To był jeden z najbardziej wyczekiwanych debiutów ostatnich lat w najlepszej lidze świata. Wypatrywały go tysiące kibiców na trybunach oraz niemała widownia zgromadzona przed telewizorami dzięki transmisji w ogólnokrajowej ESPN. Wembanyama, którego San Antonio Spurs wybrali z pierwszym numerem draftu, zadebiutował w NBA.
224-centymetrowy Francuz potwierdził, że jest być może jednym z największych talentów w dziejach dyscypliny, lecz problemy z faulami nie pozwoliły mu na pokazanie pełnego potencjału.
NBA. Victor Wembanyama zadebiutował w najlepszej lidze świata
Wembanyama już w pierwszej akcji Spurs zablokował przeciwnika. Premierowe punkty zdobył rzutem z dystansu. Niemal 19 tys. kibiców zgromadzonych w hali Frost Bank Center właśnie na takie momenty czekało. Być może presja oczekiwań oraz atmosfera gęsta jak w finałach NBA lekko jednak Francuza przygniotły.
Czytaj więcej
Jeremy Sochan zaczyna swój drugi sezon w NBA. Brandin Podziemski, który stara się o polskie obywatelstwo, w najlepszej koszykarskiej lidze świata d...
19-latek szybko zbierał kolejne przewinienia i w pierwszych trzech kwartach spędził na parkiecie tylko kwadrans. Był to o tyle niecodzienny widok, że w czterech meczach przedsezonowych popełnił łącznie tylko sześć fauli.
Mimo tych kłopotów trener Gregg Popovich zaufał mu w kluczowych momentach czwartej kwarty. Wembanyama grał „na limicie”, bo mając już pięć przewinień nie mógł popełnić kolejnego, gdyż wówczas jego udział w spotkaniu automatycznie by się zakończył.
Wrócił więc do gry siedem minut przed końcem spotkania i od razu dał o sobie znać. Wykończył akcję po podaniu lobem, potem efektownie wsadził piłkę z góry do kosza. To właśnie w ostatnich minutach meczu zdobył 9 ze swoich 15 punktów. Miał też pięć zbiórek i dwie asysty. - To pokazuje jego dojrzałość w tak młodym wieku - mówi Popovich.
Początek sezonu NBA. Jak zagrał Jeremy Sochan
Spurs byli blisko sukcesu, ale humory fanom San Antonio popsuł Luka Doncić. Miał efektowny triple-double, tj. 33 punkty, 14 zbiórek oraz 10 asyst i odegrał kluczową rolę w decydujących akcjach. Młoda drużyna gospodarzy, mimo prowadzenia, nieco się pogubiła, a Słoweńca nie był w stanie zatrzymać Sochan.
Dla reprezentanta Polski był to pierwszy mecz drugiego sezonu w NBA. 20-latek wyszedł w pierwszej "piątce" Spurs i przez 29 minut gry zapisał na swoim koncie solidne 13 punktów, osiem zbiórek i pięć asyst. Popełnił również cztery faule i trzy razy stracił piłkę.
Czytaj więcej
Denver Nuggets najpierw odebrali mistrzowskie pierścienie, a później bez większych problemów pokonali Los Angeles Lakers 119:107. To dowód, że zapo...
Tak, jak zapowiadał Popovich, Polak - choć jest skrzydłowym - pełnił funkcję rozgrywającego. - W ataku wciąż uczy się, jak kontrolować grupę. Potrzebuje czasu, ale jestem z jego występu bardzo zadowolony - nie kryje szkoleniowiec Spurs. Na plus Sochanowi można zaliczyć 50-procentową skuteczność rzutów z dystansu (2/4). Na minus zaś - spore problemy z wykończeniem akcji bliżej kosza.
Teksański zespół kolejną okazję na pierwsze w sezonie zwycięstwo dostanie w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego w starciu z Houston Rockets.