Selekcjoner reprezentacji Polski Czesław Michniewicz w rozmowie z Radiem Zet mówił o premii obiecanej przez premiera Morawieckiego.
- Premier przed wylotem do Kataru spotkał się z reprezentację i rozmawiał z całą delegacją. To była luźna rozmowa. Pan premier przemieszczał się po sali, w której jedliśmy posiłki. Przy każdym stoliku z kimś rozmawiał i żartów było dużo, bo niektórych pytali w jakiej ewentualnie walucie (będzie premia - red.). To była taka luźna, niewiążąca rozmowa. Premier powiedział, że jeśli osiągniemy wyjście z grupy, po 36 latach można będzie uznać za mały sukces, to pomyśli nad premią. Obiecał też, że jak wyjdziemy z grupy, to jak czas i obowiązki pozwolą, to postara się przylecieć do nas na kolejny mecz w fazie pucharowej i wtedy będzie czas, żeby uściślić ewentualnie co premier myśli o premii. Okazuje się, że premier do nas nie doleciał - powiedział trener.