Reklama

Barcelona zatrzymana. Yamal spudłował z karnego, gol Lewandowskiego nieuznany

FC Barcelona nie wykorzystała szansy na powrót na fotel lidera - w meczu 24. kolejki La Liga niespodziewanie przegrała 1:2 z Gironą i do prowadzącego w tabeli Realu Madryt traci dwa punkty.
Lamine Yamal

Lamine Yamal

Foto: REUTERS

Derby Katalonii okazały się pechowe dla „Blaugrany” - w pierwszej połowie zawodnicy Barcelony dwa razy trafiali w słupek. Szczególnie żałować mogą tego, co stało się w doliczonym czasie gry w I połowie – Lamine Yamal obijając słupek nie wykorzystał wówczas rzutu karnego (podyktowanego po faulu na Danim Olmo). W słupek trafił też wcześniej wracający do gry po kontuzji Raphinia. Na murawie pojawił się też borykający się wcześniej z urazem Frenkie De Jong. 

Girona kończy w dziesiątkę, ale wygrywa z Barceloną

Prowadzenie Barcelonie dał w 59. minucie Pau Cubarsi, który celnym strzałem głową wykończył dośrodkowanie Julesa Kounde. Jednak już trzy minuty później Girona wyrównała za sprawą wypożyczonego z Atletico Madryt Thomasa Lemara, który z bliska umieścił piłkę w siatce po zamieszaniu do jakiego doszło po dośrodkowaniu Ukraińca Władysława Wanata. 

Czytaj więcej

Real Madryt gasi światło. Czy to już koniec piłkarskiej Superligi?

Ostateczny cios Dumie Katalonii zadał Fran Beltran, który w 87. minucie wykorzystał podanie Joela Roki. Dla Barcelony była to czwarta porażka w lidze i druga porażka z rzędu (po przegranym 0:4 półfinałowym meczu Pucharu Króla z Atletico Madryt). 

Reklama
Reklama

Girona kończyła mecz w dziesiątkę - bohater bramkowej akcji, Roca, wyleciał z murawy w doliczonym czasie gry w II połowie za faul na Yamalu. 

- Brakowało nam po trosze wszystkiego. Musimy być bardziej samokrytyczni. Musimy poprawić grę i wziąć się w garść - mówił po meczu Cubarsi. 

- Po moim golu bardzo szybko wyrównali. Zbyt szybko pozwoliliśmy im wrócić do gry. Musimy poprawić się w kwestii goli, które strzelają zaraz po tym, jak wyjdziemy na prowadzenie. Pochylić głowy i poprawić się - dodał. 

Robert Lewandowski z wyrównującym golem, który nie został uznany

Robert Lewandowski zaczął mecz na ławce – na murawie pojawił się w 73. minucie, ale nie potrafił pomóc kolegom w odmienieniu losów meczu. Miał na to szansę - w samej końcówce trafił do bramki Girony po strzale głową, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. 

Dla Girony była to pierwsza wygrana po trzech meczach bez zwycięstwa. Dzięki niej klub z Katalonii awansował na 12. miejsce w tabeli i oddalił się od strefy spadkowej. 

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rzut karny ratuje Barcelonę, niecodzienny debiut bramkarza Tottenhamu
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Piłka nożna
Afera w polskiej piłce. Grali u bukmachera, mieli obstawiać nawet mecze ze swoim udziałem
Piłka nożna
Barcelona wybiera prezesa. Gra o przyszłość Roberta Lewandowskiego
Piłka nożna
Wojna USA i Izraela z Iranem komplikuje organizację mundialu w USA
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama