Powiedzieć, że Iran w drodze na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku musiał pokonać wiele przeszkód, to nic nie powiedzieć. Dziś jest najlepiej chronioną reprezentacją podczas turnieju. Może nawet w całej jego historii.
Po ulicach Tijuany autokar z irańskimi piłkarzami eskortowany jest przez uzbrojone oddziały Gwardii Narodowej. To jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Meksyku, kilka dni temu w bagażniku auta zaparkowanego niedaleko stadionu, na którym trenują Irańczycy, znaleziono zwłoki owinięte w czarną torbę.
Iran – Nowa Zelandia. Meczu nie przerwano
Szczególne środki ostrożności towarzyszą tej reprezentacji przede wszystkim jednak ze względu na wydarzenia ostatnich miesięcy. Po wybuchu wojny z USA udział Irańczyków w turnieju stanął pod znakiem zapytania. Długo zwlekali z decyzją, czy w ogóle wystartują w mistrzostwach, potem domagali się przeniesienia swoich spotkań do Meksyku, a gdy to się nie udało, postanowili przenieść tam z Arizony chociaż swoją bazę i latać do Los Angeles oraz Seattle tylko na mecze.
To nie był jednak koniec problemów, bo dopiero kilka dni przed turniejem piłkarze otrzymali amerykańskie wizy (część sztabu i przedstawicieli federacji ich nie dostała), cofnięto też przydział biletów dla ich kibiców.
Sytuacja wygląda więc tak, że Irańczycy przylatują do USA dzień przed spotkaniem, by wziąć udział w konferencji prasowej i oficjalnym treningu, a po meczu muszą od razu wsiąść w samolot i wrócić do Meksyku. Wszystko po to, by nie eskalować napięć.
To pierwszy przypadek, że gospodarz mundialu podejmuje uczestnika, z którym toczy wojnę (chociaż dzień przed meczem poinformowano o osiągnięciu porozumienia pokojowego). Irański minister sportu Ahmad Donyamali zagroził, że jeśli na stadionach pojawią się polityczne przyśpiewki, hasła, flagi lub transparenty wymierzone w reprezentację jego kraju, selekcjoner może kazać swoim graczom zejść z murawy.
Czytaj więcej
W USA, Kanadzie i Meksyku ruszają największe w historii futbolu mistrzostwa świata. Może będą też najlepsze, ale na razie najmniej mówi się o piłce...
Na trybunach stawili się fani z irańskiej diaspory. Zachodnia część Los Angeles nazywana jest nawet Tehrangeles, zamieszkuje ją 375 tys. osób – to największa taka społeczność poza Iranem. Piłkarzy przed hotelem przywitała duża grupa rodaków protestujących przeciw władzom w Teheranie. Część z nich uważa, że drużyna nie reprezentuje kraju, lecz reżim.
– Gramy dla każdego Irańczyka. Ludzie mają różne poglądy, ale my, piłkarze, jesteśmy tu po to, by jednoczyć i postaramy się przynieść radość wszystkim Irańczykom, niezależnie od miejsca zamieszkania. Każdy może mieć własne zdanie. Nie jesteśmy tu po to, by angażować się w politykę, ale by grać w piłkę – opowiadał największy gwiazdor Iranu i kapitan reprezentacji Mehdi Taremi.
Drugiego z liderów wyrzuciły z kadry władze federacji. Wszystko dlatego, że Sardar Azmoun opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z emirem Dubaju, co uznano za brak lojalności wobec państwa i wspieranie USA.
Iran-Nowa Zelandia. Forma Irańczyków była zagadką
– Cieszę się, że nasi kibice przyjdą nas oglądać. Mam nadzieję, że będą się za nas modlić i nas dopingować, a my odpłacimy się bardzo dobrą grą – zapowiadał selekcjoner Amir Ghalenoei.
Podczas odgrywania hymnu Iranu dało się usłyszeć gwizdy. Irańczyków to jednak nie zdeprymowało, zaczęli mecz nieźle, mieli przewagę, ale to Nowozelandczycy, już po siedmiu minutach, cieszyli się z bramki Elijaha Justa po asyście największej gwiazdy drużyny, Chrisa Wooda.
Widać było, że Nowa Zelandia jest głodna sukcesu. Na mundial wraca po 16 latach przerwy. W RPA nie poniosła ani jednej porażki, choć za rywali miała ówczesnych mistrzów świata Włochów, Paragwaj i Słowację.
Czytaj więcej
Hiszpanie tylko zremisowali w Atlancie z Republiką Zielonego Przylądka (0:0), która debiutuje w mundialu. Wejście Lamine'a Yamala trochę rozruszało...
Forma Irańczyków była zagadką. Nie tylko ze względu na nerwowe przygotowania do turnieju. Ponad połowa z nich gra na co dzień w ojczyźnie, a rozgrywki tamtejszej ligi są zawieszone od lutego.
Iran wyglądał jednak bardzo solidnie i wyrównał jeszcze przed przerwą. Najpierw bliski doprowadzenia do remisu był Taremi, który uderzył z dystansu w słupek, ale niedługo później do bramki trafił Ramin Rezaeian.
Czytaj więcej
Miała być formalność, skończyło się na jednym z największych zaskoczeń mundialu 2026. Remis Hiszpanii z debiutującym na mistrzostwach świata Republ...
Nowozelandczycy walczyli o pierwsze mundialowe zwycięstwo i w drugiej połowie znów wyszli na prowadzenie. Ponownie w głównych rolach wystąpili Wood i Just, który strzelił drugiego gola. Ale Irańczycy nie odpuszczali i wkrótce wyrównał Mohammad Mohebi.
To był bardzo przyjemny mecz do oglądania, otwarty, bez kalkulacji. Kto postanowił zarwać noc, ten na pewno nie żałował. Na 90 minut polityka zeszła na drugi plan.