Frederic Vasseur, szefujący ekipie z Hinwil od połowy 2017 roku, nie ukrywał, że miejsce jego zespołu jest w środku stawki. Inwestycje – jak zwiększenie zatrudnienia czy przygotowanie nowoczesnego symulatora, w którym sporo czasu spędzi Robert Kubica – przyniosą raczej długofalowe korzyści. W sezonie 2020 należy się nastawić na walkę o pozycje w drugiej połowie punktowanej dziesiątki.
– Kochamy wyścigi, ale jazda w połowie stawki nie jest łatwa – komentował lider ekipy Kimi Raikkonen, który w tym sezonie zostanie najbardziej doświadczonym kierowcą w historii Formuły 1. Do rekordzisty, Rubensa Barrichello, brakuje mu dziesięciu startów w Grand Prix.
– Mam nadzieję, że ten rok będzie bardziej udany – dodał Fin, który ubiegłoroczne zmagania zakończył na 12. pozycji. Zespół Alfa Romeo zajął natomiast ósmą lokatę w stawce dziesięciu konstruktorów: dorobek drugiego kierowcy, Antonio Giovinazziego, stanowił zaledwie jedną czwartą punktów wywalczonych przez ekipę.
– Poprzedni sezon był dla mnie trudny, zwłaszcza początek po dłuższej przerwie od startów – tłumaczył Włoch. – Po pierwszych testach mam wrażenie, że samochód jest lepszy niż przed rokiem, ale dopiero w Melbourne poznamy nasze miejsce w stawce.
Kubica spędził pół dnia za kierownicą tegorocznej Alfy Romeo C39 i tak samo będzie podczas drugiej tury zimowych testów, trwającej od środy do piątku na Circuit de Barcelona-Catalunya. Przed rokiem polski kierowca nie mógł jeździć na początku zimowych przygotowań, bo Williams nie przygotował samochodu na czas.
– Wszyscy robią postępy i musimy się skupić na naszej pracy, na poprawie naszego samochodu – dodał Kubica. Poza testami ma wziąć jeszcze udział w pięciu piątkowych sesjach treningowych, będzie także pomagał przy rozwoju samochodu oraz symulatora. – Liczymy na doświadczenie Kubicy, które z pewnością będzie dla nas atutem – skwitował Vasseur.
Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports