Piłka nożna bez kibiców. Jagiellonia Białystok zdobyła Superpuchar Polski

Jagiellonia Białystok po zwycięstwie 1:0 nad Wisłą Kraków zdobyła Superpuchar Polski. Wieczór, który mógł być świętem, okazał się stypą, bo bawili się na nim tylko kibice jednej drużyny.

Publikacja: 02.04.2025 23:18

Podczas meczu Jagiellonia - Wisła największy polski stadion świecił pustkami

Superpuchar Polski

Podczas meczu Jagiellonia - Wisła największy polski stadion świecił pustkami

Foto: Kamil Kołsut

Trenerzy – wybierając wyjściowe jedenastki – potraktowali finał dość poważnie, ale z trybun PGE Narodowego wiało chłodem. Największy polski stadion wypełnił się zaledwie w jednej piątej (10 935 osób), a większość miejsc zajęli krakowiacy. Białostoczan zabrakło, bo przedstawiciele tamtejszego klubu kibica już kilkanaście dni wcześniej zapowiedzieli bojkot meczu.

Poróżnił ich podobno pakt, w którym ultrasi zobowiązują się do rezygnacji z niebezpiecznego sprzętu podczas wzajemnych porachunków. Kibice Białej Gwiazdy jako jedyni mieli go zignorować, więc od miesięcy rywale Wisły odmawiają im – pod różnymi pretekstami – wstępu na sektor gości. Teraz fani pierwszoligowca mogli wreszcie wejść na stadion poza Krakowem (prezes Jarosław Królewski groził bojkotem meczu w przypadku zakazu), więc ci wspierający Jagiellonię zostali w domu.

Superpuchar Polski. Przyjechali tylko kibice z Krakowa

Wiślacy wypełnili swoje sektory, a po drugiej stronie stadionu było pusto. Kibiców bezstronnych przyszło niewielu, bo nie zachęcał termin (środa, 21.00) oraz ceny biletów (o 80 zł). Piłkarze z Krakowa mogli się więc poczuć jak przy Reymonta. Fani Białej Gwiazdy pokazali zarówno wytrwałość,  dopingując przez cały mecz, jak i kompleksy, trwoniąc energię również na obelgi pod adresem Legii.

Nieswojo można było się poczuć zarówno na trybunach PGE Narodowego, jak i pod stadionem. Biało-czerwone barwy, które dominowały tydzień temu przy okazji meczów reprezentacji, tym razem zastąpiła biel kasków oraz niebieski błysk policyjnych kogutów. Kibice z Krakowa przyjechali na teren dla siebie wrogi, co zaowocowało mobilizacją sił porządkowych, ale pod obiektem panował spokój. Mecz nie wzbudził zainteresowanie „legijnej" części Warszawy.

Czytaj więcej

Polska - Litwa 1:0. Drużyna, która nie daje radości

Superpuchar Polski. Jagiellonia skuteczna i wyrachowana

Temperatura na boisku nie była zbyt wysoka. Wisła mogła się poczuć tak, jak przy okazji wielu występów w pierwszej lidze, bo podopieczni Mariusza Jopa przez większość meczu byli przy piłce i atakowali, ale wystarczyła jedna dobra akcja rywali w pierwszej połowie, żeby Miki Villar dobił strzał Darko Churlinova, dając swojej drużynie prowadzenie.

Zespół Adriana Siemieńca pokazał na PGE Narodowym oblicze, które widzimy coraz częściej, bo Jagiellonia to dziś zespół, który bywa wyrachowany. Gol strzelony już w 14. minucie sprawił, że białostoczanie mogli cofnąć się do defensywy, kontrolując przebieg meczu. Czekali jedynie na kontry i kwadrans przed końcem meczu powinni rozstrzygnąć losy Superpucharu, ale Lamine-Diaby Fadiga w sytuacji dwóch na jednego podał tak, że piłkę wślizgiem zatrzymał Wiktor Biedrzycki.

Superpuchar Polski. Wisła Kraków mogła rozwinąć skrzydła

Wygrała drużyna skuteczniejsza, ale nie lepsza. Wisła atakowała i miała swoje szanse. Krakowianie mogli rozwinąć skrzydła, bo choć musieli odrabiać straty, to tym razem – w przeciwieństwie do wielu pierwszoligowych meczów – mierzyli się z rywalem, który woli grać w piłkę nożną, zamiast bronić się całym zespołem w polu karnym.

Dryblingów szukali Angel Baena i zastępujący kontuzjowanego Angela Rodado (w ostatnim meczu ligowym wybił bark) Olivier Sukiennicki, a dobre okazje mieli Frederico Duarte (uderzał głową, jego strzał odbił Sławomir Abramowicz) oraz Łukasz Zwoliński (minął bramkarza, zablokował go obrońca), ale Wiślacy strat nie odrobili. Superpuchar Polski po raz drugi zdobyła więc Jagiellonia, czyli klub, któremu podobno na rozegraniu tego meczu najbardziej zależało.

Trenerzy – wybierając wyjściowe jedenastki – potraktowali finał dość poważnie, ale z trybun PGE Narodowego wiało chłodem. Największy polski stadion wypełnił się zaledwie w jednej piątej (10 935 osób), a większość miejsc zajęli krakowiacy. Białostoczan zabrakło, bo przedstawiciele tamtejszego klubu kibica już kilkanaście dni wcześniej zapowiedzieli bojkot meczu.

Poróżnił ich podobno pakt, w którym ultrasi zobowiązują się do rezygnacji z niebezpiecznego sprzętu podczas wzajemnych porachunków. Kibice Białej Gwiazdy jako jedyni mieli go zignorować, więc od miesięcy rywale Wisły odmawiają im – pod różnymi pretekstami – wstępu na sektor gości. Teraz fani pierwszoligowca mogli wreszcie wejść na stadion poza Krakowem (prezes Jarosław Królewski groził bojkotem meczu w przypadku zakazu), więc ci wspierający Jagiellonię zostali w domu.

Czytaj więcej, wiedz więcej!
Rok dostępu za 99 zł.

Tylko teraz! RP.PL i NEXTO.PL razem w pakiecie!
Co zyskasz kupując subskrypcję?
- możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Piłka nożna
Cezary Kulesza nie uwiódł Europy. Przegrał wybory do władz UEFA
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Piłka nożna
Superpuchar Polski. Tak skromnie na PGE Narodowym jeszcze nie było
Piłka nożna
Barcelona - Real w finale Pucharu Króla. Czy zobaczymy aż trzy El Clasico w ciągu miesiąca?
Piłka nożna
Niespodzianki nie było. O Puchar Polski zagrają Pogoń Szczecin i Legia Warszawa
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Piłka nożna
Brazylijczycy doczekają się selekcjonera z zagranicy?
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?