Cztery lata temu z Monachium polscy lekkoatleci przywieźli aż 14 medali, z czego trzy złote. Dwa lata temu w Rzymie było wyraźnie gorzej, bo na podium nasi reprezentanci stawali tylko sześciokrotnie (dwa razy na najwyższym stopniu). Starsi mistrzowie powoli odchodzą, a młodsze pokolenie jeszcze nie prezentuje tej klasy co ich koledzy.
W dodatku niemal w tym samym czasie trwają mistrzostwa świata do lat 20, tym razem rozgrywane w Eugene, na zachodzie USA, gdzie startuje Anastazja Kuś. Jedna z naszych najlepszych biegaczek na dystansie 400 metrów miałaby szansę na dobry wynik indywidualnie i pobiegłaby w sztafecie mieszanej, ale zdąży dopiero na występ w sztafecie 4x400 m, która odbywa się na końcu zmagań w Birmingham.
Mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Natalia Bukowiecka jedną z faworytek
Na pewno jej wsparcie przyda się koleżankom, bo nasze panie dają tradycyjnie nadzieję na dobry występ. Indywidualnie najbardziej możemy liczyć na Natalię Bukowiecką, która jeszcze w tym roku nie pobiegła poniżej 50 sekund, ale deklaruje, że jest gotowa na złamanie tej granicy. Wynik 50,03 s, który zapewnił jej złoty medal podczas mistrzostw Polski w Białymstoku pozwala wierzyć, że w Birmingham będzie jeszcze lepiej. Dwa lata temu w Rzymie Bukowiecka była najszybsza i ustanowiła rekord Polski.
Czytaj więcej
Nie boję się skrajnego zmęczenia. Umiem doprowadzić swój organizm do granicy. Nie wszyscy to potrafią – mówi „Rzeczpospolitej” wicemistrzyni świata...
Medal w Birmingham może też wywalczyć jej mąż Konrad, który jest jednym z faworytów w pchnięciu kulą. Towarzyszyć mu będzie Szymon Mazur. Dla Polski było przewidziane jeszcze jedno miejsce, ale ostatecznie zabraknie brązowego medalisty sprzed dwóch lat Michała Haratyka. Polak niedługo po świetnym występie w Rzymie zerwał ścięgno Achillesa, a potem jeszcze uszkodził nadgarstek. Wrócił dopiero niedawno, jego forma rosła, ale nie zdołał wypełnić minimum PZLA dla zawodników urodzonych przed 2000 r.
Inaczej nasz związek potraktował dwie młode zawodniczki. Do Anglii jadą Maja Słodzińska (skok wzwyż) i Aleksandra Formella (bieg na 800 metrów). Pierwsza z nich dwa lata temu zmagała się z dyskopatią i zamiast startować w zawodach, wystartowała w programie Top Model. Została skreślona z reprezentacji Polski, sama płaciła za obozy, ale teraz odbudowała formę, zdobyła mistrzostwo Polski i trudno było nie włączyć jej do kadry. Formella też ma ciekawą historię. Jeszcze niedawno startowała na dystansie 400 m, teraz zamiast jednego biega dwa okrążenia i niemal w każdym występie bije w tym sezonie rekordy życiowe.
Wojciech Nowicki broni złota w rzucie młotem
Na pewno polskie biegaczki mogą w Birmingham dostarczyć kibicom sporo radości, bo jest jeszcze Ewa Swoboda, która z czasem 10,98 s w tym sezonie zajmuje trzecie miejsce na europejskich listach. Dwa lata temu w Rzymie była druga (11,03). Na niedawnych mistrzostwach Polski w niezbyt sprzyjających warunkach była tylko o 0,02 s wolniejsza i ona też do Birmingham wybiera się ze sporymi nadziejami. Aż szkoda, że Polacy nie wypełnili minimum na występ w sztafecie mieszanej 4x100 m. Ta konkurencja debiutuje w mistrzostwach Europy i zapowiada się bardzo widowiskowo.
Czytaj więcej
Lekkoatletyczne mistrzostwa świata nie były dla naszej reprezentacji tak nieudane, jak sugeruje tabela medalowa, ale też pokazały, że silni jesteśm...
Liczymy także na medal w rzucie młotem mężczyzn, gdzie Wojciech Nowicki broni złota. Dzięki temu mamy aż czterech reprezentantów. Nadzieje rozbudził Paweł Fajdek, który w tym sezonie wrócił do formy, jakiej nie widzieliśmy u niego od kilku lat. Wynik 82,09 m to jego najlepsze osiągnięcie od 2021 r. Jeszcze ważniejsze może być to, że pięciokrotny mistrz świata w tym sezonie pokonał już dwa razy Francuza Yanna Chaussinanda, który z wynikiem 82,44 m jest głównym kandydatem do złota.
Reprezentacja Polski liczy 74 sportowców, a ogółem w Birmingham ma wystąpić ponad 1600 lekkoatletów z 49 krajów.
Transmisje z mistrzostw Europy w TVP 1 i TVP Sport