Po pierwszym meczu w kompleksie Disneya pod Orlando mogło się wydawać, że najtrudniejsze zadanie LeBron James i koledzy już wykonali. Łatwo pokonali Miami Heat i w dodatku pokazali, że obrona strefowa, którą często stosował trener Erik Spoelstra nie jest w stanie ich zatrzymać. W dodatku kontuzje odnieśli dwaj liderzy zespołu z Florydy: Bam Adebayo (wystąpił w czwartym meczu) i Goran Dragić.
Okazało się jednak, że kłopoty tylko wzmocniły rywali, a im dłużej trwa finałowa rywalizacja, tym mniej młodym zawodnikom Heat trzęsą się ręce. Szkoleniowiec Heat zawęził rotację w trakcie spotkań i wpuszcza na parkiet praktycznie tylko po ośmiu, najbardziej sprawdzonych graczy, w trakcie meczu. W dodatku na najwyższy poziom wzniósł się lider Heat Jimmy Butler i okazało się, że to trener Lakers Frank Vogel musi szukać nowych rozwiązań.