– To gracz, dla którego przychodzisz na stadion. Z piłką przy nodze jest geniuszem – chwali Ousmane’a Dembele kolega z drużyny Achraf Hakimi.
Do niedawna paryżan na trybuny przyciągali Leo Messi, Neymar i Kylian Mbappe, dziś tę rolę przejął Dembele. To właśnie francuski napastnik strzelił jedynego gola w Londynie i sprawił, że PSG do rewanżu przystępuje ze spokojem. Zaliczka nie jest co prawda duża, ale perspektywa rewanżu na własnym stadionie powoduje, że paryżanie mają prawo marzyć o finale.
Jeszcze kilka dni temu obawiano się, że Dembele nie zdąży się wyleczyć. Meczu w Londynie nie dokończył ze względu na kontuzję. Potem opuścił ligowe spotkanie ze Strasbourgiem (1:2), ale jest już gotowy do gry. – Od dwóch dni trenuje z zespołem. Będzie do mojej dyspozycji – mówi Luis Enrique.
Czytaj więcej
Barcelona powalczy we wtorek w Mediolanie z Interem o awans do finału Ligi Mistrzów. Do gry po kontuzji wrócić ma Robert Lewandowski, a sędziować b...
Kandydat do Złotej Piłki
Trener PSG przesunął go w trakcie sezonu ze skrzydła na środek ataku i był to strzał w dziesiątkę. W 45 meczach (licząc wszystkie rozgrywki) trafił 33 razy. Stał się maszyną do zdobywania bramek i ustawił w gronie kandydatów do Złotej Piłki.
Enrique uważa, że dla transformacji Dembele kluczowa była decyzja z października. Wówczas to odsunął napastnika od składu na spotkanie fazy ligowej z Arsenalem. – Wszyscy mnie za to krytykowaliście, a była to najlepsza rzecz, jaką mogłem zrobić – twierdzi trener PSG.
Przeprowadzili wtedy wiele rozmów, Enrique zaczął wystawiać Dembele częściej jako fałszywą dziewiątkę, a piłkarz zostawał po treningach, pracował nad poprawą wykończenia akcji i analizował nagrania, by stawać się jeszcze lepszym.
Dembele od zawsze uznawany był za wielki talent. Barcelona już w 2017 roku zapłaciła za niego 135 mln euro, czyniąc go jednym z najdroższych zawodników świata. W kolejnym roku wygrał z reprezentacją Francji mundial w Rosji, ale głównie siedział na ławce rezerwowych. Cztery lata później w Katarze zagrał już we wszystkich meczach, ale w przegranym finale z Argentyną sprokurował rzut karny i został zmieniony jeszcze przed przerwą. Mimo nieprzeciętnych umiejętności, w Barcelonie rzadko kiedy zachwycał swoją grą kibiców. Częściej frustrował krnąbrnym zachowaniem. Powrót do Francji wyszedł mu na dobre.
Czytaj więcej
Legia Warszawa po raz 21. zdobyła Puchar Polski. Na PGE Narodowym pokonała Pogoń Szczecin 4:3. Zarobiła pięć milionów złotych i zyskała przepustkę...
Podróż sentymentalna
Enrique obiecuje, że w rewanżu PSG pokaże odważny, ofensywny futbol i nie będzie bronić wyniku.
– Czasami będziemy cierpieć, ale nie zamierzamy kalkulować. Postaramy się zachowywać tak jak od pierwszej minuty meczu w Londynie. Nie możemy stracić czujności i spocząć na laurach, bo Arsenal jest w stanie w ciągu sekundy odmienić losy rywalizacji, a my wrócimy do punktu wyjścia – podkreśla Enrique i dodaje: – Bardzo rozwinęliśmy się jako zespół i chcemy kontynuować ten proces w kolejnych latach.
Hakimi przekonuje, że w drużynie panuje spokój wynikający z faktu, że już w zeszłym roku PSG było w półfinale. – Chcemy wygrać dla kibiców, którzy byli z nami także w trudnych chwilach. Nie możemy się już doczekać. To jeden z najbardziej ekscytujących meczów, w jakich brałem udział, ze względu na jego znaczenie dla klubu. Atmosfera będzie niesamowita – nie ma wątpliwości Hakimi.
Sentymentalną podróż do Paryża odbędzie Mikel Arteta. Trener Arsenalu spędził jako piłkarz dwa sezony na wypożyczeniu w PSG i wygrał tam Puchar Intertoto (2001). Szkoleniowe osiągnięcia Hiszpana to na razie Puchar Anglii (2020) oraz dwie Tarcze Wspólnoty (2020, 2023).
– By dostać się do finału, będziemy musieli zrobić coś wyjątkowego – zapowiada Arteta, ale wierzy, że jego zawodników stać na sukces.
LIGA MISTRZÓW
PÓŁFINAŁ – REWANŻ
Środa
Paris Saint-Germain – Arsenal (21.00, TVP 1, TVP Sport, Canal+ Extra 1). Pierwszy mecz 1:0