W półfinałach Pucharu Narodów Afryki (Senegal – Egipt 1:0, Maroko – Nigeria 0:0) oraz w meczu o trzecie miejsce (Nigeria pokonała w karnych Egipt po pudłach gwiazd Premier League, Mohameda Salaha i Omara Marmousha) padł tylko jeden gol, więc trudno było się spodziewać, by finał okazał się strzeleckim popisem. I faktycznie nim nie był. Do historii przeszła za to wielka awantura w doliczonym czasie gry.
Idris Elba o Maroku jako gospodarzu: „kraina bezpieczeństwa”
Najpierw jednak, przed starciem Marokańczyków i Senegalczyków o tytuł, odbyła się krótka ceremonia zamknięcia turnieju, której gwiazdą był aktor, wokalista i DJ, Idris Elba. Zdobywca Złotego Globu za rolę w „Lutherze”, którego matka pochodziła z Ghany, a ojciec z Sierra Leone, nazywał Maroko „krainą światła, krainą bezpieczeństwa i krainą futbolu”. – Przybyliśmy tutaj z każdego zakątka tego pięknego kontynentu, mówiąc różnymi językami i prowadząc różne życia, ale dziś wszyscy oddychamy tym samym powietrzem, a nasze serca biją jak jedno. (...) Zwycięzcą nie jest tylko jedna drużyna, zwycięzcą jest Afryka! – mówił Elba, po czym jeszcze raz nazwał gospodarza Pucharu Narodów Afryki „krainą światła i bezpieczeństwa”.
Czytaj więcej
Szamani afrykańskich reprezentacji są dziś bardziej subtelni niż kiedyś, ale ich kluczową rolę po...
Maroko to jeden ze współgospodarzy mundialu 2030 (obok Hiszpanii i Portugalii oraz Urugwaju, Argentyny i Paragwaju, gdzie odbędą się jubileuszowe mecze otwarcia), dlatego szczególnie zależy mu, by w świat poszedł komunikat o sprawnej organizacji turnieju kontynentalnego. W przeciwieństwie do części ostatnich edycji Pucharu Narodów Afryki, tym razem nie doszło do niebezpiecznych incydentów. Ewentualne niedociągnięcia organizacyjne (niepełne trybuny mimo braku dostępnych w sprzedaży biletów czy niedoskonała komunikacja miejska) nie wykraczały poza standardy znane nam choćby z europejskich turniejów.
Maroko – Senegal: zejście z boiska i zmarnowany karny Brahima Diaza
– Dla mnie Bono, czyli Yassine Bounou to zdecydowanie najlepszy bramkarz tego Pucharu Narodów Afryki – ocenia dla „Rzeczpospolitej” były golkiper reprezentacji Zimbabwe oraz Lecha Poznań i Radomiaka Radom, Gift Muzadzi. W finale, już od pierwszych minut, bramkarz Maroka potwierdzał swoją klasę. W pierwszej połowie wygrał m.in. pojedynek z Ilimanem Ndiaye z Evertonu, a wcześniej wybronił też strzał głową po rzucie rożnym Pape Gueye'a z Villarrealu. Uratował też gospodarzy tuż przed końcem podstawowego czasu drugiej połowy.