Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Dramatyczne biegi i gorzki dzień Polaków w Budapeszcie

Dramatyczne biegi mistrzów olimpijskich w sztafecie mieszanej był najważniejszym polskim wydarzeniem soboty na mistrzostwach świata. Protest dał finał, a zgubiona pałeczka Femke Bol - ósme miejsce. Nie wszystkim zaświeciło jednak słońce.

Publikacja: 19.08.2023 22:11

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka (C-L) i Kajetan Duszyński (C-P) w kwalifikacyjnym biegu sztafety mie

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka (C-L) i Kajetan Duszyński (C-P) w kwalifikacyjnym biegu sztafety mieszanej 4x400 m

Foto: PAP/Adam Warżawa

Korespondencja z Budapesztu

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka jest weteranką biegu rozstawnego, na sztafecie zjadła zęby, ale sama przyznaje, że takiej przygody na zmianie jeszcze nie przeżyła. Wracająca do sportu na najwyższym poziomie po długiej walce z kontuzjami mistrzyni Europy (2018) oraz wicemistrzyni świata (2019) odebrała pałeczkę na ostatniej zmianie od Kajetana Duszyńskiego, ale zamiast ruszyć do sprintu, najpierw musiała porwać się na ekwilibrystyczny skok nad przeszkodą, czyli koziołkującym jej pod nogami Niemcem Jeanem Paulem Bredau.

Czytaj więcej

Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Weterani nie składają broni

To był koniec nadziei na pościg, bo choć Wyciszkiewicz-Zawadzka miała jeszcze przed sobą blisko 400 metrów, to metę minęła ostatnia. Filip Moterski, wydelegowany przez Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) na mistrzostwa świata celem pilnowania kwestii technicznych, był jednak czujny, obejrzał powtórkę i złożył protest, wnioskując o dołączenie  sztafety do stawki finału. Minęła godzina i dla biało-czerwonego miksta wyszło słońce.

Mistrzostwa świata. Szczęście Polaków, ból Femke Bol

Polacy przystąpili do finałowego biegu z pierwszego toru - ze sportową ambicją, ale bez medalowych marzeń, choć Tokio było dla nich złote. Karol Zalewski i Duszyński nie są dziś w olimpijskiej formie, a Wyciszkiewicz-Zawadzka oraz Marika Popowicz-Drapała - to specjalistka od krótkiego sprintu, doświadczenie w sztafecie dopiero zbiera - biegają znacznie wolniej niż koleżanki przed dwoma laty. Ograniczony potencjał sprawił, że w mikście w ogóle nie pobiegła liderka kadry Natalia Kaczmarek, która ma w Budapeszcie ważniejsze starty.

Duszyński podczas biegu doznał urazu, więc podczas wieczornego finału zastąpił go Igor Bogaczyński. Trenerzy przetasowali także ustawienie zmian, ale wszystko wskazywało na to, że zajmiemy dziewiąte miejsce. Skończyło się na ósmym - to oznacza ministerialne stypendium - bo sportowy dramat przeżyła Femke Bol. Holenderka kilka metrów przed metą zgubiła krok, upadła, wypuściła pałeczkę i uderzyła twarzą o tartan. Jej sztafeta została zdyskwalifikowana.

Mistrzostwa świata. Dlaczego Polacy tylko statystują

Lista polskich sukcesów w sobotę była krótka. Kulomioci, którzy jeszcze pięć lat temu na mistrzostwach kontynentu byli postrachem Europy, w eliminacjach tylko statystowali. Konrad Bukowiecki (19.21 m, 28. miejsce) przyjechał do Budapesztu bez formy i bez zdrowia (podczas gry w siatkówką zerwał więzadła krzyżowe), a podczas rozgrzewki doznał urazu kostki. Michał Haratyk (19.51 m, 25. miejsce) przyzwoitej dyspozycji szuka od dawna, a kiedy pytamy go, co trzeba zrobić, żeby było lepiej, odpowiada bez skrępowania: - Nie wiem.

Czytaj więcej

Igrzyska Europejskie. Powtórki z Tokio nie będzie

Nieoczekiwanie już w kwalifikacjach biegu na 1500 metrów odpadła piąta zawodniczka ubiegłorocznych mistrzostw świata Sofia Ennaoui. - Czuję się wrakiem człowieka: fizycznie i psychicznie. Pod względem wytrzymałościowym jest tragicznie, nie mogę dojść do siebie po koronawirusie. Miałam cztery zakażenia przez półtora roku, ale płuca podobno dochodzą do siebie nawet przez sześć miesięcy. Jak wyzdrowieję, to na igrzyskach w Paryżu będzie dobrze.

