Korespondencja z Malty
Dlaczego zwycięstwo na stadionie Ta’Qali przyszło nam z takim trudem?
Malta we wszystkich wcześniejszych meczach, bez względu na to, z kim i gdzie się mierzyła, chciała grać w piłkę. Nawet w Holandii. Wiedzieliśmy, że będą próbować grać od tyłu i potrafią robić to dobrze. Brakuje im pewnie czasem jakości, żeby wykończyć swoje sytuacje, ale akurat nam strzelili dwa gole.
Gdzie była przyczyna?
Zabrakło nam agresji, podejścia wyżej całym zespołem. Maltańczycy zbyt łatwo wyszli spod naszego pressingu raz i drugi, kreowali sytuacje, przez co nabraliśmy dystansu. Mam wrażenie, że przez to później trochę baliśmy się iść wyżej, były przez to zbyt duże dystanse między formacjami. Takie mecze nie powinny się zdarzać, ale się zdarzają. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że potrafiliśmy wygrać to spotkanie. Nasza jakość nam na to pozwoliła. Było jednak wiele elementów, na które musimy zwrócić uwagę i zdecydowanie je poprawić. Apetyty na lepszą grę były większe. A że stać nas na więcej, to chyba i my, i wszyscy zdają sobie sprawę.
Czytaj więcej
Kilka dni po bardzo dobrym meczu z Holandią Polacy polecieli na Maltę i ledwo wygrali 3:2. W czwa...
Jak przeżywaliście te chwile, gdy sędzia anulował bramkę na 3:1, podszedł do monitora i podyktował rzut karny dla Malty, z którego zrobił się remis 2:2?
Obserwowałem to starcie Kuby Kiwiora z maltańskim napastnikiem z perspektywy rozgrzewki. Zapomniałem już o nim, motywowaliśmy Kamila Grosickiego, mówiąc mu, że zaraz wchodzi, bo jest 3:1 i dołożymy kolejne gole. Ale zrobiło się 2:2, co pod względem psychologicznym na pewno miało wpływ na dalszy przebieg tego spotkania. Taka jest piłka, w epoce VAR-u takie rzeczy się dzieją. Czy był karny? Nie wiem, skoro sędzia do tego wrócił, to nie ma co dyskutować.