To był mecz wagi ciężkiej. W końcu zmierzyły się dwie eksportowe drużyny, które wiosną reprezentują polski futbol w pucharach.
W Europie to Legia poradziła sobie jesienią lepiej, awansując od razu do 1/8 finału Ligi Konferencji, ale po dwumeczu z serbską Baćką Topolą kilka dni temu dołączyła do niej Jagiellonia.
Legia - Jagiellonia. VAR w roli głównej
W Ekstraklasie to drużyna z Białegostoku gra lepiej. Mistrzowie Polski są na trzecim miejscu w tabeli i nie tracą kontaktu z Lechem i Rakowem. Legia po porażkach z Piastem i Radomiakiem jest już piąta, a jeśli przegra w następnej kolejce, może spaść na szóstą pozycję.
Nic dziwnego, że pojawiają się pogłoski o tym, że pozycja trenera Goncalo Feio jest zagrożona, zwłaszcza że Portugalczyk ciągle bawi się zapałkami. Ostatnio dostał czerwoną kartkę, a potem starł się w magazynie Liga+ Extra z byłym sędzią Adamem Lyczmańskim.
Czytaj więcej
Jeżeli problemem jestem ja, to nie chcę od klubu nawet złotówki. Mogę odejść nawet jutro, jeśli ludzie uznają, że to moja wina - mówił trener Legii...
Legia chciała zatrzeć złe wrażenie z ostatnich meczów i zaczęła z dużym animuszem. Aktywny był zwłaszcza Marc Gual (były napastnik Jagiellonii), który dwa razy groźnie strzelał w pierwszych pięciu minutach. W 15. minucie Hiszpan świetnie podał do Kacpra Chodyny, a ten pokonał Sławomira Abramowicza. Legioniści cieszyli się krótko, bo sędziowie VAR słusznie dopatrzyli się spalonego.
Legia w półfinale Pucharu Polski. Czy Goncalo Feio może być spokojny o posadę?
Z biegiem czasu piłkarze Jagiellonii opanowali nerwy, zaczęli radzić sobie z wysokim pressingiem i tworzyć groźne akcje. Dopięli swego w 30. minucie, gdy piękną akcję wykończył Jarosław Kubicki. Do przerwy wynik się nie zmienił.
Po przerwie Legia przycisnęła i w 54. minucie wyrównał Jan Ziółkowski. Młody obrońca Legii strzelił tak, jak nie potrafią napastnicy warszawskiej drużyny. Słabo zagrał nowy nabytek Ilja Szkurin, który miał jedną szansę na gola, ale nie potrafił przyjąć piłki w polu karnym.
Czytaj więcej
Nie dojdzie do pierwszego w historii europejskich pucharów w piłce nożnej spotkania między dwoma polskimi klubami. W 1/8 finału mistrzowie Polski z...
To, co VAR „zabrał” Legii w pierwszej połowie, „oddał” po przerwie. Dwa razy Jagiellonia mogła dostać karnego i dwa razy, po analizie powtórek, kibice Legii oddychali z ulgą. Za drugim razem Jesus Imaz już szykował się do strzału, ale musiał odłożyć piłkę, bo arbiter po długich naradach uznał, że Oskar Pietuszewski jednak nie był faulowany. Gdyby kapitan mistrzów Polski strzelił, to Jagiellonia wyszłaby na prowadzenie i byłaby o krok od awansu.
Gola na wagę zwycięstwa strzelił dla warszawian Ryoya Morishita. Japończyk uderzył precyzyjnie, ale też nie popisał się Abramowicz, który nie zdołał odbić piłki. Przerw było tak dużo, że Piotr Lasyk doliczył do drugiej połowy 10 minut, ale Jagiellonia nie była w stanie odpowiedzieć. Kolejnego gola dołożył za to Morishita, który uderzył tak mocno, że rozerwał boczną siatkę.
Legia awansowała do półfinału, a Goncalo Feio chyba kupił sobie kilka tygodni spokoju. Jeśli jednak nie zacznie wygrywać w Ekstraklasie, to temat jego zwolnienia szybko wróci, zwłaszcza jeśli Portugalczyk nie opanuje nerwów i dalej będzie walczył z całym światem.