Korespondencja z Budapesztu
"Rzeczpospolita": Mistrzostwa świata to czwarta imprez od momentu, kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę. Jak w tym czasie zmieniło się pani podejście do sportu?
Niezmiennie czuję się ambasadorką mojego kraju. Byłam dumna z możliwości startów pod ukraińską flagą wcześniej, ale teraz wiem, że to jeszcze ważniejsze. Chcę pokazywać, że jesteśmy i walczymy oraz przekazywać rodakom w tych strasznych czasach pozytywne emocje.
Czytaj więcej
Polska sztafeta 4x100 metrów kobiet po szesnastu latach znów pobiegnie w finale mistrzostw świata. Były nerwy, bo trener zagrał va banque. Został s...
Kto wspierał panią z trybun stadionu w Budapeszcie?
Przyjechali mój chłopak, mama, siostra, siostrzenica oraz mąż trenerki.
Gdzie teraz mieszkają?
Chłopak jest ze mną w Belgii, gdzie zakwaterował mnie sponsor. Tam trenuję. Mama mieszka w Dnieprze.
Odwiedzała pani ostatnio rodzinne miasto?
Byłam tam przez dwa tygodnie na początku roku, więc krótko, ale odpoczęłam psychicznie. Kiedy już zakończę sezon, planuję spędzić w Dnieprze cały miesiąc. Będę chciała złapać oddech, może też trochę potrenuję. Zobaczymy, jakie będą warunki, bo wciąż nie jest bezpiecznie, w nocy z czwartku na piątek Rosjanie zrobili nalot na dworzec.
Nie boi się pani?
Wielu ludzi się dziwi, ale się nie boję. To przecież moja ojczyzna, mój dom. Chcę wrócić do rodziny.
24 lutego zmienił niemal wszystko - także mnie. Mam 21 lat, ale nie czuję się już młoda
Mówi pani o tym wszystkim z szerokim uśmiechem…
Może czasami uśmiech jest po prostu bronią przed prawdziwą reakcją i tym, co siedzi w środku. Dla mnie to najlepszy sposób, aby zachować spokój.
Czuje pani ulgę, że Ukraina raczej nie zbojkotuje igrzysk olimpijskich w Paryżu?
Jestem przede wszystkim wdzięczna władzom lekkoatletycznych federacji - światowej i europejskiej - od początku miały twarde stanowisko w sprawie wykluczenia Rosjan. To był dla ważny sygnał. Podejście Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego pozostaje dla mnie niejasne. Zrobimy wszystko, aby Rosjan w Paryżu nie było.
Macie wpływ na Thomasa Bacha?
Nie wiem, ale cały czas działamy. Niedawno w Lozannie Bach przekonywał, że jest solidarny z Ukrainą, a później znów opowiadał o powrocie Rosjan. Sami robimy, co możemy. Rozmawiamy z mediami, wykorzystujemy nasze platformy i kanały. Nie spoczniemy. Musimy ich powstrzymać.
Czytaj więcej
Natalia Kaczmarek została wicemistrzynią świata, bo kocha ciężką pracę, ale jeśli będzie rekordzistką Polski albo podbije Paryż podczas przyszłoroc...
Maria Lasitskene, która kiedyś była pani idolką, narzeka dziś, że jej międzynarodowa kariera się skończyła…
Przestałam śledzić jej wypowiedzi, bo po inwazji odezwała się do mnie tylko raz i to dopiero przed ubiegłorocznymi mistrzostwami świata. Zerwałem wszystkie kontakty z Rosjanami.
Jesteście w kontakcie z szefem World Athletics Sebastianem Coe?
Mieliśmy kilka spotkań przed mistrzostwami i już w Budapeszcie. Mocno nas wspiera. Usłyszałyśmy też, że jest dumny z naszej siły, którą pokazujemy, walcząc o nas kraj na stadionie.
Te wszystkie słowa to pani refleksja czy także efekt rozmów - z trenerami, działaczami, może rodzicami?
To moje refleksje. 24 lutego zmienił niemal wszystko - także mnie. Mam 21 lat, ale nie czuję się już młoda. Jestem kobietą.