Korespondencja z Budapesztu
Pia Skrzyszowska, Kryscina Cimanouska, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda to dziewczyny na medal. Piąte miejsce, które zajęły w finale, jest jednym z najradośniejszych osiągnięć naszych lekkoatletów w Budapeszcie, bo tegoroczne mistrzostwa świata częściej bywały dla reprezentacji Polski gorzkie niż słodkie.
Czytaj więcej
Sztafeta 4x400 metrów kobiet awansowała do finału mistrzostw świata. Nie są faworytkami, ale nie wolno ich skreślać. - Rozegramy to na zimno, ale p...
Wierzyliśmy w finał, bo szlachectwo wicemistrzyń Europy zobowiązuje, ale już po awansie każdy zysk zapisalibyśmy Polkom na plus. Sztafeta sprinterek ostatni raz biegała na takim poziomie w 2007 roku, a historyczny sukces osiągnęła osiem lat wcześniej - Zuzanna Radecka, Irena Sznajder, Monika Borejza oraz Joanna Niełacna zostały siódmą drużyną świata. Dziś młodzież (panie ze sztafety mają kolejno 22, 26, 22 i 26 lata) wymazuje ich nazwiska z historycznych list.
Polska sztafeta piąta na mistrzostwach świata
Sztafeta miała ósmy czas półfinałów, lecz wiedzieliśmy, że sprinterki z Polski stać na więcej. Skrzyszowska oraz Cimanouska przecież w sobotę pierwszy raz w życiu podawały sobie pałeczkę podczas zawodów i prawie przekroczyły granicę 20-metrowej strefy, a zmiana tej drugiej z Stefanowicz też nie była idealna. Widzieliśmy margines poprawy.
- Teraz było dużo lepiej, dopracowaliśmy naszą zmianę na rozgrzewce. Popełniłam błąd, bo zamiast "hop" krzyknęłam "już", ale na szczęście Kryscina znała mój głos i zareagowała - przyznaje Skrzyszowska, która sztafetę już w sobotę okupiła ponadprogramowymi nerwami. Dzień wcześniej sędzia pokazał jej żółtą kartkę, bo lekko ruszyła się w blokach i komputer wyświetlił hasło: "falstart". Poważniejszej kary na szczęście nie było.
Czytaj więcej
- Czuję się ambasadorką mojego kraju. Chcę pokazywać, że jesteśmy i walczymy oraz przekazywać rodakom w tych strasznych czasach pozytywne emocje -...
Cimanouska, która dwa dni wcześniej zasłabła po półfinale biegu na 200 metrów nie kryje, że oddała sztafecie wszystkie siły. - Jesteśmy piąte na świecie, więc nie mam pytań - mówi Stefanowicz. Nosem na wynik trochę kręci jedynie Swoboda, która przyznaje wprost, że spodziewała się lepszego rezultatu.
Mistrzostwa świata. Młoda Polska z rezerwami
Polki, choć zmiany wydawały się lepsze niż dzień wcześniej, pokonały dystans biegu w czasie 41.66. Półfinał przyniósł wynik 41.65, a rekord kraju z ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Monachium, gdzie zamiast Cimanouskiej i Stefanowicz pędziły Marika Popowicz-Drapała oraz Anna Kiełbasińska - to 41.61. Trudno o lepszy sygnał, że rezerwy w drużynie ciągle są. Nasza sztafeta podczas tamtej imprezy wywalczyła srebro.
Swobodzie nie podoba się jedynie czas. Podkreśla, że miejsce przyjęłaby w ciemno. Pozostałe rywalki - na razie, tym razem - wydawały się poza zasięgiem. Amerykanki wynikiem 41.03 pobiły rekord mistrzostw świata. Kolejne miejsca zajęły Jamajki (41.21), Brytyjki (41.97) oraz Włoszki (42.49). Kolejne starcie - za rok podczas igrzysk w Paryżu.