Niesamowity finisz Bundesligi. Bayern znów mistrzem, zmarnowana szansa Borussii

Drużyna z Dortmundu przegrała wyścig o tytuł na ostatniej prostej. Zremisowała 2:2 z Mainz, a Bayern wygrał 2:1 w Kolonii i świętuje 11. mistrzostwo z rzędu.

Publikacja: 27.05.2023 18:30

Piłkarze Bayernu świętują 11. mistrzostwo z rzedu

Piłkarze Bayernu świętują 11. mistrzostwo z rzedu

Foto: AFP

Tak emocjonującego końca sezonu w Bundeslidze nie było od dawna. Borussię i Bayern przed ostatnią kolejką dzieliły tylko dwa punkty. Lider z Dortmundu miał los w swoich rękach, wystarczyło, że pokona średniaka z Moguncji.

Pomóc mieli kibice. Kto choć raz był na meczu Borussii, wie jaką atmosferę potrafi stworzyć publiczność na wypełnionych po brzegi 80-tysięcznych trybunach. Gospodarze nie wytrzymali jednak presji. Oczekiwania chyba ich przytłoczyły i popołudnie, które miało być wielkim świętem, zamieniło się w jeszcze większą stypę.

Od początku nic nie układało się po ich myśli. Bayern - po trafieniu Kingsleya Comana - szybko objął prowadzenie w Kolonii, a Borussia już po 24. minutach przegrywała 0:2. Jakby tego było mało, Sebastien Haller, który pokonał raka i był ostatnio najgroźniejszą bronią drużyny, nie wykorzystał rzutu karnego, a Karim Adeyemi jeszcze przed przerwą opuścił boisko z kontuzją (zmienił go Marco Reus).

Borussia zerwała się do ataku dopiero, gdy na zegarze pozostawało pół godziny. Gola po akcji z Giovannim Reyną strzelił Raphael Guerreiro. Chwilę później w Kolonii doszło do niecodziennej sytuacji. Trzeba było przerwać mecz, bo włączyły się zraszacze. Minęło kilka minut, Serge Gnabry zagrał piłkę ręką w polu karnym, po interwencji VAR sędzia podyktował jedenastkę dla FC Koeln, a Dejan Ljubicić wyrównał.

Była 81. minuta. W tym momencie mistrzem była Borussia, ale Bayern się nie poddawał. Thomas Tuchel wykazał się trenerskim nosem, wpuścił na murawę Jamala Musialę i to właśnie 20-letni pomocnik został bohaterem obrońców trofeum. Uderzył zza pola karnego, precyzyjnie po ziemi i Bayern znów był na prowadzeniu w tabeli.

Kiedy spotkanie w Kolonii dobiegło już końca, Borussia strzeliła jeszcze wyrównującego gola (Niklas Suele), ale trzeciego strzelić już nie zdążyła. Bayern obronił tytuł dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Borussia wypuściła z rąk szansę, jaka prędko może się nie powtórzyć.

Liga niemiecka
34. kolejka

Borussia Dortmund - Mainz 2:2
(R. Guerreiro 69, N. Suele 90+6 - A. Hanche-Olsen 15, K. Onisiwo 24)

FC Koeln - Bayern Monachium 1:2
(D. Ljubicić 81-z karnego - K. Coman 8, J. Musiala 89)

Tak emocjonującego końca sezonu w Bundeslidze nie było od dawna. Borussię i Bayern przed ostatnią kolejką dzieliły tylko dwa punkty. Lider z Dortmundu miał los w swoich rękach, wystarczyło, że pokona średniaka z Moguncji.

Pomóc mieli kibice. Kto choć raz był na meczu Borussii, wie jaką atmosferę potrafi stworzyć publiczność na wypełnionych po brzegi 80-tysięcznych trybunach. Gospodarze nie wytrzymali jednak presji. Oczekiwania chyba ich przytłoczyły i popołudnie, które miało być wielkim świętem, zamieniło się w jeszcze większą stypę.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Buldożerem po mistrzostwo
Piłka nożna
Borussia wykorzystała potknięcie Bayernu, tytuł na wyciągnięcie ręki
Piłka nożna
Bundesliga. Imperialny Bayern, bezradna Borussia
Piłka nożna
Czy Kylian Mbappe zagra w Paryżu? Emmanuel Macron zaczął negocjacje
futsal
Od środy finał Fogo Futsal Ekstraklasy. „Kluczem będzie bramkarz”