W poprzedniej rundzie każda z tych drużyn wbiła przeciwnikom w dwumeczu po siedem bramek. Kiedy trafiły na siebie, miały spore kłopoty z wbiciem choćby jednej. O wyniku zadecydował samobójczy strzał Adriana Diegueza, który miał pecha - po dośrodkowaniu lub strzale Jensa Pettera Hauge piłka odbiła się od nogi obrońcy Jagiellonii i wpadła do siatki.
Jagiellonia Białystok - Bodo Glimt: mistrz Polski bez sytuacji bramkowej
To się zdarza, jednak ani wcześniej, ani później „Jaga” nie wypracowała sobie ani jednej bardzo dobrej sytuacji bramkowej. Polacy najwyraźniej nie przyzwyczaili się jeszcze do gry o puchary i kiedy przyszło im się mierzyć z przeciwnikiem lepszym niż litewski Poniewież, sprawiali wrażenie trochę przestraszonych.
Czytaj więcej
Piłkarze Ekstraklasy drugą kolejkę sezonu 2024/2025 rozgrywają nieco w cieniu igrzysk olimpijskich w Paryżu, a akurat w jej meczach było akurat na...
Norwegowie nie byli o wiele lepsi, ale oni przynajmniej się nie bali. Jeśli mówi się o czymś takim jak „kultura gry”, czego wprost nie da się określić, to Bodo prezentowało ją w stopniu znacznie wyższym niż Jagiellonia.
Ataki mistrza Norwegii — pozycyjne lub z kontry — były zdecydowanie lepiej przemyślane, zorganizowane i wykonane. Gra w obronie — wzorowa. Jagiellonia robiła znacznie gorsze wrażenie. W dodatku jej najlepszy zawodnik — Jesus Imaz — rozegrał najsłabszy mecz w sezonie. Nie przeprowadził ani jednej akcji, nie oddał strzału, został przez przeciwników całkowicie wyłączony z gry. Drugi napastnik Afimico Pululu nie był wiele lepszy.
Bodo Glimt nie jest przeciwnikiem, którego należy się bać.
Eliminacje Ligi Mistrzów: Jagiellonia Białystok może jeszcze odrobić stratę
To był szósty mecz Jagiellonii w sezonie. Pięć (trzy w lidze i dwa w II rundzie eliminacji) wygrała. Pierwsza porażka niczego nie oznacza. Na rewanż (13 sierpnia w Norwegii) Jagiellonia pojedzie nie bez szans. Może odrobić stratę, pod warunkiem, że poprawi organizację gry i skuteczność.
Bodo Glimt nie jest bowiem przeciwnikiem, którego należy się bać. Może się jednak okazać, że nawet jego absolutna poprawność, bez żadnego błysku, fajerwerków i gwiazd w składzie wystarczy do pokonania mistrza Polski. Bo w ciągu tygodnia trudno będzie znacząco poprawić grę. To, co wystarcza na ekstraklasę, w Europie nie przynosi sukcesu.