Nerwy, protesty i zagranie va banque. Polki w finale mistrzostw świata

Polska sztafeta 4x100 metrów kobiet po szesnastu latach znów pobiegnie w finale mistrzostw świata. Były nerwy, bo trener zagrał va banque. Został sukces i nadzieja - na dobre miejsce oraz rekord kraju.

Publikacja: 25.08.2023 21:59

Nasze zawodniczki - od lewej Pia Skrzyszowska, Ewa Swoboda, Magdalena Stefanowicz, Kryscina Cimanous

Nasze zawodniczki - od lewej Pia Skrzyszowska, Ewa Swoboda, Magdalena Stefanowicz, Kryscina Cimanouska - miały ósmy czas półfinałów (42.65)

Foto: Tomasz Kasjaniuk

Korespondencja z Budapesztu

Niewykluczone, że sztafeta 4x100 metrów to najbardziej stresująca konkurencja na dworze królowej sportu. Lekkoatleci to przecież indywidualiści - niejednokrotnie słyszeliśmy opowieści o tym, że wybrali swoją profesję także przez nieumiejętność odnalezienia się w dyscyplinie zespołowej - a bieg rozstawny oznacza zarówno czerpanie z efektu synergii, jak i presję odpowiedzialności za innych.

Czytaj więcej

Natalia Kaczmarek. Dziewczyna, którą trzeba hamować

Należy nie tylko sumiennie wykonać zdanie, ale jeszcze perfekcyjnie współpracować, czyli zareagować na umówiony sygnał, wyciągnąć rękę, złapać pałeczkę i popędzić ile tchu, a później precyzyjnie wcisnąć ja w dłoń kolejnej zawodniczki, mieszcząc się w 20-metrowej strefie zmian - to procedura trwająca trochę ponad sekundę, kiedy odbierająca nabiera już prędkości, a podająca ją traci.

Dobrze to wyćwiczyć podczas treningów, choć czasami można też zagrać va banque. Tak zrobił trener Jacek Lewandowski podczas mistrzostw Europy w Monachium, kiedy Pia Skrzyszowska weszła w bloki 38 minut po biegu płotkarskim i pierwszy raz w życiu zrobiła zmianę z Anną Kiełbasińską. Ta pierwsza upewniała się jeszcze przed biegiem, jakie są zwyczaje, w której ręce trzymać pałeczkę. Skończyło się srebrem oraz rekordem Polski.

Mistrzostwa świata. Kryscina Cimanouska: Miałam czarno przed oczami

Teraz do sztafety dołączyło nowe, silne ogniwo, bo Kryscina Cimanouska w biegu na 100 metrów była nawet młodzieżową wicemistrzynią Europy. Ustawiła się na drugiej zmianie nisko, jak rasowa sprinterka, ale pałeczkę od Skrzyszowskiej przechwyciła dość późno, na granicy strefy zmian - wcześniej zdążyły poćwiczyć ten element tylko na rozgrzewce. Można powiedzieć, że weszła do tej sztafety z biegu.

Czytaj więcej

Kryscina Cimanouska. Patrzy na nią cały świat

Trenerowi Lewandowskiemu zależało na występie Cimanouskiej, skoro postawił na nią nawet mając w pamięci piątkowy blackout, kiedy ratownicy po półfinale biegu na 200 metrów zwieźli ją z bieżni na wózku. - Sama się przestraszyłam, nigdy w życiu czegoś takiego nie czułam. Nie pamiętam ostatnich 30 metrów tamtego biegu, miałam czarno przed oczami. Upał, stres, może więc organizm po prostu nie wytrzymał - mówi.

Teraz takich problemów nie miała, chwyciła pałeczkę, ruszyła dalej. Później była jeszcze Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda, która po świetnym finiszu wpadła na metę piąta, ale to był ósmy czas półfinałów, gwarantujący awans. - Dałyśmy z siebie prawie wszystko, a w finale będzie nowe rozdanie - zapowiedziała liderka polskiej sztafety, choć sędziowie jeszcze długo analizowali przebieg rywalizacji. Błędu u Polek nie było.

