– Chyba nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale się nie boję. Trzeba zrobić coś więcej niż po prostu zwyciężyć. Musimy zagrać inteligentnie. Z sercem, ale też z głową – przekonywał trener Hansi Flick przed rewanżem z Atletico, w którym Barcelona musiała odrobić czterobramkową stratę.
Camp Nou było świadkiem już nie takich remontad, ale wtorkowy wieczór zaczął się dla Katalończyków bardzo pechowo. Już po niecałym kwadransie boisko opuścić musiał Jules Kounde, dołączając do listy kontuzjowanych, na której znajdują się również m.in. Robert Lewandowski i Frenkie de Jong.
Barcelona – Atletico. Katalończycy prawie doprowadzili do dogrywki
Po pierwszej połowie kibice mieli prawo jednak wierzyć, że uda się odwrócić losy dwumeczu. Barcelona prowadziła 2:0 po golach Marca Bernala i Raphinhi (z rzutu karnego). A po przerwie jeszcze podkręciła tempo.
Piłka długo nie chciała jednak wpaść do bramki. Aż w 72. minucie po raz drugi trafił Bernal. Do dogrywki brakowało już tylko jednego gola. Ale goście przetrwali oblężenie w ostatnich minutach i to oni zagrają w finale.