Reklama

Ponury żart zamiast święta na Łazienkowskiej

Oczekiwane przez 21 lat święto zmieniło się w okrutny i ponury żart.

Aktualizacja: 15.09.2016 21:25 Publikacja: 15.09.2016 21:21

Ponury żart zamiast święta na Łazienkowskiej

Foto: PAP, Leszek Szymański

Powrót Legii do Ligi Mistrzów zakończył się smutno. Borussia spuściła mistrzowi Polski lanie i co gorsza, problemy warszawskiego klubu na murawie się nie kończą.

Pod koniec pierwszej połowy doszło do chuligańskiego incydentu na styku trybuny zachodniej oraz sektora gości. Grupa w kominiarkach próbowała wedrzeć się na trybunę zajmowaną przez Niemców. Do starcia nie doszło, bo interweniowała ochrona i policja.

– Grupa około 170 osób przedostała się z trybuny północnej (tzw. Żylety – red.), wyważając bramę i kołowrotki, przedostała się w okolice trybuny południowej. Gdy pierwsi napastnicy dobiegali do sektora gości, klub poprosił nas o wkroczenie – mówi rzecznik stołecznej komendy policji Mariusz Mrozek. – Gdy pododdział wkroczył, napastnicy zaczęli uciekać z powrotem w kierunku trybuny północnej.

Do tej rekonstrukcji gorszących zdarzeń, nieoglądanych na polskich stadionach od lat 90., warto dodać, że chuligani salwowali się ucieczką przez sektory VIP-owskie i korytarze budynku klubowego. Jeden z mężczyzn próbował ratować się, skacząc ze schodów na dachy wozów transmisyjnych stojących na parkingu. Przy upadku doznał złamania nogi. Przebywa w szpitalu pod nadzorem policyjnym.

– Oprócz niego zatrzymaliśmy jeszcze pięć osób – mówi rzecznik policji. – Na razie nie będę spekulował na temat zarzutów, które zostaną im postawione. Każdy przypadek będzie rozpatrzony osobno.

Reklama
Reklama

Legia współpracuje z policją. W czwartek zidentyfikowano 70 osób, które brały udział w zadymie. 15 z nich dostało zakaz stadionowy. Prezes Legii Bogusław Leśnodorski podobno twierdzi, że żadna z tych osób już nigdy na stadion nie wejdzie.

Legię czekają teraz oczywiście kary. Nie tylko za chuligański incydent, ale także za odpalone przed meczem race. Niemieckie i polskie media donosiły też o antysemickiej przyśpiewce, którą kibice Legii mieli obrażać gości. Smutnym dopełnieniem wydarzeń ze środy było oświadczenie Legii, w którym klub przyznaje, że fani BVB byli wprawdzie wulgarnie wyzywani, ale nie miało to podłoża rasistowskiego.

U podstaw tego oświadczenia jest strach. UEFA z rasizmem walczy, a Legia byłaby potraktowana jako recydywista (dwa lata temu podczas meczu z Lokeren miały miejsce rasistowskie przyśpiewki). Jeśli delegat UEFA uznał, że kibice faktycznie krzyczeli „Jude, Jude, Borussia”, stadion może zostać zamknięty na mecz z Realem Madryt. Dlatego Legia przekonuje, że wyzwiska owszem, były, ale tylko chamskie, a nie rasistowskie.

Piłka nożna
Legenda japońskiego futbolu rozegra swój 41 sezon w zawodowej piłce
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Piłka nożna
Mundial na horyzoncie. Piłkarze reprezentacji Polski nie chcą utknąć na ławce rezerwowych
Piłka nożna
Trzech Polaków w Porto? 17-letni talent z Jagiellonii może pobić rekord Ekstraklasy
Piłka nożna
Harry Kane osobowością roku. Rekord Roberta Lewandowskiego zagrożony
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Piłka nożna
Łukasz Tomczyk. Nowy trener Rakowa jak atrakcyjna sąsiadka
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama