Największą niewiadomą przed niedzielnym meczem w Zgorzelcu był stan zdrowia lidera Turowa Davida Logana, który nie grał w ćwierćfinale, gdyż doznał urazu ręki... na dyskotece.
Najlepszy strzelec ligi trenował ostatnio w specjalnej rękawiczce ochronnej, na mecz wyszedł z bandażem na lewej dłoni, ale słoweński trener Saso Filipovski wcale go nie oszczędzał. Logan grał najdłużej z zespołu, zszedł z parkietu w ostatniej minucie, gdy wynik był już przesądzony.
Pierwsze punkty zdobył wprawdzie dopiero w 13. minucie, w całym meczu trafił tylko 4 z 17 rzutów z gry, ale w ważnych momentach nie zawiódł kolegów i trenera.
Śląsk zaczął od prowadzenia 10:2, ale gospodarze natychmiast poprawili obronę. W trzeciej kwarcie pozwolili rywalom zdobyć tylko pięć punktów, grali bardziej zespołowo, no i mieli w drużynie Thomasa Kelatiego, który zdobył 15 punktów, w tym te niezwykle ważne, powiększające przewagę, gdy wrocławianie zmniejszyli w końcówce straty do sześciu punktów (57:51).Pierwszy raz w historii męskiej ekstraklasy wszystkie zespoły półfinalistów prowadzą trenerzy z zagranicy. Ambicje polskiej myśli szkoleniowej skończyły się na ćwierćfinale, gdy odpadły Atlas Stal Ostrów i AZS Koszalin, prowadzone przez byłych trenerów kadry Andrzeja Kowalczyka i Dariusza Szczubiała.
Tegoroczne półfinały to wojna litewsko-bałkańska. Broniący tytułu Prokom Trefl prowadzi 36-letni Litwin Tomas Pacesas, do ubiegłego roku zawodnik klubu z Sopotu, a Polpak – jego rówieśnik Serb Mihailo Uvalin (dwa lata temu zdobył mistrzostwo Belgii z Telindusem Ostenda). Obydwaj debiutują w tej roli w polskiej lidze. Trenerem Śląska jest 47-letni Litwin Rimas Kurtinaitis, jeden z najsłynniejszych koszykarzy europejskich.