Mundial w Katarze: afrykańska sensacja, Maroko w półfinale

Po zwycięstwie nad Portugalią 1:0 Maroko awansowało do czwórki najlepszych reprezentacji na świecie. To jedna z największych sensacji w historii mistrzostw.

Publikacja: 10.12.2022 18:59

Cristiano Ronaldo

Cristiano Ronaldo

Foto: AFP

Portugalczycy byli faworytami i już w 4. minucie omal nie strzelili gola po rzucie wolnym. Nie udało się, a im dłużej toczył się mecz, tym Marokańczycy nabierali większej pewności siebie.

Grali bardzo dobrze przede wszystkim w środku boiska, dlatego Portugalczycy nie byli w stanie zorganizować akcji. W pierwszej połowie nie przeprowadzili żadnej w stylu tych, po jakich we wtorek wbili sześć bramek Szwajcarom.

Czytaj więcej

Mundial w Katarze. Samby nie było, wielka Chorwacja w półfinale

Wybiegli w takim samym składzie jak wówczas. Wtedy łatwo wygrywali pojedynki, teraz niemal wszystkie przegrywali. Nie udawało się wykorzystać umiejętności technicznych, żeby przeprowadzić atak pozycyjny. Zamiast tego pomocnicy lub obrońcy posyłali dalekie podania na lewą stronę lub pod bramkę, z których nie mieli żadnych korzyści. Maroko było na to przygotowane.

Samo atakowało coraz częściej i w 42. minucie osiągnęło cel. Po podaniu z lewej strony środkowy napastnik Youssef En Nesyri popisał się chyba najwyższym wyskokiem na tym mundialu. Bramkarz Diogo Costa źle ocenił sytuację, Marokańczyk strzelił głową i nim bramkarz opadł na ziemię piłka leżała w siatce.

W chwilę później Bruno Fernandes trafił w poprzeczkę. W doliczonym czasie pierwszej połowy Portugalczycy domagali się rzutu karnego i można było odnieść wrażenie, że ich roszczenia nie były bezzasadne. Jednak argentyński sędzia je zignorował, a VAR widocznie też nie miał wątpliwości, że atak marokańskiego obrońcy był czysty.

Kiedy od początku drugiej połowy Maroko nie zamierzało bronić wyniku, tylko dążyło do jego podwyższenia, a po wolnym było tego bliskie, trener Fernando Santos wprowadził na boisko Cristiano Ronaldo. Niewiele to dało. CR7 gubił piłkę i oddał tylko jeden celny strzał, obroniony przez bramkarza.

Od tej pory mecz przypominał ten z roku 1973 na Wembley, kiedy Polacy remisowali z Anglią. Portugalczycy nie schodzili z połowy Maroka. Nie mieli jednak nadal pomysłu na strzelenie bramki, a bramkarz Sevilli Yassine Bounou skutecznie pracował na miano „marokańskiego Tomaszewskiego”, a En Nesyri został „marokańskim Domarskim”.

Maroko grało nie tylko bardzo ambitnie, co w takiej sytuacji normalne, ale świetnie taktycznie. To nie była obrona bezładna, tylko bardzo dobrze zorganizowana. A po każdym przejęciu piłki Marokańczycy starali się przeprowadzić kontrę i kilka razy im się to udało. W 96. minucie Diogo Costa obronił w sytuacji sam na sam.

To jest sensacja. Pierwszy raz w historii mundiali do najlepszej czwórki weszła reprezentacja kraju afrykańskiego. Zrobiła to zasłużenie i w wielkim stylu. Marokańczycy wcześniej remisowali bezbramkowo z Chorwacją i Hiszpanią, pokonali Belgię, w pięciu meczach wbili przeciwnikom pięć bramek, a bramkarz Yassine Bounou skapitulował tylko raz: w spotkaniu z Kanadą, po strzale samobójczym.

Sensację łatwiej zrozumieć kiedy przypomni się, że prawie wszyscy marokańscy piłkarze są zawodnikami znanych klubów ligowych Europy. Napastnik Hakim Ziyech robił furorę w Ajaksie, skąd trafił do Chelsea. Strzelec bramki Youssef En Nesyri jest napastnikiem Sevilli, obrońca Achraf Hakimi gra w PSG a Soufiane Boufal to jeden z najlepszych dryblerów ligi francuskiej.

Reprezentacja ma też swojego „cudotwórcę”, trenera Walida Regraui, który prowadzi ją od września. Szczęście to jedna z podstaw tego zawodu.

Marokańczycy już byli reprezentowani na mundialu, ale w inny sposób. Legendarny francuski napastnik, król strzelców mistrzostw świata w Szwecji Just Fontaine urodził się w Marrakeszu. A Marokańczyk Said Belqola był pierwszym afrykańskim sędzią, który poprowadził finał mistrzostw świata. To było we Francji, w roku 1998. Teraz pora na reprezentację piłkarzy pod marokańską flagą.

Portugalczycy byli faworytami i już w 4. minucie omal nie strzelili gola po rzucie wolnym. Nie udało się, a im dłużej toczył się mecz, tym Marokańczycy nabierali większej pewności siebie.

Grali bardzo dobrze przede wszystkim w środku boiska, dlatego Portugalczycy nie byli w stanie zorganizować akcji. W pierwszej połowie nie przeprowadzili żadnej w stylu tych, po jakich we wtorek wbili sześć bramek Szwajcarom.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy
Mundial 2022
Mundial w Katarze. „Messi i Marciniak mistrzami świata”