Żaden z dwóch meczów mistrzów Polski w tym sezonie nie był porywającym widowiskiem i raczej nie należy się spodziewać, by w Estonii było inaczej. Liczy się cel, czyli pokonanie pierwszej z czterech przeszkód na drodze do fazy grupowej jednego z europejskich pucharów.

Wakacje to nie jest dobry czas na grę w piłkę. Tym bardziej w takich upałach, jakie panują ostatnio w Europie. Sobotni mecz o Superpuchar Polski był tego najlepszym potwierdzeniem. Na boisku w Częstochowie działo się niewiele, gra piłkarzy męczyła kibiców nie mniej niż temperatura, ulgę i emocje przyniosły dopiero rzuty karne. Raków przegrał jednak z Legią i stracił szansę na trzecie takie trofeum z rzędu. 

Czytaj więcej

Superpuchar Polski dla Legii, czekała na to 15 lat

Raków nie stracił jeszcze gola w tym sezonie

W Tallinie ma być chłodniej, więc może i tempo spotkania będzie bardziej znośne. Raków wypracował sobie przed rewanżem małą przewagę dzięki bramce Władysława Koczerhina. Mógł jednak wygrać wyżej.

- Zdajemy sobie sprawę, że 90 minut w Estonii będzie inne. Możliwe, że rywal będzie grał wyżej, ale przygotujemy się do tego odpowiednio i jestem przekonany, że zawodnicy oraz sztab zrobią wszystko, by awansować - podkreślał trener Dawid Szwarga.

Raków potrzebuje co najmniej remisu, by zameldować się w drugiej rundzie. Dobra informacja jest taka, że w tym sezonie nie stracił jeszcze gola.

Trener Szwarga przyznaje, że zespół potrzebuje wzmocnień, by skutecznie walczyć w pucharach, i zapowiada kolejne letnie transfery. - Tak jak mówiliśmy od dawna, są jeszcze dwie pozycje, które chcemy wzmocnić, i mam nadzieję, że wydarzy się to do końca okienka - mówi.

Transmisja meczu Flora - Raków we wtorek o 19.00 w TVP Sport