Euro 2024. Mistrzostwa ludzi zmęczonych

Do ćwierćfinału Euro 2024 awansowali prawie sami piłkarscy giganci, ale to gra i postawa drużyn z drugiego szeregu przyniosła najwięcej emocji i ratuje turniej.

Publikacja: 04.07.2024 04:30

Nico Williams – jeden z młodych gwiazdorów reprezentacji Hiszpanii, uważanej za faworyta turnieju

Nico Williams – jeden z młodych gwiazdorów reprezentacji Hiszpanii, uważanej za faworyta turnieju

Foto: AFP

Gdyby zapytać kibiców, co zapamiętają po 1/8 finału, pewnie większość odpowiedziałaby, że heroiczną postawę Gruzinów, którzy próbowali zaskoczyć Hiszpanów (1:4), Słowaków, którzy byli bliscy wyrzucenia z turnieju Anglików (1:2), oraz pasjonujące widowisko, jakie ostatniego dnia rywalizacji stworzyli Austriacy i Turcy (1:2).

Może wymieniliby jeszcze rzuty karne w meczu Portugalia – Słowenia (0:0, k. 3:0) czy burzę nad Dortmundem, która doprowadziła do przerwania spotkania Niemcy – Dania (2:0). Ale już na pewno nie wspomnieliby o starciu Francji z Belgią (1:0), czyli jednym z europejskich szlagierów, który zakończył się kompletnym rozczarowaniem.

Ci, którzy tłumaczyli sobie, że mocarze zachowują siły na dalszą część turnieju – bo trzeba się bardzo starać, by nie wyjść z grupy przy obecnych zasadach, kiedy zakwalifikować się można nawet przy jednym zwycięstwie albo trzech remisach – po 1/8 finału mają prawo czuć zawód.

Faworyci nie zachwycają

Francuzi i Anglicy, typowani najczęściej do złota, wciąż nie pokazali niczego na miarę wielkiego potencjału.

Pierwsi nie zdobyli jeszcze bramki z gry, bo dwukrotnie ratowały ich samobójcze trafienia rywali, a raz – rzut karny wykorzystany przez Kyliana Mbappe. „Gramy w piłkę bez bramek. To barokowa koncepcja, która sprawia, że ​​meczom trudno oddychać. Jeśli strzelimy gola, możesz być niemal pewien, że będzie to jedyny gol” – pisze nie bez ironii „Le Parisien”, a „Le Figaro” dodaje, że Trójkolorowi „poruszają się po boisku z zaciągniętym hamulcem ręcznym i strachem w żołądku. Brak im spontaniczności oraz szybkości”.

Anglików przed kompromitacją chronią na razie tylko Jude Bellingham i Harry Kane (po dwa gole).

– We wszystkich czterech meczach byliśmy żałośnie źli – nie szczędzi gorzkich słów drużynie Garetha Southgate’a były reprezentant Gary Neville. – Nie pamiętam spotkania, w którym mielibyśmy tyle szczęścia, co przeciwko Słowakom. Zawodnicy bardzo się starają, ale zachowują się jak zagubione dusze. Są przyzwyczajeni do pressingu oraz krótkich podań. Prawie żaden z nich nie gra tak pasywnie w klubie – dodaje inna angielska sława Gary Lineker.

Francuzi i Anglicy mogą przebierać w gwiazdach, mają najwyżej wyceniane ekipy w stawce (odpowiednio 1,2 mld oraz 1,5 mld euro), ale grają w trybie ekonomicznym. I nie widać nadziei, by mieli w końcu włączyć przycisk turbo. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie tylko efekt zimnej kalkulacji i trzymania się taktycznych schematów. Może to jakieś błędy popełnione w przygotowaniach, a może zmęczenie trudami ligowego sezonu, który za chwilę będzie jeszcze bardziej wymagający, bo dojdą nowe wyzwania – rozbudowana i zreformowana Liga Mistrzów oraz pierwszy klubowy mundial z udziałem 32 zespołów. Bo chyba nie brak motywacji czy nasycenie sukcesami w klubach.

Jasne: może nie każdy ma taką obsesję na punkcie wygrywania, jak Cristiano Ronaldo, który – choć zbliża się do czterdziestki i osiągnął niemal wszystko – nadal jest głodny trofeów (jego płacz po niewykorzystanym rzucie karnym w dogrywce ze Słowenią i ulga po awansie Portugalii do ćwierćfinału są tego najlepszym potwierdzeniem), ale trudno posądzać kogoś o to, że nie zależy mu na sukcesach w reprezentacji. W końcu turnieje oglądane przez setki milionów ludzi na całym świecie gwarantują sportową nieśmiertelność oraz są świetnym oknem wystawowym – pozwalają walczyć o lepsze kontrakty sportowe i reklamowe, czyli bardziej dostatnie życie.

Ćwierćfinał Hiszpania-Niemcy. Przedwczesny finał?

Paradoksalnie te mistrzostwa pokazują, że krytykowana reforma UEFA, zwiększająca liczbę uczestników z 16 do 24 drużyn i uchylająca furtkę dla takich reprezentacji jak Gruzja, nie tylko nie obniżyła poziomu, ale sprawiła, że turniej stał się atrakcyjniejszy. Może więc rozbudowany mundial w 2026 roku (48 zamiast 32 ekip) też okaże się powiewem świeżości.

Z grona potęg na Euro 2024 oczekiwania spełniają dotychczas tylko gospodarze Niemcy, których postawa była dużą zagadką ze względu na niezadowalające wyniki meczów towarzyskich, oraz Hiszpanie, którzy wygrali wszystkie spotkania, a jedyną bramkę stracili po strzale samobójczym.

Teraz zmierzą się ze sobą. Nic dziwnego, że ich rywalizacja określana jest jako przedwczesny finał.

ĆWIERĆFINAŁY

Piątek

Hiszpania – Niemcy (18.00)

Portugalia – Francja (21.00)

Sobota

Anglia – Szwajcaria (18.00)

Holandia – Turcja (21.00)

Wszystkie mecze w TVP 1, TVP 2 i TVP Sport

Gdyby zapytać kibiców, co zapamiętają po 1/8 finału, pewnie większość odpowiedziałaby, że heroiczną postawę Gruzinów, którzy próbowali zaskoczyć Hiszpanów (1:4), Słowaków, którzy byli bliscy wyrzucenia z turnieju Anglików (1:2), oraz pasjonujące widowisko, jakie ostatniego dnia rywalizacji stworzyli Austriacy i Turcy (1:2).

Może wymieniliby jeszcze rzuty karne w meczu Portugalia – Słowenia (0:0, k. 3:0) czy burzę nad Dortmundem, która doprowadziła do przerwania spotkania Niemcy – Dania (2:0). Ale już na pewno nie wspomnieliby o starciu Francji z Belgią (1:0), czyli jednym z europejskich szlagierów, który zakończył się kompletnym rozczarowaniem.

Pozostało 86% artykułu
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0
Piłka nożna
Polskie drużyny w walce o europejskie puchary. Wszyscy chcą się dostać na salony
Piłka nożna
Mieli grać w europejskich pucharach, wkrótce mogą przestać istnieć. Ukraiński klub na skraju upadku
Piłka nożna
Kim jest Leny Yoro - nastolatek, za którego Manchester United zapłacił fortunę?
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Wraca Ekstraklasa. Czy i dlaczego warto się tym ekscytować?