Kierownik techniczny Filip Moterski jednak szybko wstał i po biegu zszedł do pokoju sędziów. Rzucił, że idzie przypilnować sytuacji, bo faktycznie była graniczna. Kiedy dotarł na dół, dwie ekipy złożyły już protesty, ale dotyczyły on Amerykanek, które bronią tytułu - nie Polek. To był sygnał, że na potwierdzenie listy finalistek poczekamy. Sędziowie ostatecznie odrzucili protesty dotyczące ekipy ze Stanów Zjednoczonych. Do finału dołączyli za to Niemki.

Mistrzostwa świata. Złe przygody polskiej sztafety

Panowie chcieli wedrzeć się do świadomości kibica śladem pań i planowali iść za ciosem, skoro rok temu zdobyli brązowy medal mistrzostw Europy, ale marzenia o finale wyczerpały się już na pierwszej zmianie, bo Mateusz Siuda nie chwycił dobrze pałeczki przekazanej przez Adama Burdę. Dominik Kopeć startował chociaż wcześniej indywidualnie, ale ustawiony w sztafecie jako trzeci Łukasz Żok, pobiegał w Budapeszcie tylko na treningach i rozgrzewce.

Mistrzostwa świata w Budapeszcie
Wyniki siódmego dnia

KOBIETY
Trójskok: 1. Y. Rojas (Wenezuela) 15.08 m, 2. M. Bech-Romanczuk (Ukraina) 15.00 m, 3. L. Perez Hernandez (Kuba) 14.96 m.
Rzut oszczepem: 1. H. Kitaguchi (Japonia) 66.73 m, 2. F. D. Ruiz Hurtado (Kolumbia) 65.47 m, 3. M. Little (Australia)  63.38 m.
Bieg na 200 m: 1. Jackson (Jamajka) 21.41, 2. G. Tomas (USA) 21.81, 3. S. Richardson (USA) 21.92.

MĘŻCZYŹNI
Bieg na 200 m: 1. N. Lyles (USA) 19.52, K. Knighton (USA) 19.75, 3. L. Tebogo (Botswana) 19.81

Polacy mogą usprawiedliwić się tym, że od początku zgrupowania mieli same złe przygody. Kontuzje wyeliminowały ze startu Przemysława Słowikowskiego oraz Marka Zakrzewskiego, co zmieniało ustawienie sztafety, a zgranie oraz wyczucie kolegi z zespołu jest kluczowe - zwłaszcza, jeśli rywale są indywidualnie szybsi i szansy na sukces trzeba szukać w ryzyku, czyli przekazywaniu pałeczki na końcu strefy.

Odpadnięcie sprinterów skróciło plan startów naszych kadrowiczów na przedostatni dzień mistrzostw świata. Panie w sobotę powalczą w maratonie (Monika Jackiewicz, Aleksandra Lisowska), eliminacjach oraz finale pchnięciu kulą (Klaudia Kardasz) oraz eliminacjach sztafety 4x400 metrów. Panów - wśród nich Piotra Liska i Roberta Soberę - czeka walka o medale w skoku o tyczce. Wieczór zamkną sztafety 4x100 metrów. Tam pobiegną Polki.

Korespondencja z Budapesztu

Niewykluczone, że sztafeta 4x100 metrów to najbardziej stresująca konkurencja na dworze królowej sportu. Lekkoatleci to przecież indywidualiści - niejednokrotnie słyszeliśmy opowieści o tym, że wybrali swoją profesję także przez nieumiejętność odnalezienia się w dyscyplinie zespołowej - a bieg rozstawny oznacza zarówno czerpanie z efektu synergii, jak i presję odpowiedzialności za innych.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata. Kryscina Cimanouska na wózku, lekcje dla Polaków
Lekkoatletyka
Natalia Kaczmarek: Tata obiecał szafkę na medale
Lekkoatletyka
Polski chód na rozdrożu. Dawid Tomala: Dobrze, że Roberta Korzeniowskiego nie będzie w kadrze
Lekkoatletyka
Paweł Fajdek kontra Ethan Katzberg. To będzie rewanż za mistrzostwa świata
Lekkoatletyka
Memoriał Janusza Kusocińskiego. Zlot gwiazd na Stadionie Śląskim