Złoty medalista z Pekinu obiecał zwycięstwo w hali Oval i słowa dotrzymał. Majewski pchnął kulę na odległość 21,02 m, rywale byli daleko, najbliżej Yves Niaré, który wynikiem 20,42 m poprawił w ostatniej kolejce rekord Francji.
Majewski nie musiał się w Turynie denerwować. W sobotę przyszedł na eliminacje, pchnął raz, łatwo przekroczył odległość 19,80 m i już mógł wracać do hotelu. W niedzielnym konkursie zaczął od odległości 20,05 m, machnął niedbale ręką, bo kula nie poleciała, jak chciał.
Druga próba dała mu tytuł mistrza Europy (20,76), ale publiczności też się coś należało. W piątej kolejce żółta kula znów wylądowała bardzo daleko, 21,02 m – do rekordu Polski zabrakło tylko ośmiu centymetrów. W ostatniej próbie poleciała jeszcze dalej, ale mistrz wyskoczył z koła i odległości nie zmierzono. Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał dumnie.
Nie wszystkim to się podobało, ale bardzo efektownie zwyciężał w Turynie dopingowy skandalista Dwain Chambers. W eliminacjach pobił rekord Europy na 60 m – 6,42 s (do rekordu świata zabrakło tylko 0,03 s), w finale pokazał wszystkim plecy, choć pobiegł nieco wolniej – 6,46 s. Po mistrzostwach świata w Berlinie (sierpień 2009) prawdopodobnie skończy karierę i nie będzie już biegającym dowodem na to, jak trudna jest walka z dopingiem.
Drugi rekord Europy pobił w skoku w dal Niemiec Sebastian Bayer. Wynik jest rewelacyjny – 8,71 m. W tej konkurencji ambitnie walczył także Marcin Starzak. Do piątej kolejki nie miał medalu, choć poprawił rekord Polski (8,10), zmobilizował się jeszcze raz, dodał osiem centymetrów i wywalczył trzecie miejsce.