Ennaoui była 36. (4:06.47). Aleksandra Płocińska miała 33. czas (4:06.39), ale także powody do radości, bo pobiła rekord życiowy. 44. miejsce na tym samym dystansie zajęła Eliza Megger (4:09.22). Wszystkie Polski odpadły. Udział w mistrzostwach zakończył także rywalizujący na tym samym dystansie Michał Rozmys, który jest wprawdzie zawodnikiem doświadczonym, ale na ostatnim łuku wciskał się przy krawężniku, stracił równowagę i zakończył rywalizację na 25. miejscu (3:36.26). Protest nie pomógł. To rozczarowanie, bo rok temu był w Eugene dziesiąty.

Wyniki lekkoatletycznych mistrzostw świata w Budapeszcie

Mistrzostwa świata w Budapeszcie
Wyniki pierwszego dnia

Chód na 20 km mężczyzn: 1. A. Martin (Hiszpania) 1:17:32, 2. P. Karlstrom (Szwecja) 1:17:39, 3. C. Bonfim (Brazylia) 1:17:47
Pchnięcie kulą mężczyzn: 1. R. Crouser (USA) 23.51 m, 2. L. Fabri (Włochy) 22.34 m, 3. J. Kovacs (USA) 22.12 m 
Bieg na 10 000 m kobiet: 1. G. Tsegay (Etiopia) 31:27.18, 2. L. Gidey (Etiopia) 31:28.16, 3. E. Taye (Etiopia) 31:28.31
Sztafeta mieszana 4x400 m: 1. USA 3:08.80, 2. Wielka Brytania 3:11.06, 3. Czechy 3:11.98... 8. Polska (3:15.49)

Robert Urbanek kiedyś zdobył brązowy medal mistrzostw świata (2015), ale po raz ostatni do finału wielkiej imprezy awansował sześć lat temu w Londynie. Później - jeśli już jechał na zawody - odpadał w eliminacjach. Teraz było podobnie (61.30 m, 28. miejsce). Odpadł także Oskar Stachnik (61.89 m, 25. miejsce) Sukcesem sesję popołudniową zakończył Dominik Kopeć. Czas 10.12 w biegu na 100 metrów to 16. rezultat eliminacji i jego trzeci wynik w karierze.

Mistrzostwa świata. Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek na medalowym kursie

Rywalizację w rzucie młotem na kwalifikacjach zakończył Marcin Wrotyński (68.65 m), ale jego reprezentacyjni koledzy po fachu byli znacznie skuteczniejsi. Wojciech Nowicki (78.04 m) i Paweł Fajdek (77.98 m) awans do finału konkursu rzutu młotem wywalczyli już pierwszymi próbami, co dowodzi, że powodów do niepokoju o ich formę przed niedzielnym finałem nie ma. - Chciałem po prostu zaliczyć te kwalifikacje. Nastawiam się na finał, dalej robimy swoje - zapewnia ze spokojem Nowicki. Złoto mistrzostw świata to jedyne trofeum, którego jeszcze nie zdobył.

Czytaj więcej

Prezes PZLA Henryk Olszewski: Niedosyt nas napędza

Poranna sesja opóźniła się o godzinę, bo rano niebo zakryły chmury i rozpętała się burza. Brytyjczycy przepraszali nawet, że przywieźli pogodę ze sobą. Nie spełniły się jeszcze obawy tych biegaczy, którzy przestrzegali, że w upale temperatura na poziomie bieżni może sięgnąć 50 stopni. Słońce w sobotę wzeszło nad 35-tysięcznym stadionem dopiero po południu - szkoda, że w polskiej kadrze zaświeciło dla nielicznych.

Korespondencja z Budapesztu

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka jest weteranką biegu rozstawnego, na sztafecie zjadła zęby, ale sama przyznaje, że takiej przygody na zmianie jeszcze nie przeżyła. Wracająca do sportu na najwyższym poziomie po długiej walce z kontuzjami mistrzyni Europy (2018) oraz wicemistrzyni świata (2019) odebrała pałeczkę na ostatniej zmianie od Kajetana Duszyńskiego, ale zamiast ruszyć do sprintu, najpierw musiała porwać się na ekwilibrystyczny skok nad przeszkodą, czyli koziołkującym jej pod nogami Niemcem Jeanem Paulem Bredau.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Weterani nie składają broni
Lekkoatletyka
Prezes PZLA Henryk Olszewski: Niedosyt nas napędza
Lekkoatletyka
Igrzyska Europejskie. Powtórki z Tokio nie będzie
Lekkoatletyka
Paweł Fajdek kontra Ethan Katzberg. To będzie rewanż za mistrzostwa świata
Lekkoatletyka
Memoriał Janusza Kusocińskiego. Zlot gwiazd na Stadionie Śląskim
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?