"1992: Wielka gra". Piłkarski symbol polskich przemian

W 1992 roku polscy piłkarze zostali wicemistrzami olimpijskimi. Trzyodcinkowy serial „1992: Wielka gra” snuje opowieść nie tylko o sportowej drodze do medalu, ale również o czasach, w których rodził się ten sukces.

Publikacja: 12.03.2024 03:00

Barcelona 08.08.1992. Zawodnicy  reprezentacji Polski na stadionie Camp Nou podczas dekoracji zwycię

Barcelona 08.08.1992. Zawodnicy reprezentacji Polski na stadionie Camp Nou podczas dekoracji zwycięzców turnieju piłki nożnej rozgrywanego w trakcie Letnich IO. Polska kadra prowadzona przez Janusza Wójcika wywalczyła drugie miejsce

Foto: PAP, Teodor Walczak

„Żałuję, że przyszło mi komentować takie spotkanie. Ale myślę, że piłka nie stanowi naszego głównego zainteresowania. Przed nami – Polakami – ważniejsze sprawy w dniu jutrzejszym” – kończył relację z przegranego 0:3 meczu z Anglią na Wembley Dariusz Szpakowski.

Prowadzona przez Wojciecha Łazarka kadra – jak zauważył w filmie Stefan Szczepłek – kończyła historię PRL-u. Z Anglią grała 3 czerwca 1989 roku. Dzień później odbyły się pierwsze częściowo wolne wybory parlamentarne zakończone wielkim zwycięstwem Solidarności. Zaczęła się nowa era w historii Polski. Kończyła się dyktatura, umierała socjalistyczna gospodarka. Odradzała się demokracja, rodził kapitalizm, także w piłce nożnej. Olimpijska reprezentacja Polski była w pewnym sensie symbolem tych przemian.

Taki obraz w ujmujący sposób stara się pokazać nam Michał Bielawski, uznany dokumentalista, autor m.in. filmu „Mundial. Gra o wszystko”, o mistrzostwach świata z 1982 oglądanym z perspektywy internowanych w stanie wojennym działaczy Solidarności. Kilka lat później Polska wciąż była krajem szarym, siermiężnym, bez perspektyw, ale po 4 czerwca wolnym.

Wszystko dookoła zmieniało się w gwałtownym tempie. Na miejscu dzisiejszego Stadionu Narodowego istniał rozpadający się Stadion Dziesięciolecia – działał tam Jarmark Europa, największy bazar w tej części kontynentu. Na osiedlowych parkingach stały głównie małe fiaty, a szczytem marzeń był talon na poloneza z Fabryki Samochodów Osobowych. Codziennie wybuchały strajki, ludzie nie mogli się pogodzić z reorganizacją gospodarki i utratą miejsc pracy w likwidowanych fabrykach, zakładach, urzędach. We wszystkich dziedzinach szło jednak nowe. Polska się odradzała.

Janusz Wójcik. Trener z rózgą

Naszej piłce nożnej świeżości nadało powołanie Fundacji Olimpijskiej Reprezentacji. Organizacja, której pomysłodawcą był działacz PZPN Henryk Loska, a sponsorem rzutki biznesmen Zbigniew Niemczycki, rozpoczęła budowę opartej na młodych piłkarzach reprezentacji, której celem było zdobycie medalu na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie.

Projekt był długofalowy i trzeba powiedzieć, że nieźle zaplanowany. Piłkarze kadry olimpijskiej mieli wszystko – wysokie stypendia, nowiutkie stroje, wyjazdy co pół roku na zagraniczne zgrupowania. Tej opieki zazdrościli im zawodnicy pierwszej reprezentacji, którzy gdy pojechali na mecz do Rumunii, „jedli gorzej niż w polskim barze mlecznym”, podczas gdy olimpijczycy przywieźli ze sobą z kraju kucharza i świetne wyżywienie. W treningu sztab szkoleniowy zastosował też ówczesne nowinki naukowe – monitorowanie pracy serca, badania stężenia kwasu mleczanowego w mięśniach.

Za budowę tej kadry odpowiedzialny był Janusz Wójcik. Wcześniej prowadził kadrę młodzieżową do lat 16, awansował z Jagiellonią Białystok do Ekstraklasy. W filmie trener został przedstawiony nawet przez piłkarzy jako szkoleniowiec raczej z epoki lat 80. „Powodował strach. My się go baliśmy po prostu” – wspominał Grzegorz Mielcarski. „Nie mogliśmy się rozluźnić. Z rózgą stał pan przy ławce rezerwowych” – opowiadał Wojciech Kowalczyk.

