To były skrajnie różne półfinały. Górnik grał z trzecioligowym Zawiszą Bydgoszcz i wymęczył zwycięstwo 1:0. Dla odradzającego się po bankructwie Zawiszy sam półfinał był ogromnym wydarzeniem i może przerósł piłkarzy na co dzień mierzących się z dużo słabszymi rywalami. Raków zagrał z ekstraklasowym GKS Katowice i obie drużyny walczyły w czwartkowy wieczór w Częstochowie jak o życie.
Zaczęło się od prowadzenia gości 2:0 po pierwszej połowie. Tuż po przerwie nastąpił szturm Rakowa i dwa gole w odstępie dwóch minut. Potem była kontuzja podstawowego obrońcy katowiczan Lukasa Klemenza i zagranie ręką w polu karnym jego zmiennika Martena Kuuska. Rzutu karnego nie wykorzystał Jonatan Braut Brunes, ale piłkę dobił Lamine Diaby-Fadiga i kiedy wydawało się, że Raków spokojnie awansuje, rywale wyrównali.
Jak Raków Częstochowa awansował do finału Pucharu Polski?
W dogrywce obie drużyny zdobyły solidarnie po jednym golu, a w serii rzutów karnych 4:2 lepsi okazali się gospodarze. Może zadecydowało większe doświadczenie z walki w europejskich pucharach i kilka rozegranych w ostatnich latach finałów na PGE Narodowym?
Teraz Raków stanie przed szansą wywalczenia trofeum, może jedynego w tym sezonie. Dla drużyny z Częstochowy wiosna nie jest łatwa. Pod wodzą Łukasza Tomczyka Raków wygrał w Ekstraklasie tylko dwa mecze, ze słabymi Termalicą Bruk-Betem Nieciecza i Pogonią Szczecin. Do tego dorzucił kilka remisów i porażkę w Lidze Konferencji z Fiorentiną, a przecież piłkarską jesień kończył rozpędzony.
Tylko że było to pod wodzą Marka Papszuna, który odszedł do Legii, a zmiana trenera w trakcie sezonu nigdy nie jest łatwa. Tomczyk wprowadza swój system gry i na efekty trzeba poczekać. W Częstochowie dostanie sporo czasu, teoretycznie może zdobyć jeszcze mistrzostwo Polski, ale ligowa tabela pokazuje, że Rakowowi może być trudno nawet o miejsce dające prawo gry w Europie, dlatego Puchar Polski jest tak ważny.
Lukas Podolski może przejść do historii na koniec kariery
Z drugiej strony jest Górnik, który na awans do finału czekał 25 lat, a na to trofeum nawet ponad pół wieku. Nic dziwnego, że piłkarze z Zabrza wpadli w euforię. Zadowolony jest też Lukas Podolski, który zbliża się do końca kariery i na pewno chciałby podnieść w górę puchar. To mogłoby być także pierwsze trofeum, które wywalczyłby jako właściciel. Jak podał na kanale Meczyki dobrze zorientowany w śląskich realiach dziennikarz TVP Sport Rafał Kędzior, sprawa przejęcia klubu od miasta jest już podobno na finiszu.
Czytaj więcej
Najdroższy transfer w historii Ekstraklasy Osman Bukari nie może obecnie grać w barwach Widzewa Łódź, ponieważ nie ma pozwolenia na pracę - poinfor...
Podolski, który wystąpił w tej edycji Pucharu Polski (m.in. wszedł w końcówce meczu 1/8 finału z Lechią Gdańsk), byłby chyba pierwszym, który świętował zdobycie trofeum jako piłkarz i właściciel klubu w jednym sezonie.