W ostatnim meczu między tymi drużynami padł wynik 6:3 dla "The Citizens" - przypomina Onet. 

Dla Manchesteru City to drugi rozczarowujący wynik w ostatnich dniach - przed kilkoma dniami drużyna Josepa Guardioli niespodziewanie odpadła z Pucharu Ligi przegrywając z Southampton 0:2.

W meczu z "Czerwonymi diabłami" drużyna Josepa Guardioli była częściej przy piłce, ale dobrze zorganizowany w tyłach Manchester United nie dopuszczał graczy gości do groźnych sytuacji strzeleckich.

Czytaj więcej

Arabski wyścig zbrojeń. Katar też chce mieć angielski klub

W 34. minucie błąd popełnił bramkarz Manchesteru City, Ederson, który wyszedł poza pole karne i został minięty przez Marcusa Rashforda. Anglik, mając przed sobą pustą bramkę, oddał strzał z ostrego kąta, ale zmierzającą do siatki piłkę zablokował Manuel Akanji.

Trzy minuty później Rashford przegrał pojedynek z Edersonem.

Manchester United ma już tylko punkt straty do Manchesteru City

Z kolei w ostatnich sekundach pierwszej połowy gola dla Manchesteru City mógł zdobyć strzałem z dystansu Kyle Walker - futbolówka tylko nieznacznie minęła słupek bramki Davida De Gei.

W drugiej połowie Manchester City wreszcie zdołał sforsować zasieki obronne gospodarzy - w 60. minucie po akcji Kevina De Bruyne futbolówka trafiła pod nogi Jacka Grealisha, a ten z bliska pokonał De Geę.

Manchester United losy meczu odwrócił w końcówce. Najpierw wyrównał Bruno Fernandes, który wykorzystał długie, prostopadłe podanie. Ta bramka wzbudziła duże kontrowersje, ponieważ w momencie podania na pozycji spalonej był Marcus Rashford, który nie dotknął piłki, ale absorbował obrońców gości. Ostatecznie jednak, po analizie VAR, sędzia uznał gola.

Pięć minut później w pole karne gości wpadł Alejandro Garnacho, który zauważył lepiej ustawionego Rashforda, a ten tym razem nie dał szans Edersonowi.

Po wygranej Manchester United ma już tylko punkt straty do Manchesteru City.