Wójcik działał na piłkarzy perswazją, krzykiem, dziś powiedzielibyśmy, że stosował mobbing, fakt – skutecznie. Miał przy tym świetnego asystenta, Pawła Janasa, byłego reprezentanta Polski, który później w Legii i kadrze potwierdził, że był dużo lepszym szkoleniowcem niż jego „mistrz”. Szkoda, że w serialu zabrakło jego wypowiedzi.

Metody Wójcika „na krzyk” nie należały do najbardziej nagannych. Nad reprezentacją olimpijską z 1992 roku wciąż wisi niewyjaśniona, lub raczej wyjaśniana na opak, sprawa dopingu trzech piłkarzy. Jeden z nich, Piotr Świerczewski, mówi w serialu, że nigdy świadomie nie przyjął dopingu. Czy zatem możliwe jest, że za aferą dopingową nie stał główny trener reprezentacji? Nie wyklucza tego Piotr Żelazny, który kilka lat temu prześledził wnikliwie ten temat w magazynie „Kopalnia” i zastanawia się nad tym w serialu.

Złote polonezy dla srebrnej drużyny

Srebrny medal olimpijski w Barcelonie przyćmił na wiele lat tę sprawę. Polska zagrała bowiem świetny turniej. To była w istocie „Wielka gra”. Młoda kadra pokonała m.in. aktualnych mistrzów Europy do lat 21 – Włochów, w półfinale rozgromiła Australię 6:1, w finale z Hiszpanią, której grę z trybun obserwował od drugiej połowy król Juan Carlos, do 90. minuty było 2:2. W jednej z ostatnich akcji zwycięską bramkę dla gospodarzy strzelił Kiko. W drużynie mistrzów olimpijskich z wielkich hiszpańskiego futbolu grali Pep Guardiola i Luis Enrique.

Za srebrny medal polscy piłkarze dostali po złotym polonezie, który wówczas był dobrem luksusowym. Po powrocie do kraju stali się herosami, a piłkarski świat uchylił przed nimi drzwi. Z Dębicy, Katowic, Krakowa, Zabrza, Poznania wyjeżdżali zarabiać duże pieniądze do Włoch, Francji, Szwajcarii.

Mimo pewnych rys ten piłkarski projekt olimpijski naprawdę się udał i choć w skali międzynarodowej nie miał wielkiego prestiżu (były to bądź co bądź rozgrywki młodzieżowców), to dla Polski był zastrzykiem wielkiego optymizmu w trudnych początkach III Rzeczypospolitej. Szkoda tylko, że później polska piłka nie nadążyła za bujnym rozwojem kraju.

Serial „1992: Wielka gra” w reżyserii Michała Bielawskiego można obejrzeć na platformie Viaplay od 7 marca.

„Żałuję, że przyszło mi komentować takie spotkanie. Ale myślę, że piłka nie stanowi naszego głównego zainteresowania. Przed nami – Polakami – ważniejsze sprawy w dniu jutrzejszym” – kończył relację z przegranego 0:3 meczu z Anglią na Wembley Dariusz Szpakowski.

Prowadzona przez Wojciecha Łazarka kadra – jak zauważył w filmie Stefan Szczepłek – kończyła historię PRL-u. Z Anglią grała 3 czerwca 1989 roku. Dzień później odbyły się pierwsze częściowo wolne wybory parlamentarne zakończone wielkim zwycięstwem Solidarności. Zaczęła się nowa era w historii Polski. Kończyła się dyktatura, umierała socjalistyczna gospodarka. Odradzała się demokracja, rodził kapitalizm, także w piłce nożnej. Olimpijska reprezentacja Polski była w pewnym sensie symbolem tych przemian.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Pięciu polskich sędziów pojedzie na Euro 2024. Kto znalazł się na tej liście?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Piłka nożna
Inter Mediolan mistrzem Włoch. To będzie nowy klub Piotra Zielińskiego
Piłka nożna
Barcelona i Robert Lewandowski muszą już myśleć o przyszłości
Piłka nożna
Ekstraklasa. Lechia Gdańsk i Arka Gdynia blisko powrotu do elity
Piłka nożna
Hiszpańskie media po Real - Barcelona. "To wstyd dla świata futbolu"