąż należy do Polaka – 41 bramek) i przyleciał do USA jako jeden z poważnych kandydatów do korony króla strzelców. To na nim opierają się głównie nadzieje rodaków na wygranie mundialu.

Anglicy dwukrotnie grali ostatnio w finałach Euro, ale – choć mają Kane'a, a wcześniej mieli wielu innych utalentowanych zawodników – na jakiekolwiek trofeum czekają już 60 lat. Dokładnie 30 lipca minie tyle czasu, odkąd zostali na własnych stadionach mistrzami świata.

Chorwaci, od prawie dekady prowadzeni przez tego samego selekcjonera Zlatko Dalicia, przez te dziesięć lat wracali już ze srebrem (2018) i brązem (2022) mistrzostw świata. To ich siódmy występ na mundialu i z trzech przywozili medale (trzecie miejsce zajęli także w swoim debiucie w 1998 r.).

Hit mundialu dla Anglii, piękne bramki Chorwatów

Kane w eliminacjach tegorocznych mistrzostw świata nie był w stanie dogonić Erlinga Haalanda (16 trafień), ale z ośmioma bramkami i tak był drugim najlepszym strzelcem w Europie (razem z Austriakiem Marko Arnautoviciem i Holendrem Memphisem Depayem). W pościg za Norwegiem (dwa gole z Irakiem) ruszył również w USA.

Anglik wykorzystał rzut karny, a potem asystę Declana Rice'a. W klasyfikacji wszech czasów zrównał się z Garym Linekerem (10 bramek).

Chorwaci jednak nie odpuszczali i za każdym razem odrabiali straty: najpierw po efektownym uderzeniu Martina Baturiny z dystansu, później po ładnej akcji zakończonej strzałem Petara Musy.

To był gol do szatni. Podrażnił Anglików, bo po przerwie błyskawicznie wyszli ponownie na prowadzenie. Obudził się Jude Bellingham, który w kadrze nie trafiał od 2024 r. A w samej końcówce wynik ustalił Marcus Rashford. Anglicy nadal mogą śnić o podboju świata.